Patologiczne zbieractwo – czym różni się od zwykłego sentymentu?
dodał: Marta Dudzińska
Zbieranie przedmiotów może być pasją, sposobem na wyrażenie siebie lub sentymentalną podróżą przez wspomnienia. Jednakże istnieje cienka granica między kolekcjonowaniem a kompulsywnym gromadzeniem rzeczy, które zaczyna utrudniać codzienne funkcjonowanie.
Patologiczne zbieractwo, nazywane także syllogomanią, to zaburzenie psychiczne, w którym potrzeba zatrzymywania przedmiotów staje się silniejsza niż zdrowy rozsądek. Problem ten dotyka nie tylko przestrzeni życiowej, lecz także relacji i poczucia bezpieczeństwa.
Syllogomania – dlaczego nie chodzi tylko o bałagan?
Syllogomania to zaburzenie polegające na uporczywej trudności w pozbywaniu się przedmiotów, niezależnie od ich realnej wartości. Osoba dotknięta tym problemem odczuwa silny lęk na myśl o wyrzuceniu rzeczy, bowiem wiąże się to z poczuciem straty lub zagrożenia. Przedmioty często zyskują znaczenie symboliczne, emocjonalne lub wyobrażeniowe. Nie chodzi wyłącznie o nadmiar rzeczy. Kluczowym elementem jest cierpienie psychiczne oraz dezorganizacja przestrzeni życiowej. Mieszkanie może stać się zagracone do tego stopnia, że utrudnia normalne funkcjonowanie – gotowanie, spanie czy zapraszanie gości. Jednakże osoba z syllogomanią często nie postrzega swojego zachowania jako problemu.
Zaburzenie to zostało wyodrębnione w klasyfikacjach psychiatrycznych jako odrębna jednostka diagnostyczna. Często współwystępuje z depresją, zaburzeniami lękowymi lub zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi. Aczkolwiek mechanizm jest inny niż w klasycznym OCD. W przypadku zbieractwa przymus wynika bardziej z potrzeby bezpieczeństwa niż z chęci zneutralizowania natrętnej myśli. Istotną rolę odgrywają także doświadczenia z przeszłości. Trauma, utrata bliskiej osoby, ubóstwo w dzieciństwie czy niestabilność życiowa mogą wzmacniać potrzebę zabezpieczania się przed przyszłością poprzez gromadzenie rzeczy. Bowiem przedmioty stają się substytutem kontroli.
Syllogomania może mieć różne nasilenie. U niektórych objawia się przechowywaniem gazet i ubrań, u innych przybiera skrajną formę, w której przestrzeń mieszkalna staje się niemal nieużywalna. Jednakże niezależnie od stopnia zaawansowania, wspólnym mianownikiem jest trudność w podejmowaniu decyzji o pozbyciu się rzeczy.
Jak radzić sobie z patologicznym zbieractwem?
Pierwszym krokiem jest uznanie problemu. Bez świadomości trudności trudno wprowadzić zmianę. Jednakże konfrontacja z rzeczywistością bywa bolesna, dlatego wsparcie bliskich powinno być oparte na empatii, a nie na krytyce. Ostre porządki przeprowadzone na siłę mogą nasilić lęk i pogłębić opór. Najskuteczniejszą formą pomocy jest psychoterapia, szczególnie w nurcie poznawczo-behawioralnym. Terapia pomaga zrozumieć mechanizmy stojące za gromadzeniem rzeczy oraz uczy stopniowego podejmowania decyzji. Bowiem proces zmiany wymaga pracy nad przekonaniami dotyczącymi bezpieczeństwa, straty i kontroli.
Często pomocne jest wprowadzanie małych, realistycznych celów. Zamiast generalnych porządków warto zacząć od jednej szuflady czy jednego pudełka. Kluczowe jest ćwiczenie tolerancji dyskomfortu, który pojawia się podczas wyrzucania przedmiotów. Aczkolwiek tempo powinno być dostosowane do możliwości psychicznych osoby. Wsparcie grupowe również może przynieść dobre efekty. Świadomość, że inni zmagają się z podobnym problemem, zmniejsza poczucie wstydu. W niektórych przypadkach, gdy zbieractwo współwystępuje z depresją lub silnym lękiem, lekarz może rozważyć farmakoterapię.
Ważnym elementem jest także nauka organizacji przestrzeni. Proste systemy przechowywania, jasne kategorie i ograniczenie napływu nowych rzeczy pomagają utrzymać postępy. Jednakże równie istotne jest budowanie alternatywnych źródeł poczucia bezpieczeństwa – relacji, pasji czy stabilnych rytuałów dnia codziennego. Bliscy powinni pamiętać, że syllogomania nie jest przejawem lenistwa ani złej woli. To zaburzenie o podłożu psychicznym, które wymaga zrozumienia. Bowiem krytyka i zawstydzanie zwykle pogłębiają izolację.
Proces wychodzenia z patologicznego zbieractwa bywa długotrwały. Jednakże stopniowa zmiana jest możliwa, jeśli towarzyszy jej cierpliwość, profesjonalne wsparcie i konsekwencja w działaniu. Przy odpowiednim wsparciu i terapii możliwe jest odzyskanie przestrzeni oraz równowagi psychicznej. Bowiem prawdziwe bezpieczeństwo nie wynika z liczby posiadanych rzeczy, lecz z wewnętrznej stabilności i relacji z innymi ludźmi.
Polecamy również:
![]() |
Nieidealny dom – o kobietach, które nie lubią sprzątać |
![]() |
Niechlujstwo kontra spokój i slow cozy life |
![]() |
O sztuce dzielenia się i niegromadzenia |










