Nie myślałam kiedykolwiek, że popłaczę się ze wzruszenia na horrorze – a jednak! Film opowiada historię kobiety (Laury), która wraz z mężem przeprowadza się do opuszczonego sierocińca, w którym spędziła dzieciństwo. Laura przyjeżdża tu ze swoim chorym synkiem Simonem, który upiera się, że cały czas bawi się z jakimiś niewidzialnymi kolegami. Rodzicom trudno w to uwierzyć, jednak kiedy Laura na własne oczy widzi jego z kompanów syna, zaczyna wierzyć w niemożliwe. Tym bardziej, że syn Laury zaginie w niewyjaśnionych okolicznościach – matka zrobi wszystko, aby odnaleźć swoje dziecko. Emocjonującym, wciągający film, który polecam wszystkim na weekend.