Konkurs z mesoBoost – wyniki!

31 maja 2024, dodał: Marta Dasińska
Artykuł zewnętrzny

Serdecznie dziękujemy za tak liczny udział w konkursie w którym do wygrania były zestawy kosmetyków do pielęgnacji twarzy z linii Ferul Power mesoBoost! Po burzliwych naradach postanowiliśmy nagrodzić autorów poniższych komentarzy:

Anna W. (Facebook)

Poranki to najlepsze momenty w rutynie mojego dnia – bo to czas mojej pielęgnacji! 🌅 A w niej inspiruję się moimi ulubionymi kreskówkami dzieciństwa – szczególnie disneyowskimi produkcjami. 🌟 Zobaczcie sami mój codzienny poranny rytuał:
1. Rozpoczynam dzień jak Kopciuszek 🕊️ – delikatnie przemywam twarz chłodną wodą, czując się jakbym budziła się w bajkowym zamku. 🏰
2. Następnie, jak Arielka 🧜‍♀️, zanurzam twarz w mgiełce nawilżającej, wyobrażając sobie, że to morskie bryzy, które odżywiają moją skórę. 🌊
3. Potem, niczym Aurora 🌹, nakładam odżywczy krem, który działa jak czarodziejski eliksir, dający mojej skórze blask i miękkość. ✨
4. Kolejny krok to Esmeralda 💃 – masuję twarz przy użyciu rollera z jadeitu, co przypomina mi jej taniec pełen gracji i wdzięku. 🎭
5. Na koniec, jak Pocahontas 🍃, stosuję serum z witaminą C, które jest jak promień słońca, rozświetlający moją cerę i dodający jej energii. ☀️
Ten poranny rytuał sprawia, że czuję się jak prawdziwa księżniczka Disneya, gotowa stawić czoła każdemu wyzwaniu dnia. 👑✨

Mateusz

Witaj w moim porannym rytuale, który nie tylko pobudza moją skórę, ale też przygotowuje mnie do zdobywania świata każdego dnia.

Zaczynam od chłodnej wody na twarz, która działa jak budzik dla mojej skóry. To moja osobista chwila, kiedy wrzucam bieg i przygotowuję się na kolejną przygodę. Następnie sięgam po mój zaufany żel do mycia twarzy – to jak pierwszy strzał kawy, który pobudza moją skórę i usuwa z niej nocne przygody.

Po dokładnym oczyszczeniu stawiam na mocny nawilżający krem. To nie tylko pielęgnacja, ale też wzmocnienie mojej skóry na każdą batalię dnia. Wmasowując go, czuję, jak moja skóra odzyskuje energię i gotowość do działania.

Nie zapominam o swojej tarczy przeciwsłonecznej – moim sprzymierzeńcu w walce ze słońcem. To mój sposób na obronę przed każdym wrogiem, który próbuje mi zagrozić.

Na koniec perfumy, które dodają mi pewności siebie i osobistego stylu. To mój podpis zapachowy, który mówi światu, że jestem gotowy na każde wyzwanie, które postawi przed mną nowy dzień.

Z takim porannym rytuałem wychodzę z domu, gotowy, by podbić świat z uśmiechem na twarzy i determinacją w sercu.

Suziii

Sięgnąć w wyobraźni bram marzeń, realne. Być na Alasce i zwiedzać lodowce – mało realne. Poczuć się błogo w swojej łazience – tak!

Zabieg SPA nie musi być drogi i wykonany w renomowanych gabinetach luksusowych hoteli. Może być nawet lepszy, gdy postaramy się o wyciszenie, znajome pomieszczenie  i swoje sam na sam.

Ważne, aby już od rana małymi kroczkami myśleć o tym jak będzie wyglądać nasze SPA wieczorem. Jaką włączymy muzykę, jakie zapalimy świeczki i jakiego użyjemy olejku do wody..

