URODA I ZDROWIE

Opalanie na własne ryzyko

29 lipca 2010, dodał: Redakcja

W Europie przemysł promujący opalanie może liczyć zyski w milionach euro. Solaria, mimo że wśród dermatologów nie cieszą się najlepszą renomą, nie narzekają na brak klientów. Co roku koncerny kosmetyczne wprowadzają na rynek nowe preparaty do opalania i jednocześnie coraz chętniej angażują się  w akcje profilaktyki czerniaka. Nie wszędzie na świecie wygląda to tak samo – w Japonii jednymi z  najpopularniejszych zabiegów są te wybielające skórę.

Opalenizna w naszej kulturze zdecydowanie kojarzona jest ze zdrowym, atrakcyjnym wyglądem. Z punktu widzenia dermatologii – trudno o bardziej błędne przekonanie. Lekarze nie pozostawiają złudzeń – coś takiego, jak zdrowa opalenizna nie istnieje. Złoto-brązowy kolor to tak naprawdę reakcja obronna skóry przed negatywnym działaniem promieni słonecznych. Barwnik ma ją chronić przed nadmiernym przenikaniem promieni ultrafioletowych w głąb skóry. A tego nie powinniśmy bagatelizować, tym bardziej że nie chodzi tylko o poparzenia słoneczne – Szczególnie groźne jest promieniowanie UVA, które dociera aż do skóry właściwej. Tam powoduje uszkodzenia sieci proteinowej utworzonej z kolagenu i elastyny. To powoduje utratę elastyczności skóry, przyspiesza pojawienie się zmarszczek, sprzyja przebarwieniom i rozszerzonym naczynkom. Nie tylko przyspiesza starzenie, ale może też prowadzić do alergii słonecznych  – wyjaśnia dr Agnieszka Bliżanowska, dermatolog z Centrum Dermatologii i Medycyny Estetycznej WellDerm z Wrocławia.
Ciemne strony opalania to też zwiększone ryzyko wystąpienia nowotworów skóry. I mimo że koncerny kosmetyczne co roku inwestują bardzo duże pieniądze w kampanie społeczne popularyzującą profilaktykę czerniaka, to wciąż te działania nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. W niektórych europejskich krajach zdecydowano się nawet prawnie uregulować możliwość korzystania z solarium. W Niemczech, ze względu na szkodliwość, zostało ono zakazane dla niepełnoletnich na równi z alkoholem i papierosami. Przyczynił się do tego raport, z którego wynikało, że z powodu sztucznego słońca zachorowalność na raka skóry wśród Niemców wzrosła do 170 tys. przypadków rocznie. Dla porównania w Polsce ta średnia wynosi 10 tysięcy.
Okazuje się jednak, że nie wszędzie na świecie opalenizna jest synonimem zdrowego wyglądu. Najlepszym przykładem jest Japonia. Paradoksalnie, mieszkańcy kraju kwitnącej wiśni równie mocno pożądają bladej skóry, jak Europejczycy – opalonej. Rzecz jasna w dużej mierze zostało to uwarunkowane historycznie i ma związek z wzorcami piękna zakodowanymi w japońskiej kulturze. Jednak co ciekawe, społeczna negacja opalenizny w Japonii poszła tak daleko, że aktualnie najpopularniejszym trendem w zaawansowanej kosmetyce stało się wybielanie skóry.


loading...

Możesz śledzić wszystkie odpowiedzi do tego wpisu poprzez kanał .

Jeden komentarz do Opalanie na własne ryzyko

  1. avatar Matylda pisze:

    Zdecydowanie długie opalanie ze złą ochroną szkodzi. Moja Mama całe życie opala się opalać na skwarkę i teraz wygląda na 70-letnią skwarkę, a lat ma znacznie mniej. I zgodzę się jeszcze z autorem, że ciemniejsza skóra lepiej chroni przed oparzeniami, dla tego właśnie stosuję beta Solar z beta karotenem. Naturalnie jestem bardzo biała i przed poparzeniami nie chroniły mnie nawet filtry 50+, więc zaczęłam stosować ten preparat by przyciemnić skórę. No i się udało. Dodatkowo nawet dłuższe przebywanie na słońcu nie skutkuje już oparzeniami, tylko na reszcie złotobrązową opalenizną, która długo się utrzymuje.

Dodaj komentarz


FORUM - bieżące dyskusje

Swetry
> malinka napisał/a:> Mam tylko dwa swetry, ale za to kupione w górach, super ciepłe:)Właśnie...
Swetry
Mam tylko dwa swetry, ale za to kupione w górach, super ciepłe:)
Kooperatywa spożywcza - nowy trend
Ja kupuję dużo na rynku, więc i tak rolnicy tu przyjeżdżają, to po...
Damskie kurtki skórzane
Ja uwielbiam, ale ze względu na to, że jednak są produkowane z cierpieniem...