Edytuj profil
Zmień awatar
Skrzynka pocztowa
Dodaj zdjęcie
Dodaj przepis
Dodaj wpis na bloga
Dodaj dowcip
Szukaj użytkownika
Wyloguj

Blog użytkownika

Wróć do profilu użytkownika

Czas realizacji marzeń i snów....
(dodano: 2012-05-22 08:56:59)

Z uwagi na fakt, że nie miałam wcześniej możliwości zamieszczenia wpisu to zacytuję to co pisałam jakieś 2 miesiące temu.

 

W końcu jest wiosna. Co prawda trochę zimna ale to dopiero początek. Udało mi się wyleczyć. Niestety ciągle z Mr Bigiem nie mamy czasu dla siebie. Myślałam, że przed świętami uda nam się znaleźć trochę czasu dla siebie ale się nie dało. Za to ostatnio mój „bezpośredni przełożony” utwierdził mnie swoim zachowaniem, co do decyzji o jak najszybszym posiadaniu potomstwa. I o ile jeszcze jakiś czas temu byłam skłonna chodzić do pracy w ciąży to teraz już wiem, że nie warto.

Z Mr Bigiem też pewnie się skończy – w końcu wszystko kiedyś się kończy. A ostatnio za duże ryzyko jest. Poza tym musiałam zrezygnować z tabletek – ze względów zdrowotnych. A nie mogę sobie pozwolić na wpadkę – tym bardziej z Bigiem – z wiadomych względów. Z jednej strony cieszę się że za tydzień będzie po wszystkim. A z drugiej...tęsknię za Mr Bigiem.

Cóż poradzę jednak kilka miesięcy zbliżyło nas do siebie. A mnie jako kobietę również emocjonalnie. Nie wiem co będzie dalej. Nie wykluczone, że to jeszcze nie będzie koniec między nam. Może jedynie mała przerwa??”

 

W pracy faktycznie nic się nie zmieniło. Nadal jest tak jak było a ja nadal jestem utwierdzona w przekonaniu co do jak najszybszego posiadania potomstwa. Ale na razie nic się nie dzieje. Ciekawi mnie co by po wiedzieli w pracy. Co prawda wiem jak by zareagował mój idol „bezpośredni przełożony”. Ale chyba mam to gdzieś. Będę się cieszyć jak tak się stanie. A co do Mr Biga. Cóż … chyba nie tęsknił. Tak jak ja.

Tak więc w zasadzie tyle się wydarzyło. Tyle czekania na ślub i już po. Co prawda dzięki Mr Bigowi odkryłam na nowo swoją miłość. I zawsze będę mu wdzięczna. Choć On pewnie nigdy się nie dowie co dla mnie zrobił.


Są chwile kiedy smutek zwycięża....
(dodano: 2012-03-19 10:21:04)

Mam bardzo duże zaległości w pisaniu ale jakoś nie było czasu. Bo to wiadomo przygotowania do ślubu, praca, trochę chorowałam i nie było czasu na pisanie. Zresztą co tu pisać . W pracy kocioł jak zawsze. Mr Big zajęty, zapracowany. W domu bez zmian. Miałam zacząć studia w marcu ale chyba grupa się nie utworzy. W ogóle muszę stwierdzić, że pod koniec ubiegłego roku miałam jakiś power w sobie. Nie wiem czym on był spowodowany – po części jogą a po części Mr Bigiem.

Usłyszałam ostatnio od dwóch różnych osób, że w moich oczach coś zgasło. Tłumaczyłam to chorobą. Choć faktycznie od początku roku jakoś opuściły mnie wszystkie chęci do pracy, przestało mnie to cieszyć. Nawet te przygotowania do ślubu nie cieszą mnie jak kiedyś. Co prawda ostatnio uświadomiłam sobie, że kocham mojego faceta. Może to zabrzmi dziwnie ale jest w tym dużo zasługi Mr Biga. Choć z drugiej strony tęsknię za Mr Bigiem. Ostatnio tak mało czasu na wszystko.

