Cameron Sullivan: Czerwona zima – mroczna opowieść, która przypomina stary manuskrypt odnaleziony wśród popiołów
dodał: Marta Dudzińska
Niektóre powieści przypominają szeroko otwarte okno na wykreowany świat. Inne działają bardziej jak ciężkie drzwi do dawno zapomnianego archiwum – skrzypią przy otwieraniu, odsłaniają zakurzone dokumenty, niejasne relacje świadków i historie, których nikt nie uporządkował do końca. „Czerwona zima” Camerona Sullivana należy właśnie do tej drugiej grupy. Autor nie prowadzi czytelnika za rękę przez kolejne wydarzenia, lecz zaprasza go do literackiej przestrzeni zbudowanej z fragmentów, komentarzy, legend i śladów pozostawionych na marginesach opowieści.
To książka, która od pierwszych stron sprawia wrażenie tekstu posiadającego własną historię, jakby istniała wcześniej, zanim trafiła w ręce współczesnego odbiorcy. W czasach dominacji prostych narracji i przewidywalnych konstrukcji Sullivan proponuje coś znacznie bardziej wymagającego, ale również znacznie bardziej intrygującego.
Powieść, która świadomie łamie schematy gatunku
„Czerwona zima” Camerona Sullivana to powieść, która nie tyle opowiada historię, ile buduje wokół czytelnika gęsty świat pełen cieni, legend i niedopowiedzeń. Już od pierwszych stron sprawia wrażenie odnalezionego po latach pamiętnika człowieka, który widział zbyt wiele, aby pozostać zwyczajnym świadkiem wydarzeń. Debiutancka książka Sullivana zdobyła bardzo dobre recenzje zagranicznych krytyków, którzy podkreślają jej oryginalność, odwagę formalną i niezwykłe połączenie historycznego fantasy, horroru oraz czarnego humoru.
Największą siłą „Czerwonej zimy” nie jest jednak sama historia, lecz sposób jej opowiadania. Cameron Sullivan nie prowadzi czytelnika prostą drogą, zamiast tego tworzy wielowarstwową konstrukcję przypominającą stary gobelin, w którym poszczególne nici splatają się dopiero po dłuższym czasie. Dodatkowo autor z niezwykłą swobodą łączy elementy horroru, fantasy historycznego, romansu i literatury grozy, nie pozwalając żadnemu z tych gatunków zdominować całości. Dzięki temu książka wymyka się prostym klasyfikacjom. Dla jednych będzie mrocznym fantasy, dla innych gotycką historią o pamięci, winie i przemijaniu, a jeszcze dla innych – przewrotną literacką zabawą z legendami oraz historią.
Warto również podkreślić wyjątkowy klimat powieści. Sullivan tworzy świat surowy, zimny i brutalny, ale jednocześnie pełen ironii. Mrok nie jest tutaj jedynie dekoracją, przenika dialogi, wspomnienia bohaterów i sposób postrzegania rzeczywistości. Co istotne, autor nie popada przy tym w przesadny patos, nawet najbardziej ponure momenty potrafi przełamać inteligentnym humorem, który nadaje opowieści lekkości i sprawia, że staje się ona bardziej ludzka.
Jednym z najbardziej oryginalnych elementów „Czerwonej zimy” są przypisy. W wielu książkach pełnią one funkcję pomocniczą, stanowiąc jedynie źródło dodatkowych informacji. U Sullivana dzieje się coś znacznie ciekawszego. Przypisy stają się integralnym elementem opowieści, nie są dodatkiem, lecz osobnym głosem narracyjnym. Czasami rozwijają wątki poboczne, czasami komentują wydarzenia z przekornym humorem, a niekiedy wręcz podważają powagę głównego tekstu. To rozwiązanie przywodzi na myśl najlepsze eksperymenty narracyjne współczesnej fantastyki, gdzie forma staje się równie ważna jak treść. I właśnie dzięki przypisom książka zyskuje własną, niepowtarzalną tożsamość. Dla części czytelników mogą być one literacką zabawą, dla innych dodatkowym poziomem interpretacji, ale trudno przejść obok nich obojętnie.
W efekcie „Czerwona zima” przypomina niekiedy stary kronikarski zapis, marginalia dopisywane przez kolejnych właścicieli księgi lub tajemniczy dokument, którego autor nieustannie wchodzi w dialog z odbiorcą. Takie rozwiązanie wymaga od czytelnika większego zaangażowania, ale jednocześnie sprawia, że lektura staje się doświadczeniem bardziej intensywnym i zapadającym w pamięć. W recenzjach często pojawia się określenie „ambitny debiut”, a krytycy podkreślają, że Sullivan nie wybiera łatwych rozwiązań, tworzy powieść rozbudowaną, wielogłosową i momentami wymagającą, ale właśnie dzięki temu wyróżnia się ona na tle współczesnej fantastyki. Autor nie próbuje kopiować popularnych schematów, lecz buduje własny styl, pełen erudycji, historycznych odniesień i literackiej odwagi.
„Czerwona zima” zasługuje na uwagę nie dlatego, że próbuje zaskoczyć czytelnika za wszelką cenę, lecz dlatego, że konsekwentnie realizuje własną wizję literatury. To propozycja dla czytelników ceniących ambitną fantastykę, historyczne inspiracje oraz literackie eksperymenty formalne. To debiut odważny, bogaty i niejednoznaczny. Powieść, która nie tylko opowiada historię, ale także pokazuje, jak wiele nowych możliwości wciąż kryje sztuka opowiadania. Właśnie dlatego „Czerwona zima” jest przykładem literatury, która ufa inteligencji odbiorcy i pozostawia mu przestrzeń do samodzielnego odczytywania znaczeń.
Od Wydawcy:
Tajemnicza, pełna magii, demonów i seksu
Zainspirowana osiemnastowieczną legendą o Bestii z Gévaudan Czerwona Zima to obfitująca w zaskakujące zwroty akcji i zagadki, mroczna, lecz i pełna humoru powieść, doskonała dla wielbicieli sagi o Wiedźminie i książek Susanny Clarke.
W 1785 roku profesor Sebastian Grave otrzymuje wiadomość, że straszliwa Bestia z Gévaudan powróciła i francuska prowincja znów spływa krwią. Grave to pogromca potworów o ogromnym doświadczeniu. Dwadzieścia lat wcześniej był świadkiem jej zbrodni podczas długiej i krwawej zimy. Przeżył też wtedy płomienny romans z synem barona.
Teraz Sebastian znów został wezwany na łowy przez Antoine’a Avenela d’Ocerne, swego dawnego kochanka, który dzieli z nim ponurą historię Bestii i straszliwy sekret. Chcąc skończyć z Bestią raz na zawsze i mając nadzieję na odnowienie relacji z Antoine’em, Sebastian odpowiada na wezwanie.
Niektórych potworów nie da się jednak pogrzebać na zawsze…