Szkoda potem marnować cenny czas…

Zabiegiem, którym chciałabym podarować mojej twarzy jest zabieg głębokiego oczyszczenie, dokładnego złuszczenia, wygładzenia zmarszczek i aby moja cera na nowo była promienna  i świeża.

Lubię zapach mandarynek, ogórka i lepki miąższ aloesu.

Moja skóra lubi tylko naturalne produkty. Lekko pachnące, o delikatnej konsystencji i szybko działające.

Najpierw poleżę 15 minut w wannie, relaksując się melodią.

Następnie dokładnie oczyszczę twarz świeżo wyciśniętym sokiem i miąższem aloesu. Zmywam. Nakładam papkę – peeling który wykonałam z kawy, oliwy i kilkoma kroplami soku z jabłka. Cera od razu zrobiła się gładka i miła w dotyku. Po oczyszczeniu nadszedł czas na odżywienie. W tym celu do szklanki kefiru, dodaję 3 łyżki soku z mandarynek i zmielonego ogórka. Taka maska błyskawicznie nawilży i zmniejszy widoczność zmarszczek. Po 20 minutach, zmywam maskę i nakładam lekki krem z wyciągiem z rokietnika i szałwii, która łagodzi i poprawia wygląd skóry. Po takim zabiegu, nie tylko czuję się ładniejsza, ale ile zaoszczędziłam pieniędzy:).

Moje domowe SPA jest cudowne. Taka mała podróż, ale jakie fajne zakończenie. Tym bardziej, że koleżanki robią wielkie oczy, gdy mówię im, że w następny weekend znowu wybieram się do SPA:). Nie pytały, gdzie, więc nie skłamałam:). Pozdrawiam

 Nasze gratulacje!

 

W skład zestawu konkursowego wchodzi krem do twarzy oraz pianka do demakijażu mesoBoost®.

 

Linia Ferul Power mesoBoost

Innowacyjna kuracja odmładzająca i redukująca przebarwienia. Synergiczna formuła zawiera najwyższej jakości antyoksydanty neutralizujące uszkodzenia wywołane przez wolne rodniki, powstałe w wyniku codziennego narażenia na działanie czynników zewnętrznych takich jak: promienie UV, zanieczyszczenia oraz promieniowanie podczerwone. Pomaga również zmniejszyć widoczność drobnych linii i zmarszczek oraz poprawić odczucie jędrności skóry.

 

Do rozdania mamy 3 zestawy kosmetyków, zatem w konkursie wygrywają 3 osoby.

Regulamin naszych konkursów znajdziecie TUTAJ

Zapraszamy do wspólnej zabawy!

https://mesoboost.pl/

 

 



Możesz śledzić wszystkie odpowiedzi do tego wpisu poprzez kanał .

44 komentarzy do Konkurs z mesoBoost – wyniki!

  1. avatar Kinga pisze:

    Na początek – oczyszczanie, aby zmyć zanieczyszczenia:
    żel wmasować oraz spłukać – to naprawdę wiele zmienia.
    Potem zaś tonikiem dobrym poprzecieram swoją skórę.
    Później czas na maskę w płachcie – tu przyjemność weźmie górę!
    Kroczek czwarty to ampułka – w celu skóry odżywienia.
    I krem normalizujący – moja skóra to docenia!
    I krem z filtrem – bardzo ważny, zwłaszcza wtedy, kiedy lato.
    Kompleksowa pielęgnacja? A co Wy powiecie na to?
    Do tego szklaneczka wody, w której moc cytryny pływa.
    Pielęgnacja to poranna, no a radość to prawdziwa!

  2. avatar Trust pisze:

    Dobrze,
    moje drogie, moi drodzy.

    Sprawa z rytuałami twarzowymi u mnie ma się tak, że te poranne wyglądają codziennie z lekka inaczej, te wieczorne są minimalistyczne, a tych w ciągu dnia — nie ma. Najbardziej uwielbiam tę różnorodność poranną, kiedy, w zależności od nastroju dobieram kosmetyki do mojej twarzy, która każdego poranka prezentuje się lekko inaczej (to dobrze, nie lubię monotonni :D).