Do tego ta cholerna choroba. Nie mogę dojść do siebie. Mam nadzieję, że uda mi się wyleczyć i to szybko. Chyba dużo bardziej niż sam ślub cieszy mnie myśl o dziecku. Czas przecież ucieka. Optymistyczne jest to, że znów czuję potrzebę. Bo był taki czas kiedy na samą myśl o dziecku czułam przerażenie. Teraz się cieszę. Może to też dlatego, że ewentualna ciąża wiązałaby się ze zwolnieniem ? Mam chyba dość pracy. Chyba dotarło do mnie to, że nie mam tu przyszłości. Pewnie stąd ta niechęć do parcy.


"...czuję Cię przez skórę..."
(dodano: 2012-02-14 16:56:23)

Szukam pomysłu na walentynki. Co prawda nie lubię tego święta. Przecież jeżeli chce się komuś powiedzieć lub pokazać, że się go lubi nie potrzebne jest specjalne święto. Jeśli chodzi o mojego faceta to pomysł mam. Gorzej jest z Mr Bigiem.. Na razie w związku z tym, że Big ma poważny projekt nie mamy dla siebie czasu. Szkoda – bo tęsknię za Nim.

Nie chcę narzekać ale z jednej strony bardzo miłe jest to, że Big widzi, że coś się ze mną dzieje. A z drugiej strony czemu mój facet tego nie widzi? Byłam ostatnio na badaniach i jak wróciłam to nie zapytał jak wyszły tylko zaczął mi opowiadać o czymś zupełnie absurdalnym. Musiałam poczekać aż skończy żeby móc powiedzieć co i jak. Ale nie chcę narzekać.

Ostatnio mój stan mogę opisać „nikt mnie nie lubi, nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie potrzebuje” I w ogóle jakoś wydaje mi się, że nic nie potrafię. To tak jakbym straciła zapał do wszystkiego. Nic mnie nie cieszy.

Do tego jeszcze jestem chora. Nie mogę się ogarnąć jakoś. Staram się odszukać w sobie tą radość, chęć do życia. Z jednej strony przygotowania do ślubu mnie cieszą a z drugiej strony myśl o tym jak zaplanowałam sobie najbliższy rok trochę mnie smuci. Niby wszystko jest na bardzo dobrej drodze i nie mogę narzekać.

 

No chwila minęła od pisania mojego. Dziś Walentynki. Co prawda Big dostał tylko czekoladki bo z takich czy innych względów nie mogłam inaczej. Nie wiem nawet czy Big dostał mój drugi drobiazg. Po Jego zachowaniu przypuszczam, że mógł dostać. Zaskoczył mnie dzisiaj bo sam zaproponował spotkanie mimo tego, że pracuje nad ważnym projektem. Uwielbiam kiedy mam Jego zapach na sobie. Jak wróciłam ze spotkania czułam dreszcz za dreszczem. Niesamowite wrażenie. Wiedziałam, że za nim tęsknię ale nie sądziłam, że aż tak. Nie muszę dodawać, że świat stał się jakiś bardziej kolorowy mimo tej szarości za oknem. Może to jest właśnie ten moment kiedy znów będę sobą do końca? Bardzo bym chciała bo nie czuję się za dobrze ze sobą w takim stanie. Mam wrażenie jakbym była pijana szczęściem. Ale dziś są Walentynki więc wszystko możliwe.


"...samotny, jestem samotny tak, tak często myślę skąd "passe" co mogłem zrobić aż tak źle?..."
(dodano: 2012-02-06 10:13:27)

