1

Temat: Koleżanka męża...?

Mąż ma koleżankę. Opiszę jak wygląda sytuacja. Mąż i Ona znają się chwilę dłużej niż ja z mężem, ale wtedy byli tylko znajomymi. Ja też Ją znałam ciut wcześniej. Czasem coś zagadałyśmy do siebie, ale ogólnie to ona miała swoje towarzystwo, wśród tych bardziej przebojowych, a ja trzymałam się z boku.Ja i mój mąż poznaliśmy się na wspólnej imprezie, gdzie była również ona. Już wtedy usłyszałam od pewnej znajomej, że mam z nim nie tańczyć, bo na sali jest dziewczyna, która próbuje do niego,że tak powiem" zarywać".Dziwnie się z tym czułam. Po imprezie kontakt się urwał, dopiero po kilku miesiącach wszystko zaczęło się od zaproszenia na fb. Zaczęliśmy pisać, umówiliśmy się na kino, potem były kolejne spotkania. Rok od tamtej imprezy była kolejna, gdzie ona tam była, ogólnie to ona była organizatorką i tworzyła wydarzenie. Skusiliśmy się na imprezę. Na tejże imprezie mój już wtedy chłopak usłyszał od niej, że gdyby się wcześniej postarała może byliby razem. Wychodzi na to, że to ja ją ubiegłam i On wybrał mnie. Na tejże imprezie było dużo jego znajomych, obtańczył sporo dziewczyn. Problem pojawił się, gdy zostawił mnie samą za stołem, nie miałam tam znajomych. Ona miała miejsce  naprzeciwko nas, gdy siedziałam sama ona usiadła na swoim miejscu i rozmawiała z koleżanką. Żadna z nich się do mnie nie odezwała, za to obie zmierzyły mnie wzrokiem i nie odezwały się ani słowa. Jakoś nie miło wspominam tamtą imprezę, ale nie robiłam wyrzutów chłopakowi, ale fakt było mi przykro. Główny problem polega na tym, że oni od czasu do czasu się umawiają na piwo. Głównie ona wychodzi z inicjatywą, pisze do niego. Gdy byliśmy narzeczeństwem napisała raz do niego, lecz nie poszedł, bo wygarnęłam mu co myślę. Teraz się odezwała znów do niego na wspólne spotkanie, lecz pomijając mnie. Dodam, że wszyscy nasi znajomi, którzy mają drugie połówki są zapraszane razem i spotykamy się też wszyscy parami. Ja nie mam żadnego kolegi i nie spotykam się sam na sam.
Nigdy nie byłam zazdrosna o niego, miałam zaufanie i nie sądziłam, ze inne mogą się za nim oglądać, bo sama nie byłam od razu jakoś zakochana, nie podobał mi się, ale pokochałam go jak go poznałam bliżej.
Nie wiem, jak mam się zachować. Nie chce wychodzić na zazdrośnicę, nie chcę robić awantur. Czuję, że gdy pokazuję zazdrość jemu to schlebia. Mam wrażenie, że przez to ona jest atrakcyjniejsza a ja tracę w jego oczach.
Pytał mnie czy może iść i widać, że chce iść. Nie widzi w ogóle, że nie wypada. Może to tylko piwo, kawa, rozmowa, ale dla mnie to i tak strzał w policzek, że do niego pisze, a on leci. Boli mnie to, ale niech idzie.
Co byście z tym zrobiły na moim miejscu?

2

Odp: Koleżanka męża...?

Może pora znaleźć sobie kolegę i powiedzieć mężowi, że masz spotkanie i idziesz na nie... Zobaczymy, czy będzie tolerancyjny;) Może wtedy wpadnie na to że jego koleżanka C nie pasuje.. Faceci zaczynają myśleć dopiero  jak widzą "konkurencję"

3

Odp: Koleżanka męża...?

A ta laska... może dałoby się z nią jakoś lepiej zapoznać? Mówi się, że przyjaciół trzeba trzymać blisko, a wrogów jeszcze bliżej. Jak myślisz, czy jej niechęć do Ciebie wynika tylko z tego, że jesteś z facetem, który jej się podobał, czy może też trochę z tego, że Ty sama od początku byłaś dla niej niezbyt przyjazna?
Czy ona kogoś ma?

4

Odp: Koleżanka męża...?

Znam ją trochę i zupełnie nie jest w moich klimatach, taka pozerka... Nie mam ochoty na żaden kontakt z nią. Nie wiem czy kogoś ma, na pewno nie afiszuje się z nikim na mieście bo pewnie już bym widziała, ona mieszka niedaleko....

5

Odp: Koleżanka męża...?

Sztuczne zaprzyjaźnianie się tu nic nie da. Ona najwyraźniej ma na niego ochotę i tyle. Nie upilnujesz jak będzie chciał romansu... Ale jak na razie plus dla niego ze nie kryje się z tymi spotkaniami.

6

Odp: Koleżanka męża...?

facetom z 1 stronty podoba się, że żona jest zazdrosna, ale z drugiej jak wiedza że nie ma powodów to staje się dla nich uciążliwe - i wtedy mogą zdradzić tylko dlatego żeby nie było, że znoszą nieuzasadnione oskarżenia....

7

Odp: Koleżanka męża...?

Oj, z tą zazdrością to uważaj, bo facet może naprawdę pójść w tango bo w końcu będzie miał Cię dość...