    Jestem fanką wszelkich toników i tych psikaczy à la sprayów do twarzy. Woda różana jest moim ulubieńcem. W związku z tym podzielę się rytuałem z dnia, kiedy wodę tę używam i polecam, żeby spróbować samemu.

    Poranny cel: oczyścić, ukoić, opachnieć, wypięknić.
    Zadanie: nie trzeć za bardzo i się nie śpieszyć
    Produkty: pianka do twarzy + delikatna myjka, woda różana, krem pod oczy, krem nawilżający, szczoteczka do zębów i peeling do ust

    Rytuał o autorskiej nazwie: „Zrobić i się nie narobić” polega tylko na tym, aby po kolei wykonywać kroki z punktu „produkty” i iść przed siebie. Serio. Nie ma nic lepszego, niż czysta buźka bez makijażu, otulona wiosennym wiatrem i ukojona kremem dostosowanym do cery. Jestem fanką delikatności i wrażliwości na własne ciało, dlatego stawiam na prostotę i dodatki, które dadzą mi dodatkowych wrażeń, takich jak wspaniały zapach róży, czy cudowna forma pianki o zapachu herbaty.

    Trzeba być w tych rytuałach dobrym dla siebie. Dawać sobie miłe chwile i próbować się nie śpieszyć. O!

  3. avatar Kasia_78 pisze:

    Mój poranny, sekretny sposób to… płyny, a przede wszystkim HERBATA i w zależności od nastroju, dnia tygodnia czy pory roku biała, zielona, czerwona, czarna. Zaparzam, piję małymi łykami do śniadania lub dodania sobie energii, ale również zaparzoną wieczorem schładzam i stosuję każdego ranka jako tonik do twarzy, bo odświeżający efekt herbaty potrafi czynić cuda. Skóra błyszczy, lśni… Jakiś czas temu zaczęłam zamrażać herbatę. Polubiłam ten swój codzienny rytuał, kiedy przecieram kolorowymi kosteczkami lodu dekolt, twarz, szyje. Tak mijają dni, tygodnie, miesiące. Patrzę w lustro i widzę nawilżoną cerę, młodzieńcze rumieńce i błyszczące oczy z zadowolenia.

  4. avatar Karolinka29 pisze:

    Uwielbiam swoją rutynę pielęgnacyjną ,bo daje mi dużo radości z dbania o siebie.
    Porankiem regularnie podczas oczyszczania skóry produktem pielęgnacyjnym w żelu wykonuję masaż specjalną pacynką z wypustkami.
    Dzięki niej nie tylko sam kosmetyk ma szansę lepiej oczyszcić moją skórę z zanieczyszczeń,bo bardziej dociera do trudno dostępnych miejsc,odblokowuje pory i zmniejsza ilość wągrów.
    Dodatkowo sprawia,że moje mięśnie twarzy się rozluźniają,skóra staje się bardziej napięta ,tkanki są dotlenione,pobudzone,a naskórek lepiej przyjmuje kosmetyki w których aktywne składniki mają lepsze pole do działania

  5. avatar Kasia pisze:

    Mój ulubiony, poranny rytuał dla twarzy zaczyna się od delikatnego oczyszczenia skóry. Używam łagodnego żelu myjącego, który usuwa wszelkie zanieczyszczenia i resztki sebum nagromadzone przez noc, jednocześnie nie przesuszając skóry. Następnie przemywam twarz letnią wodą, co pomaga obudzić i odświeżyć cerę.

    Po oczyszczeniu skóry, sięgam po tonik. Preferuję toniki z naturalnymi składnikami, takimi jak woda różana lub aloes, które dodatkowo nawilżają i łagodzą skórę, przywracając jej naturalne pH.