Wszystko to co dzieje się wkoło nas zostawia ślad. To kim i jacy jesteśmy zawdzięczamy nie tylko sobie ale przede wszystkim ludziom, którzy nas otaczają. Dlatego pewne rzeczy możemy przewidzieć. Biorąc pod uwagę konsekwencje pewnych działań i tak decydujemy się podjąć ryzyko mając nadzieję, że jednak się mylimy. Ja bardzo bym chciała mylić się w pewnej kwestii ale to czy mam rację czy nie okaże się dopiero najwcześniej za rok. Dotyczy to podejścia mojego przyszłego małżonka do tematu posiadania potomstwa. Ale to chyba nie na dziś. Co prawda biorąc pod uwagę częstotliwość naszych zbliżeń raczej długo mi nie grozi powiększenie rodziny. Zaczęłam nawet podejrzewać mojego faceta o zdradę. Co prawda doszłam do wniosku, że nawet jeśli tak to i tak nic z tym nie mogę zrobić. A tylko się będę tym zadręczać. Z drugiej strony życie obok siebie... Nie mówię, że w ogóle nic nas nie łączy ale jakby mniej niż kiedyś. Już jest inaczej a nie jesteśmy jeszcze małżeństwem. To co będzie po 10, 20 latach?? Ja się nie skarżę. W czwartek pierwszy raz od blisko 3 miesięcy się kochaliśmy. Długo dawałam mu do zrozumienia. Po wszystkim On zasnął a ja … odwróciłam się na bok i się popłakałam. Uświadomiłam sobie po raz kolejny, że nie mam z kim nawet porozmawiać, wyżalić się. Czuję się taka niepotrzebna. Zaczynam rozumieć ludzi, którzy szukają zrozumienia u innych. Ja szukam swojego u Mr Biga. Mam nadzieję, że chociaż Jemu czasem jestem potrzebna. Choć nie ukrywam, że jak jest mi źle to mam ochotę iść do Biga i poprosić, żeby skoro nie może mnie przytulić to choć wziął mnie za rękę. Ale teraz Big ma bardzo ważny projekt i nie chcę Mu przeszkadzać. Zresztą ma dosyć własnych problemów.

No ale dosyć tego użalania się. W końcu „(...) kiedyś ktoś mnie pokocha (...)”.

Teraz muszę się zabrać do nauki i pokazać innym na co mnie stać.


"...usta zamykają się wtedy, gdy mają do powiedzenia coś ważnego". — Paulo Coelho-Czarownica z Portobello
(dodano: 2012-01-26 09:34:36)

Nienawidzę tego stanu kiedy wstaję rano i czuję w sobie złość. Mam w sobie tyle złych emocji. Najchętniej bym się wypłakała ale... Do tego mój facet mnie wpienia. W sumie nic nowego ale jakoś ostatnio bardziej się to nasila. Cały tydzień jest dobrze a przychodzi taki moment, że wykrzyczałabym mu w twarz to co myślę i czuję. Ale przecież ja nie krzyczę i jestem opanowanym człowiekiem. Ale mam uczucia te pozytywne i te negatywne. I też czasem potrzebuje je wyrazić. A czasem mam wrażenie, że żyję sobie głównie z kotem a mój facet jest dodatkiem a nie odwrotnie. Kot przynajmniej się cieszy jak wracam do domu i się przytula. Myślałam już, że będzie lepiej, że mój facet wiedząc, że czasu coraz mniej do ślubu zaangażował się. Ale chyba jego zaangażowanie ograniczyło się do kupienia garnituru. Ja rozumiem, że faceci inaczej do tego podchodzą. Ale czasem mam wrażenie, że wszystko jest na zasadzie – chciałaś – masz, więc zajmij się wszystkim a ja może łaskawie zjawie się na ślubie. Przykro mi z tego powodu. Przecież sama ze sobą ślubu nie wezmę. Poza tym dlaczego to ja mam się o wszystko martwić?? O to czy starczy kasy i co zrobić, żeby było lepiej i piękniej. Tak więc stwierdziłam, że już więcej się nie odezwę, że miał coś załatwić w tym temacie. Mało tego – byłam jeszcze do wczoraj zdecydowana, że mogę zrezygnować z sukni ślubnej, że kupię przez internet – znalazłam taką niedrogą i może bym się w nią zmieściła – ale mam to gdzieś – skoro zakładam że to będzie jeden jedyny raz to nie będę na sobie oszczędzać. Bo zawsze tak jest. Ja sobie żałuję bo szkoda mi kasy a mój facet w swoim żywiole kupuje i nie przejmuje się niczym. Już pomijam, że pali więc kasa dodatkowo mu ucieka. Poza tym jakieś złe myśli krążą mi po głowie. Od bardzo dawna nie byliśmy „blisko” ze sobą. To znaczy tak mi się wydaje, że to długo. Co prawda w naszym związku to ja zawsze miałam większy temperament ale tabletki zawsze skutecznie go zagłuszały tak więc konfliktów nie było. Nie ukrywam, też że był taki czas kiedy czułam się mniej atrakcyjna. A teraz mam wrażenie, że zachowujemy się jak stare, nie zbyt dobre małżeństwo. Ja się nie domagam a on też nic nie robi w tym kierunku. Bliżej jestem z Bigiem niż z przyszłym mężem. Ironia. Zastanawiałam się czy jest jakiś powód. Owszem – przyszło mi do głowy że może kogoś ma bo to chyba nie jest normalne. I pewnie tym też od rana spierdzieliłam sobie humor. Wszystko to nie tak powinno wyglądać. Mam wrażenie, że jak będziemy po ślubie bardzo szybko mój facet będzie chciał mieć dziecko, żebym ja dała mu święty spokój. Podobnie chyba było z kotem. A najgorsze jest to, że nawet nie mam z kim pogadać. Bo raz, że wszyscy się nim zachwycają a dwa pojawią się zaraz takie pytania jak u Was – w takim razie po co ślub? Czemu to ja zawsze daje nie dostając w zamian tyle ile powinnam? Co prawda ja się nigdy nie skarżę na swój los.

