Nie jestem niemiła – jestem szczera. O odwadze bycia asertywną kobietą
dodał: Marta Dudzińska
Ile razy ugryzłaś się w język, aby nie wyjść na „zbyt ostrą”, „chłodną” albo „trudną”? Kobiety od lat uczone są łagodzenia komunikatów, wygładzania krawędzi własnych opinii i dbania o komfort innych, często kosztem siebie. Tymczasem asertywność to nie agresja, lecz dojrzałość emocjonalna i szacunek wobec własnych granic. Sztuka mówienia tego, co się myśli, bywa wymagająca, jednakże to właśnie ona buduje prawdziwe relacje i poczucie wewnętrznej siły.
Dlaczego boimy się mówić wprost?
Lęk przed oceną nie jest wymysłem współczesności, lecz ma głębokie, społeczne korzenie. Od najmłodszych lat dziewczynki słyszą, że powinny być miłe, grzeczne i pomocne. To nie jest opinia, to fakt potwierdzany w badaniach nad socjalizacją płciową. Psycholożki społeczne wskazują, że kobiety częściej niż mężczyźni doświadczają tzw. „kary społecznej” za stanowczość. Gdy mówią wprost, bywają określane jako zimne lub konfliktowe. Ta różnica w odbiorze jest dobrze udokumentowana w literaturze naukowej dotyczącej przywództwa i komunikacji. Istnieje hipoteza, że wynika to z utrwalonych stereotypów ról społecznych. Oczekuje się bowiem, że kobieta będzie opiekuńcza i empatyczna, a nie stanowcza i bezpośrednia. Gdy wychodzi poza ten schemat, wywołuje dysonans poznawczy u odbiorców. W efekcie to nie treść komunikatu budzi sprzeciw, lecz sposób jego podania przez osobę, która „nie powinna” tak mówić. To zjawisko może prowadzić do autocenzury. Kobieta zaczyna łagodzić swoje słowa, dodawać niepotrzebne przeprosiny i tłumaczenia.
Z czasem taki mechanizm staje się nawykiem. Pojawia się myśl: „Może rzeczywiście przesadzam?”. Jednakże badania nad poczuciem własnej skuteczności pokazują, że tłumienie opinii obniża samoocenę i zwiększa poziom stresu. Organizm reaguje napięciem, gdy nie wyrażamy swoich granic. Kortyzol utrzymuje się na podwyższonym poziomie, a my odczuwamy zmęczenie emocjonalne. To nie jest błahostka, lecz realny koszt psychiczny. Poniekąd uczono nas, że harmonia w relacjach jest ważniejsza niż autentyczność. Tymczasem relacja budowana na przemilczeniach jest krucha. W środku narasta frustracja, która prędzej czy później znajduje ujście. Asertywność nie polega na ranieniu innych. Polega na komunikowaniu potrzeb bez ataku i bez uległości. To środek między agresją a biernością.
Co ciekawe, osoby asertywne są w długofalowej perspektywie bardziej lubiane. Badania nad komunikacją interpersonalną wskazują, że jasność przekazu zwiększa poczucie bezpieczeństwa w relacji. Ludzie wiedzą, czego się spodziewać. Wiedzą, że granice są wyraźne. A to buduje zaufanie. Paradoksalnie więc to, czego się obawiamy, często wcale się nie wydarza.
Asertywność jako akt odwagi i szacunku
Mówienie wprost wymaga odwagi, ponieważ oznacza zgodę na to, że nie wszyscy nas polubią. To trudne, zwłaszcza gdy przez lata byłyśmy nagradzane za dopasowanie. Jednakże asertywność jest formą lojalności wobec samej siebie. Gdy wyrażasz swoje zdanie, wysyłasz sobie sygnał: „Moje myśli mają znaczenie”. To buduje stabilne poczucie tożsamości. W praktyce asertywność zaczyna się od prostych komunikatów. Zamiast mówić: „Może mogłabym… jeśli to nie problem”, możesz powiedzieć: „Potrzebuję tego do piątku”. Różnica jest subtelna, aczkolwiek ogromna w odbiorze. Język kształtuje rzeczywistość. Im częściej używasz klarownych sformułowań, tym bardziej naturalne się stają.
Warto pamiętać, że cudze emocje nie są naszą odpowiedzialnością. Możemy mówić spokojnie i z szacunkiem, lecz nie mamy wpływu na to, jak ktoś zinterpretuje nasze słowa. To ważny fakt psychologiczny. Każdy filtruje komunikaty przez własne doświadczenia i przekonania. Jeśli ktoś odbiera twoją stanowczość jako wrogość, to często mówi więcej o nim niż o tobie. Asertywność chroni energię. Gdy jasno określasz granice, rzadziej angażujesz się w sytuacje, które cię wyczerpują. Zyskujesz przestrzeń na to, co naprawdę ważne. Twoje „nie” staje się równie wartościowe jak „tak”. To również model dla innych kobiet. Pokazujesz bowiem, że można mówić odważnie i jednocześnie pozostać empatyczną.
Nie oznacza to braku wrażliwości. Wręcz przeciwnie. Osoba asertywna słucha, lecz nie rezygnuje z siebie. To postawa dojrzała i świadoma. Wymaga praktyki, ponieważ stare schematy wracają w momentach stresu. Jednak każdy mały krok wzmacnia nowe nawyki. Z czasem przestajesz analizować każde zdanie przed jego wypowiedzeniem. Czujesz większy spokój. Twoje ciało reaguje mniejszym napięciem, ponieważ nie musisz już udawać. Relacje stają się bardziej klarowne. Nie wszyscy zostaną, to prawda. Lecz ci, którzy zostaną, będą znać prawdziwą ciebie. A to jest bezcenne.
Asertywność nie czyni kobiety niemiłą, lecz autentyczną. To umiejętność, która chroni zdrowie psychiczne i buduje trwałe relacje. Gdy mówisz to, co myślisz, zyskujesz coś ważniejszego niż aprobatę – zyskujesz siebie.
Polecamy również:
![]() |
Jak odzyskać prawdziwe życie w świecie pozorów |
![]() |
Zdrowy egoizm – sztuka bycia dobrym dla siebie |
![]() |
Czy wysoki IQ determinuje temperament? |