    Kolejny krok to serum. Wybieram lekkie serum z witaminą C, które działa przeciwutleniająco i dodaje skórze blasku. Kilka kropli delikatnie wmasowuję w skórę, zwracając szczególną uwagę na obszary, które wymagają dodatkowej pielęgnacji, takie jak okolice oczu i czoło.

    Następnie nakładam krem nawilżający. Moim ulubionym jest ten z kwasem hialuronowym, który doskonale wiąże wodę w naskórku, zapewniając długotrwałe nawilżenie. Krem delikatnie wklepuję w skórę, aby pobudzić krążenie i lepiej wchłonąć produkt.

    Na koniec, szczególnie w słoneczne dni, sięgam po krem z filtrem SPF. Ochrona przeciwsłoneczna jest kluczowa dla zachowania zdrowej i młodej skóry, więc wybieram krem z wysokim filtrem, który nie tylko chroni przed promieniowaniem UV, ale również działa nawilżająco.

    Cały ten rytuał nie tylko pielęgnuje moją skórę, ale także pozwala mi zacząć dzień w spokojny i zorganizowany sposób, dając mi chwilę na relaks i przygotowanie się na nadchodzące wyzwania.

  6. avatar Kinga pisze:

    Obecnie mój ulubiony poranny rytuał jako młodej mamy musi być ekspresowy lub z córką u boku. Zaczynam od szybkiego umycia twarzy żelem a później stawiam na witaminę C, która pomaga w walce z przebarwieniami oraz obowiązkowe krem z filtrem SPF. Mimo iż jest to, krótka rutyna sprawia mi ogromną radość oraz poczucie że dbam o siebie.

  7. avatar Emi pisze:

    Mój ulubiony poranny rytuał dla twarzy zaczynam od umycia twarzy zimną wodą i dokładnego ale delikatnego oczyszczenia twarzy po całej nocy moją ulubioną emulsją do twarzy, która ma bardzo przyjemną konsystencje. Następnie używam toniku do twarzy, który przywraca prawidłowy pH skóry. Jeśli chodzi o nawilżenie to bardzo lubię używać serum peptydowego lub tego z witaminą C. Wole kremy o lżejszej, żelowej konsystencji szczególnie w lato i używam właśnie takiego i przez to nie muszę wiecznie czekać aż się wchłonie. Na sam koniec oczywiście nakładam na twarz SPF :)

  8. avatar Sandra S pisze:

    Mój ulubiony, poranny rytuał dla twarzy zaczyna się od dokładnego oczyszczenia skóry. Używam delikatnego żelu myjącego, który nie tylko usuwa zanieczyszczenia, ale także odświeża moją skórę. Następnie aplikuję tonik, który przywraca jej naturalne pH i przygotowuje na kolejne etapy pielęgnacji.

    Kolejnym krokiem jest nałożenie serum z witaminą C. Uwielbiam to, jak rozświetla moją skórę i nadaje jej zdrowy blask. Po serum sięgam po lekki krem nawilżający, który doskonale nawilża skórę, nie obciążając jej. W dni, gdy moja skóra potrzebuje dodatkowego wsparcia, dodaję krem pod oczy, aby zniwelować opuchliznę i cienie.

    Na koniec nakładam krem z filtrem SPF, który chroni moją skórę przed szkodliwym działaniem promieni UV. Ten krok jest dla mnie szczególnie ważny, niezależnie od pogody. Cały rytuał zajmuje mi tylko kilka minut, ale dzięki niemu moja skóra jest odświeżona, nawilżona i gotowa na cały dzień.

  9. avatar Kinga pisze:

    Jako młoda mama, poranki to mój mały luksusowy czas dla siebie. Mój ulubiony rytuał dla twarzy zaczyna się od solidnego rozciągnięcia się w łóżku, a potem ruszam do łazienki, gdzie zaczyna się magia. Pierwszy krok to przemycie twarzy chłodną wodą – nic tak nie budzi lepiej niż mały szok termiczny. Następnie sięgam po mój ulubiony żel oczyszczający, który cudownie pachnie cytrusami.