 

Mam wrażenie, że to nie będzie dobry dzień.

 

Z Mr Bigniem nie mamy ostatnio za dużo czasu. Zaangażował się bardzo w nowy projekt. Nie mogę co prawda narzekać. Choć czasem w środku czuję się – sama nie wiem co. W końcu jestem nikim. Zwykłą koleżanką z pracy. Więc nie spodziewam się czegoś szczególnego. Co prawda na nic nie liczyłam. Czuję się wyjątkowo chociażby przez to co nas łączy. Ale czasem chciałabym więcej – nie wiem uwagi, bliskości. Nie muszę mówić, że rozpływam się kiedy zdrabnia moje imię, albo jak czasem wyrwie Mu się czułe słówko. Tęsknię za pocałunkami na do widzenia. Fakt, że ostatnio nie było okazji.


"...w życiu piękne są tylko chwile"
(dodano: 2012-01-17 17:08:59)

Długo się nie odzywałam ale najpierw ta końcówka roku potem mnie nie było. Początek roku w pracy też jest gorący. Same zmiany – nie koniecznie dobre. Wszystko na wczoraj i na już. W domu bez zmian. Owszem zaczęła się jakaś gorączka przygotowań. Ale jeśli chodzi o same relacji między nami niby jest wszystko ok ale.... Nie chcę się czepiać. I w zasadzie nie powinnam narzekać. Ale brakuje takiej fizycznej bliskości. Czegoś więcej niż tylko przytulania. I to częściej niż raz na dwa miesiące. Ale mniejsza z tym. Cały czas przygotowuję się do tego naszego wielkiego dnia. W zasadzie powiem tak, że mimo tego wszystkiego co pisałam, jak jest między nami to w zasadzie jest coś co mnie przy nim trzyma i chcę wierzyć, że będziemy szczęśliwi. Każdy na to zasługuje. A nie jest źle choć nie ma uniesień. Ale myślę, że dobrze to odda jeden cytat "To niewiarygodne, jak można czuć się szczęśliwą przez tyle lat, mimo tylu kłótni, tylu upierdliwości i tak naprawdę, kurwa, nie wiedzieć, czy to miłość czy nie." Gabriel García Márquez

Jeśli chodzi o Mr Biga ostatnio nie mieliśmy za dużo czasu dla siebie. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda nam się spotkać poza firmą. Tęsknię za Nim.

w piątek znów miałam ten stan – On wyszedł we mnie został smutek. Niestety nawał pracy nie pozwala na spotkanie. Brakuje mi tych naszych wspólnych projektów, tego że mogliśmy legalnie razem siedzieć obok siebie. Kiedy nasze dłonie mogły się dotykać. Niestety do najbliższego projektu jeszcze miesiąc. A w tygodniu raczej nie będzie okazji.Co prada zdarzają się takie sytuacje kiedy po jednym Jego zdanie czasem nawet słowie robi mi się cieplej na duszy.


Wesołych Świąt
(dodano: 2011-12-23 14:23:48)

Końcówka roku w pracy to horror. Jeden wielki koszmar. Ale jakoś trzeba ogarniać ten chaos.

