1

Temat: Jak 40-latka może znaleźć partnera?

Jak, skoro samotnie wychowuje dzieci, ma wolny tylko co drugi weekend, a wtedy nadrabia zaległości, po czym pada na twarz zmęczona, albo w najlepszym wypadku rozkoszuje się błogim spokojem w pustym domu?
Jak, skoro nigdzie nie chodzi? Oprócz supermarketów w najlepszym wypadku odwiedza koleżanki, których życie też kuleje!
Jak, skoro nawet pary małżeńkie, niegdyś "zakolegowane", do dawna nie mają ochoty zapraszać samotnych na imprezy i bawią się w gronie zaprzyjaźnionych par?
Jak, skoro prowadzi małą firmę, polegającą na świadczadczeniu usług ludziom, którzy na ogół są w stałych związkach, a i tak kontakt z klientami jest niezbyt częsty, więc na "przypadek w pracy" nie ma co liczyć?
Jak, skoro nawiązywanie znajomości przez internet jest obce, niewiarygodne, niemożliwe?
Jak, skoro w realu, nawet, gdyby fajny facet siedział naprzeciwko, ucieka wzrokiem i jest spięta, bo się boi, że facet uzna ją za "ryczącą czterdzestkę", wygłodzoną i ... no sami wiecie?
Jak, skoro już dawno zapomniała, jak się flirtuje, wysyła sygnały, wzbudza zainteresowanie?
Jak, po prostu -JAK???

2

Odp: Jak 40-latka może znaleźć partnera?

W internecie też są ludzie i pewnie wiele osób zna szczęśliwe pary, które tam się poznały... Wszystko zależy, na kogo się trafi. Moim zdaniem warto spróbować popatrzeć na facetów bez uprzedzeń, bo z tego co piszesz, to już ich parę masz i takie stereotypy też są szkodliwe. A to źle wróży dalszym poszukiwaniom.

3

Odp: Jak 40-latka może znaleźć partnera?

W markecie też można wpaść na swoją drugą połówkę;) Oczywiście rzadko, ale czasem szczęście uśmiecha się do nas w najmniej spodziewanym miejscu:)

4

Odp: Jak 40-latka może znaleźć partnera?

40-latka to już raczej nie będzie szukać partnera... Już ludzie po 30-stce kapcanieją. Ktoś mi wytłumaczy logikę tego zjawiska? Prawie wszyscy moi znajomi przeszli w tryb statecznych dinozaurów.
Na spacer nie bo za gorąco, za zimno, powietrze nie takie, wszystko mnie boli.
Sportu żadnego nie bo można dostać kataru i umrzeć.
Jak spotkanie to tylko w domu i najlepiej u mnie bo do Ciebie mam za daleko - choć to dwa bloki dalej.
Na piwo nie bo nie mam jak autem wrócić a bez auta na piwo nie idę.
Nie mam czasu nie chce mi się a w ogóle to chyba śmierć już niedaleko.
Co się takiego zmienia do licha?
Ja też mam 30 lat, ale staram się wyrywać sobie kawałek czasu na bieganinę na rower lub jakąkolwiek aktywność fizyczną lub pasję. I smutne jest to ze nie ma z kim tego dzielić. Ludzie po 30-stce doczekują już tylko emerytury chyba. Zgroza.

A jak nie wychodzi się z domu to nikogo się nie pozna.