Skoro pytanie było co sądzimy, to ja jednak się pokuszę
bo właściwie na jakiej podstawie oceniać innych, jeśli nie w oparciu o ich zachowania, zwyczaje i czyny? Jak zobaczę yeti na ulicy, to w zależności od innych widocznych cech uznam, że:
- osoba, jak to się mówi, starej daty, obce są jej dzisiejsze trendy, ktoś najczęściej 60+ i całkowicie zrozumiałe w tej sytuacji jest dla mnie jej podejście do depilacji, zero zgorszenia z mojej strony,
- jakiś pseudofanatyk naturalnego stylu życia, obnoszący się ze swoją filozofią, mającą usprawiedliwić niestosowanie depilacji i antyperspirantów, za to kolidującą z korzystaniem z innych nienaturalnych dobrodziejstw cywilizacji, których taki osobnik bardzo chętnie używa. Szczerze powiedziawszy depilacja ostrzem nie jest niczym nienaturalnym, co innego chemia i urządzenia.
- osoba nie dbająca o wygląd i higienę osobistą i w tym przypadku charakterystycznych cech będzie znacznie więcej i będą łatwo dostrzegalne i [b]o ile nie jest to osoba chora[/b], w jakiś sposób upośledzona umysłowo/fizycznie, która zwyczajnie nie jest w stanie zadbać o siebie w takim stopniu jak człowiek w pełni zdrowy, to taką osobę odruchowo ocenię negatywnie. Jak cię widzą, tak cię piszą. Ludzie w depresji często się zapuszczają, nie golą, nie myją zębów, więc z oceną trzeba być ostrożnym, wiadomo, ale tak poza tym?
Już przy pierwszym zetknięciu ktoś może się wydać odpychający. Nie patrzę nikomu pod pachy, za nogami też się nie oglądam, sama mam problem z nadmiernym owłosieniem, przez co muszę się depilować codziennie, ale to nie jest naturalne i walczę z tym i jak słyszę, że naturalne jest, że porastają nas włosy i po co coś z tym robić, to mam ochotę odpowiedzieć, że tak samo psują nam się zęby, to też jest naturalne i po co coś z tym robić, po co się strzyc, niech sobie włosy u wszystkich rosną jak same chcą, po co się myć, skoro naturalne jest, że się pocimy, brudzimy, po co wycierać tyłek po skorzystaniu z toalety skoro fekalia są naturalną wydzieliną ciała, po co się ubierać i zakrywać części ciała, zamiast biegać po ulicy nago, no po co to wszystko?
Koleżanka niedawno opowiadała mi, że kiedy jej rodzice poznali się na zabawie, ojcu strasznie spodobały się nieogolone nogi jego przyszłej żony
Dziś ta kobieta nogi goli, ale kiedyś tutaj tego zwyczaju nie było. Do dziś wspominają to ze śmiechem.