Ale zmieniając temat na przyjemniejszy. Jakiś czas temu już kupiłam prezent dla Mr Biga. Chyba ze dwa tygodnie czekał już w szufladzie. Dziś ładnie go zapakowałam i korzystając z okazji wręczyłam prezent od Mikołaja. :). Nie otworzył go od razu. Co prawda nie wytrzymał za długo. Niedawno Big przyszedł i powiedział, że jest w szoku. Już się wystraszyłam, że się nie spodobał prezent. Ale nie. Ale był dość zaskoczony. Cieszę się bo bałam się czy się Bigowi spodoba. Nie było ławo wybrać coś odpowiedniego szczególnie, że nie znam Go na tyle dobrze no i szukam prezentów, które nie będą zbyt rzucać się w oczy. W końcu jest żonaty. Ale cieszę się, że udało mi się Biga zaskoczyć. Wyraz Jego twarzy -bezcenne. Podobno w życiu najważniejszy jest element zaskoczenia. Ja swój prezent od Biga dostałam wczoraj. Też udało Mu się mnie zaskoczyć. Powiedziałam wczoraj Bigowi, że się za Nim stęskniłam. Odpowiedział, że On nie jest do tęsknienia. W zasadzie nie wiedziałam co mam na to odpowiedzieć – tęsknię za Nim. Przyznaję się do tego. W głębi chciałabym wierzyć, że lubi mnie troszkę bardziej niż koleżankę. Choć z drugiej strony powinno mi wystarczyć to co mam – właśnie tego chciałam. Co prawda rozkręcam się dość wolno, bo cały czas jeszcze się ...wstydzę? Ostatnio sobie pozwalam na trochę więcej – mam więcej odwagi. Pozwoliłam sobie na bardziej namiętne pocałunki. Ostatecznie nie widział na co mnie stać bo nie było okazji to raz a dwa, że nie wiem na ile mogę sobie pozwolić. I czekam cały czas z niecierpliwością na nasz wspólny dzień. Teraz nie jest dobry czas na pewne rzeczy ale może kiedyś Big też się bardziej otworzy. Fajnie byłoby poznać Go z innych stron też. Zobaczymy w przyszłym roku.

 

Cóż zbliżają się święta. Nie przepadam za świętami. Jakoś tak od dziecka miałam. Zawsze wtedy wpadam w jakiś melancholijny nastrój. A w tym roku wyjątkowo nie mam ochoty na święta. Znów od stołu do stołu. Przestaję się dziwić, że ludzie coraz częściej wyjeżdżają na święta.

Życzę Wam wszystkim wesołychm zdrowych i spokojnych świąt. I szampańskiego sylwestra.
I do zobaczenia  i przeczytania w nowym roku.


"A gyby tak jeszcze raz...."
(dodano: 2011-12-19 16:00:44)

Dużo ostatnio myślałam na przyszłością. Zastanawiałam  się nad tymi wszystkimi pytaniami, które padły z Waszej strony i tych które mnie samą męczyły. Wszystko w kwestii ślubu. Wydaje mi się, że mimo tego jak jest to moja decyzja, żeby wyjść za mąż za tego konkretnego człowieka podyktowana jest, oprócze tego, że jednak coś tam do Niego czuję, tym, że każdy zasługuje na szczęście. A jeśli to jest sposób na moje szczęście to dlaczego mam nie skorzystać? W końcu On nie jest taki zły. Owszem, mam gorsze dni kiedy wydaje mi się to bez sensu ale ostatno wyobraziłam sobie co by było gdyby nas nie było - razem. Doszłam do wniosku, że dobrze jest jak jest. Oczywiście możecie powiedzieć, że można chcieć więcej od życia. Ale życie tak szybko płynie, że lepiej się cieszyć i czerpać z tego co się ma niż czekać na lepsze. Jak to mówili kiedyś "lepsze jest wrogiem dobrego".Tak więc ślub będzie i będzie dobrze.
W sobotę jakoś w ogóle mnie wzięło na rozmyślania. Wspominałam chwilę z Mr Bigiem. Pierwszy raz kiedy dotykał moich pośladków, Jego spojrzenie, dotyk i to jak mówi, że to już nie jest takie niewinne.

