Jurij Wynnyczuk: Lutecja – recenzja

15 listopada 2021, dodał: ag-ness
Artykuł zewnętrzny

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Nie da się ukryć, że coraz liczniejsza grupa Ukraińców zamieszkujących nasz kraj inspiruje też do poznawania ich kultury. Taką okazję stworzyło nam Wydawnictwo Warstwy, publikując prozę jednego z najpopularniejszych autorów tej narodowości. Jurij Wynnyczuk długo czekał na laury – choć urodził się na początku lat 50., to dopiero w latach 90. jego proza mogła być drukowana bez przeszkód ze strony cenzury. Postmodernistyczny rys tej twórczości został szybko dostrzeżony i doceniony wieloma nagrodami – pora więc, by i polscy czytelnicy poznali jego twórczość.

Lutecja książka

„Lutecja” to książka utkana z kilku wątków. Pierwszym i naczelnym jest teraźniejszość pisarza, który opisuje tu różne etapy swego życia. Przedstawia tu swą egzystencję niejako na marginesie życia. Brak perspektyw na druk powstających utworów, codzienna walka o przetrwanie, nietypowe formy zarobkowania, skomplikowane relacje z kobietami i kłopoty z „kagiebistami” wyznaczają krąg spraw, którym się poświęca. Drugim wątkiem jest jego powstające właśnie dzieło, oparte na znalezionych w starej willi zapiskach XIX-wiecznego poety i naukowca Jana Wagilewicza – osobnika wiodącego bujne życie erotyczne, które sprowadzało na niego wiele kłopotów. Trzeci wątek – łączący w osobliwy sposób dwa poprzednie – dotyczy poszukiwań wyśnionej-wyobrażonej Lutecji, którą widział we śnie i Wagilewicz, i pisarz, który 150 później zainspirował się jego historią.

To książka utrzymana w postmodernistycznym tonie – łącząca różne style i tematy, nawiązująca do przeszłości i zarazem uwikłana mocno w teraźniejszość. Wynnyczuk wspomina wojenne losy swego ojca, odnosi się też do skomplikowanej polsko-ukraińskiej historii. Snuje wspomnienia z trudnego dzieciństwa naznaczonego uwięzieniem ojca, z którego pomogły mu się wydostać tylko koneksje przyjaciela pochodzenia żydowskiego. W swej teraźniejszości często upatruje Boskiego planu, a kolejne kobiety traktuje jak przerywnik swej samotności w niezbyt uporządkowanym królestwie książek, na którą jest skazany z powodu życia, jakie prowadzi. Z tej prozy wyłania się obyczajowy obraz lat komunizmu i okresu po przełomie politycznym, czyli po 1990 roku. Zaludnia je korowód barwnych postaci, na czele ze sprytną i seksowną złodziejką Lilią oraz stryjkiem Zeniem – wiecznym kawalerem, który jak nikt potrafi znaleźć sens życia każdego dnia, wciągając bratanka w coraz dziwniejsze sytuacje…

Proza Jurija Wynnyczuka tchnie życiową prawdą, ale też jest pełna poetyckich fraz -zaś wśród jego refleksji każdy z nas odnajdzie cząstkę własnych przemyśleń o otaczającym świecie. Poszukiwanie Lutecji to dla mnie symbol poszukiwania niedoścignionego ideału, który sprawi, że życie stanie się niezwykłe… Na drugim biegunie toczy się przyziemna egzystencja, która każe szukać żony z koneksjami i pieniędzmi, by zrealizować marzenie o wyjeździe z kraju pozbawiającego pisarza perspektyw na twórczy rozwój.

To, co najciekawsze, dzieje się w wyobraźni i snach naszego bohatera – zapraszam więc w podróż w czasie i przestrzeni dzięki tej literaturze pełnej wschodniego uroku!

Agnieszka

 

Dziękujemy Wydawnictwu Warstwy za egzemplarz do recenzji

Redakcja

Share and Enjoy !

0Shares
0 0





Możesz śledzić wszystkie odpowiedzi do tego wpisu poprzez kanał .

Dodaj komentarz


FORUM - bieżące dyskusje

Zapach faceta
> FIGA.A napisał/a: > Mi sie bardzo podoba dior sauvage :) Dior sauvage jest super...
Korzystacie z masaży?
Korzystam jak najbardziej. Polecam zwłaszcza masaż tajski, chodzę często - to uczucie rozluźnienia, totalnego...
Co byś teraz wypiła?
Zimny sok pomarańczowy :(
Gdzie kupujecie karpia na wigilię?
Nie kupujemy w ogóle, nikt u nas nie lubi karpia.