Blisko 1,5 miliona Polaków cierpi na zaburzenia erekcji. Niewielu jednak szuka pomocy u specjalisty. Dlaczego? Bo to wstydliwy problem. Mężczyźni nie rozmawiają o tym nawet między sobą. Żeby nie wiem co się działo, udają, że erekcję mają na zawołanie. A że nie współżyją? To nie ich wina, tylko kobiet! Inni, ci w podeszłym wieku, często uważają, że są za starzy na seks. Brak erekcji traktują jako coś, z czym należy się pogodzić.
A co na to kobiety? W większości kobiet budzi się opiekunka, a część reaguje złością. Jest jeszcze grupa kobiet, które wmówiły sobie, że seks nie jest im potrzebny i łóżkowe kłopoty swego partnera traktują jak wybawienie, myśląc sobie: „wreszcie mam święty spokój”. Żadna z reakcji nie jest lepsza. Udany seks zespala związki, podgrzewa uczucia, korzystnie wpływa na zdrowie partnerów. Przy kłopotach z erekcją żona czy partnerka powinny porozmawiać z mężczyzną i spróbować go przekonać do wizyty u lekarza. Im dłużej trwają zaburzenia erekcji, tym trudniej się je leczy. Jednak wielu lekarzy nie pyta pacjentów o tę „przypadłość”. Bywa, że lekarze nie informują pacjentów, np. chorych na miażdżycę, nadciśnienie czy cukrzycę, że w następstwie choroby mogą się u nich pojawić zaburzenia erekcji. A trzeba o tym mówić, by się nie wystraszyli, gdy to nastąpi i należy ich też poinformować, że można im pomóc. Niedoinformowani mężczyźni często tracą poczucie własnej wartości, wpadają w depresję. A to odbija się też na zdrowiu psychicznym partnerki. Widząc, że on ma problemy ze wzwodem, ona też zaczyna mieć kłopoty w intymnej sferze życia. I coraz bardziej oddalają się od siebie. W konsekwencji nieudane życie seksualne może doprowadzić do rozpadu związku. Trzeba też wiedzieć, że zaburzenia erekcji są u mężczyzn często pierwszym sygnałem rozwijającej się miażdżycy i choroby wieńcowej serca. Dlatego tak ważna jest rozmowa z lekarzem, a potem terapia.
Sposobów terapii jest wiele. Najnowszą z nich jest metoda VEDI, czyli wewnątrznaczyniowe leczenie zaburzeń erekcji, przeznaczona dla mężczyzn, którzy mają zaburzenia erekcji na tle naczyniowym (np. w wyniku rozwijającej się miażdżycy czy cukrzycy) albo nie tolerują leków typu Viagra (lub efekt działania takich leków jest nikły). Może to dotyczyć aż połowy mężczyzn skarżących się na kłopoty ze wzwodem. Leczenie tą metodą zaczyna się od badań. Najpierw jest to szczegółowy wywiad lekarski, a potem badanie ogólne i okolic genitalnych (także gruczołu krokowego per rectom, czyli palcem przez odbyt). Następnie wykonuje się badania neurologiczne (m.in. ocena czucia, napięcia mięśni, odruchów) i laboratoryjne (m.in. morfologia, badanie ogólne moczu, określenie stężenia cukru we krwi, lipidogram, określenie poziomu niektórych hormonów we krwi, oznaczenie stężenia antygenu sterczowego PSA). Ostatnim etapem jest USG jamy brzusznej oraz USG metodą Doppkra naczyń krwionośnych doprowadzających i odprowadzających krew z prącia. Niekiedy lekarz zleca też tomografię komputerową naczyń jamy brzusznej i miednicy. Jeżeli pacjent został zakwalifikowany do zabiegu VEDI powinien się zgłosić do kliniki. Zabieg trwa ok. godziny i jest przeprowadzany w znieczuleniu miejscowym.
Na czym polega zabieg? Lekarz wkłuwa się do tętnicy udowej poniżej pachwiny i wprowadza tzw. prowadnicę z cewnikiem. Przez cewnik wstrzykuje kontrast. Kontrast wypełnia tętnice w obrębie miednicy małej, czyli biodrowe wewnętrzne i sromowe. Lekarz widzi je na monitorze i szuka miejsc, gdzie są nieprawidłowości wcześniej wykryte w czasie badań USG i tomografii komputerowej. Tam, gdzie światło tętnicy jest mniejsze niż 50%, poszerza tętnicę, „wpychając”do niej specjalny, pompowany w niejscu zwężenia, balonik. Jeśli to nie wystarczy, w miejscu największego zwężenia implantuje tzw. stent. To elastyczna, siateczkowa rurka, która będzie stanowiła rodzaj rusztowania dla ścian tętnicy. Stent może być nasycony lekami, które zapobiegają osadzaniu blaszki miażdżycowej. Potem wycofuje cewnik i specjalne urządzenie (tzw. okluder) zamyka tętnicę. Nie potrzeba szwów ani opatrunku uciskowego. Następnego dnia po zabiegu pacjent wraca do domu. Dalej pacjent musi przez jakiś czas zażywać leki przeciwkrzepliwe, ale kochać się może od razu.
NFZ nie finansuje zabiegu. Koszt kompleksowej diagnostyki to ok. 2 tys. zł, a zabiegu ok. 10 tys. zł.
1. Niedrożny układ krwionośny; żeby penis osiągnął wzwód, musi przepompować niemal 20 razy więcej krwi, niż gdy jest w spoczynku; jeśli tętnice doprowadzające krew do członka są zwężone blaszkami miażdżycowymi, jamki w ciałach jamistych prącia nie mogą napęcznieć;
2. Zaburzenia hormonalne. Problemy pojawiają się wtedy, gdy w organizmie mężczyzny jest zbyt niskie stężenie testosteronu, a zbyt duże stężenie prolaktyny;
3. Uszkodzenia nerwów erekcyjnych mogą być skutkiem m.in. cukrzycy, SM lub urazów rdzenia kręgowego; czasem do mikrouszkodzeń dochodzi w czasie operacji w obrębie miednicy małej.
4. Niektóre leki, zażywane np. przy nadciśnieniu, chorobie wrzodowej, depresji, nerwicy;
5. Niehigieniczny tryb życia zwłaszcza zbyt duże przeciążenie pracą, często towarzyszy napięcie, stres, palenie papierosów i nadużywanie alkoholu, mała aktywność fizyczna, dieta bogata w tłuszcze zwierzęce, a uboga w warzywa i owoce.
Stare dusze maja łatwy wgląd w wiedzę zoodmagzrna w ciele przyczynowym. Zrozumienie pojawia się u nich o wiele szybciej niż u tych spóźnialskich. Warto ćwiczyć połączenia z ciałem przyczynowym, wtedy pomimo młodej duszy szybciej nam myśli śmigają i docieramy łatwiej do skarbca mądrości.Rozmawiałem przed chwilka ze znajoma praktykującą Zen. W czasie medytacji zaliczyła parę rozbłysków, stanów swiadomosci dostępnych jedynie w ciele przyczynowym. Mówiła o oświeceniu, ze warto o nie zabiegać.