    Potem przychodzi czas na tonik – delikatny, różany, który nie tylko odświeża, ale i przypomina mi, że jestem królową swojego królestwa, nawet jeśli jest to tylko królestwo pieluch i zabawek. Po toniku aplikuję serum z witaminą C, bo przecież blask to moje drugie imię, a potem wklepuję nawilżający krem, który działa cuda na moją zmęczoną skórę.

    Oczywiście nie zapominam o kremie pod oczy – w końcu te cienie same się nie zamaskują! Na koniec szybki masaż twarzy rollerem z jadeitu, bo czemu nie dodać sobie odrobiny luksusu? I voilà! Jestem gotowa na kolejny dzień pełen wyzwań, z uśmiechem na twarzy i poczuciem, że zrobiłam coś dla siebie. A teraz czas na kawę – bo każda młoda mama wie, że kawa to życie.

  10. avatar Suziii pisze:

    Sięgnąć w wyobraźni bram marzeń, realne. Być na Alasce i zwiedzać lodowce – mało realne. Poczuć się błogo w swojej łazience – tak!

    Zabieg SPA nie musi być drogi i wykonany w renomowanych gabinetach luksusowych hoteli. Może być nawet lepszy, gdy postaramy się o wyciszenie, znajome pomieszczenie  i swoje sam na sam.

    Ważne, aby już od rana małymi kroczkami myśleć o tym jak będzie wyglądać nasze SPA wieczorem. Jaką włączymy muzykę, jakie zapalimy świeczki i jakiego użyjemy olejku do wody..

    Szkoda potem marnować cenny czas..

    Zabiegiem, którym chciałabym podarować mojej twarzy jest zabieg głębokiego oczyszczenie, dokładnego złuszczenia, wygładzenia zmarszczek i aby moja cera na nowo była promienna  i świeża.

    Lubię zapach mandarynek, ogórka i lepki miąższ aloesu.

    Moja skóra lubi tylko naturalne produkty. Lekko pachnące, o delikatnej konsystencji i szybko działające.

    Najpierw poleżę 15 minut w wannie, relaksując się melodią.

    Następnie dokładnie oczyszczę twarz świeżo wyciśniętym sokiem i miąższem aloesu.Zmywam.Nakładam papkę – peeling który wykonałam z kawy, oliwy i kilkoma kroplami soku z jabłka. Cera od razu zrobiła się gładka i miła w dotyku. Po oczyszczeniu nadszedł czas na odżywienie. W tym celu do szklanki kefiru, dodaję 3 łyżki soku z mandarynek i zmielonego ogórka. Taka maska błyskawicznie nawilży i zmniejszy widoczność zmarszczek. Po 20 minutach, zmywam maskę i nakładam lekki krem z wyciągiem z rokietnika i szałwii, która łagodzi i poprawia wygląd skóry. Po takim zabiegu, nie tylko czuję się ładniejsza, ale ile zaoszczędziłam pieniędzy:).

    Moje domowe SPA jest cudowne. Taka mała podróż, ale jakie fajne zakończenie. Tym bardziej, że koleżanki robią wielkie oczy, gdy mówię im, że w następny weekend znowu wybieram się do SPA:). Nie pytały, gdzie, więc nie skłamałam:). Pozdrawiam <3!

Dodaj komentarz


FORUM - bieżące dyskusje

Real
U mnie Real kupił Auchan ale i tak przestałam tam robić jakiekolwiek...
Czy jesteś pewna/pewny siebie w kon…
Aby nabrać pewności siebie, trzeba po prostu od czasu do czasu wyjść ze strefy...
Tanie dodatki
Akcesoria damskie to subtelne dodatki, które mają moc definiowania i uzupełniania naszego stylu....
Najlepsze preparaty na cerę trądzik…
Szczególnie polecam smarowanie twarzy preparatami zawierającymi olejek herbaciany, różany i lawendowy. Warto wypróbować...