Wyobrażacie sobie, że można uprawiać seks i potem o tym nie pamiętać? No tak, jeśli się za dużo wypiło alkoholu to może tak się zdarzyć ale gdy nawet nie wypijecie kropli mocniejszego trunku a rano ktoś Wam mówi, że się z nim kochałyście? Uwaga, to może być lunatykowanie połączone z intensywnymi snami erotycznymi! To trzeba leczyć!
Seksomnia nazywana także określeniem sleepsex lub „Zespołem Morfeusza”, to zaburzenie uznawane za formę parasomnii (tzn. grupa zaburzeń snu polegająca na tym, że podczas spania lub przy wybudzaniu dochodzi do nieprawidłowych czy niepożądanych zachowań) polegające na nieświadomej, wzmożonej aktywności seksualnej podczas głębokiego snu.
Poza niekontrolowanymi pieszczotami osoba cierpiąca na seksomnie może wydawać dźwięki, wskazujące na uprawianie seksu, może mieć erekcje, lubrykacje pochwy, a nawet orgazm. Może się więc „Zespół Morfeusza ”wydawać schorzeniem niegroźnym. Nic jednak bardziej mylnego.
Pierwsze doniesienie naukowe na temat seksomnii pojawiło się już w 1996 roku. Jego autorami byli trzej naukowcy z Kanady: dr Colin Shapiro i dr Nikola Trajanovica będący wykładowcami z Uniwersytetu w Toronto oraz dr Paul Fedoroff z Uniwersytetu w Ottawie. Jednak ze względu na to, że był to w latach 90-tych temat tabu, sam termin „seksomnia” wszedł w życie dopiero w 2003 roku. Wówczas bowiem po raz pierwszy schorzenie to zostało opisane przez dr C. Shapiro w artykule naukowym pt. „Sexsomnia-A New Parasomnia?” opublikowanym w Canadian Journal of Psychiatry.
Warto wspomnieć, że autorem polskiego określenia seksomnii – „Zespół Morfeusza” jest Zbigniew Lew-Starowicz.
Istnienie seksomnii zostało potwierdzone przez naukowców zajmujących się badaniem zaburzeń snu, w oparciu o polisomnograf i nagrania wideo pacjentów z zaburzeniami podczas snu. Zaobserwowano wówczas niezwykłą aktywność fal mózgowych podczas napadów, podobną do występujących w innych parasomniach NREM.
W 2005 r. Przeprowadzono badania, które wykazały, że seksomnia jest zaburzeniem występującym częściej niż dotychczas sądzono. Poza tym w 2010 r. Sharon Chung, członkini sztabu laboratorium badawczego nad snem na Uniersytecie w Toronto, odkryła wspólnie z innymi naukowcami, że na tę przypadłość cierpi prawie 3 razy więcej mężczyzn niż kobiet.
Seks oraz pieszczoty w seksomnii cechuje się większą surowością, a wręcz brutalnością. Dochodzi do samookaleczeń, a co gorsze krzywdzenia partnera. W najgorszym wypadku może nawet dojść do nieświadomego gwałtu. Chorzy boją się więc spać w jednym łóżku z ciężarnymi żonami, a nawet obawiają się o własne dzieci. Znane są przypadki, gdy osoby chore na to schorzenie, wymykały się z łóżka szukając partnera do pieszczot. Oczywiście po przebudzeniu nic nie pamiętały. Nic dziwnego więc, że zaburzenie to prowadzi do konfliktów między partnerami,a w najgorszym wypadku do rozpadu związków.
Przykłady
Zaburzenie to było już kilkakrotnie rozpatrywane jako okoliczność łagodząca w sądzie. Na tej podstawie m. in. uwolniono od zarzutów ojca, który zgwałcił swoją czteroletnią córkę. Zdarzenie to miało miejsce w Belgii. Mężczyzna miał wyłączne prawo do opieki nad córką. W noc gwałtu dziewczynka miała koszmar i przyszła do sypialni ojca. Ten przez sen zmuszał ją do seksu oralnego i dopiero obudził go krzyk dziecka. Mężczyzna był tamtej feralnej nocy pod wpływem alkoholu i po wizycie w seksklubie. Biegli udowodnili, że mężczyzna był nieświadomy popełnionego czynu gdyż cierpiał na seksomnię.
Były chłopak 32- letniej Belli Floor, Justin, przyłapał ją niejednokrotnie na masturbacji. „Znienacka zapytał się mnie raz, dlaczego zabawiam się ze sobą w nocy.” – zwierza się kobieta. „Zaprzeczyłam, bo nie mogłam sobie przypomnieć, bym kiedykolwiek coś takiego robiła.” Justin, który nie wierzył w jej tłumaczenia, postanowił z nią w końcu zerwać.

Holenderka przyznaje, że od tamtego czasu była na kilku randkach, ale nigdy nie zaprosiła żadnego faceta do domu. Obawia się, że w trakcie snu będzie robić rzeczy, których potem mogłaby się wstydzić. – poinformował australijski „The Daily Telegraph”.
32-latka odwiedziła już dziesiątki lekarzy i psychologów. Niestety, wielu z nich słysząc o przypadłości, bezradnie rozkładało ręce. Kobieta poddawana już była hipnoterapii; robiono jej też badania elektroencefalogramem. To wszystko jednak na niewiele się zdało. Krótkotrwała poprawa była zauważalna, kiedy zaczęła zażywać leki zwiotczające mięśnie, ale jak sama powiedziała – nie zamierza do końca życia faszerować się medykamentami.
Leczenie
„Zespół Morfeusza” wprawdzie dalej stanowi temat tabu, jednak coraz głośniejsze mówienie o tym problemie, powoduje, że coraz więcej osób wychodzi z ukrycia i zaczyna szukać pomocy u specjalistów. Naukowcy podkreślają, że seksomnia to choroba i nie ma się czego wstydzić. Z seksomnii można i należy się leczyć. Schorzenie to może być w znacznym stopniu kontrolowane poprzez unikanie czynników wyzwalających i zapewnienie bezpiecznego środowiska. Środkami najczęściej stosowanymi w walce z seksomnią są leki przeciw stanom lękowym.
Materiały: www.niewiarygodne.pl, www.trendylady.pl, www.wikipedia.pl