Życie czasami jest lepsze od marzeń...
(dodano: 2011-12-09 15:57:52)

Tak wiele chciałabym napisać i tak niewiele mogę. Czasem przecież człowiek musi się podzielić szczęściem.
Przejdę zatem do Mr Biga. Uwielbiam jak ma dobry humor i się uśmiecha. Wiem, że każdy ma swoje problemy i nie zawsze musi mieć dobre samopoczucie. A po Mr Bigu od razu widać jak ma jakiś problem. Dlatego cieszy mnie jak ma dobry humor.
Uwielbiam ten moment kiedy czuję Jego zapach. Czasem specjalnie jak Go już nie ma wchodzę do pokoju napawać się nim. Uwielbiam chwile kiedy dostaję całusa na pożegnanie. Ostatnio tego mi brakowało. Nie powiem liczyłam, że taki nasz dzień sam na sam uda się zorganizować jeszcze w tym roku- tak sobie wymyśliłam, że to będzie mój prezent gwiazdkowy bo przecież mój facet stwierdził, że nie będziemy sobie robić żadnych prezentów bo szkoda kasy. Z jednej strony ma racje a z drugiej święta bez prezentów to tak samo ja święta bez zupy grzybowej czy kapusty z grochem. Ale cóż zrobić. Dlatego cieszą mnie te chwile kiedy mogę pobyć z Bigiem. Uwiebiam jak na mnie patrzy, jak mnie dotyka. Eh rozmarzyłam się. A Big powiedział, że niestety ale w tym roku nic z tego. Cóż cierpliwie poczekam.
Postanowiłam sobie, że na przyszłe święta będę tak wyglądać jak dziewczyna na zdjęciu, żeby móc być taki prezentem dla Biga. :)

Choć chcę nie umiem pomóc...
(dodano: 2011-12-06 14:14:47)

Najgorsza w życiu jest bezsilność. Chciałoby się komuś pomóc w smutkach a nie ma sposobu. Bo co z tego, że powie się komuś, że wszystko będzie dobrze? A będzie dobrze. Tylko że człowiek z problemami nie widzi tego. Wiem, że rozmowa i trzymanie kogoś za rękę to jest nic. Ale czasem tylko tyle człowiek może dać drugiemu człowiekowi.


"Szczęście zamyka się na bardzo mały kluczyk, który łatwo zgubić."Teresa Nietyksza
(dodano: 2011-12-02 15:44:32)

Skoro każdy zasługuje na szczęście to dlaczego nie każdy może go mieć tyle ile chce??
Zaczynając pisanie bloga myślałam, że to tylko na chwilę. A tu już 100 wpisów. Po części się uzależniłam od wpisów bo pozwalają mi wyrazić to czego nie mogę powiedzieć nikomu. Oczywiście nie wszystko mogę napisać nawet jeśli chcę. Ale fakt dzielenie się nie tylko złymi, przykrymi rzeczami ale również tymi dobrymi powoduje, że nie czuję się taka samotna.

Fajnie jest móc "opowiadać" o Mr Bigu. Zawsze jak piszę "Mr Big" to mam ochotę rozpiasć się na cały post. I zazwyczaj tak się dzieje bo Mr Big to bardzo wdzięczny temat. NIe chodzi tylko o to, że podziwiam Jego intelekt i Jego samego. Lubię czasem posiedzieć i popatrzeć na Niego. Chociaż wydawać by się mogło to bez sensu skoro nie mogę Go dotknąć, pocałować. Wczoraj miałam taki przypływ nazwijmy t o "chcicy", że miałam ochotę szeptać Mu do ucha o wszystkch tych rzeczach, które chętnie bym Mu zrobiła jak bylibyśmy sami. O tym jak chciałabym Go pieścić, lizać i całować. Jeszcze nie zna wszystkich moich zdolności i możliwości. A bywam pomysłowa. Chociaż przyznam, że przy moim obecnym facecie spadła moja inwencja. Bo skoro nie ma zainteresowania to po co mam wymyślać różne atrakcje?? Kiedyś bardziej mi się chciało, staralam się. Teraz jeśli już coś robię to może to dziwnie zabrzmi ale chyba w pierwszej kolejności myślę o Bigu. Nie powiem, że mój facet nie zwracam na mnie uwagi w ogóle ale nie jest to tak jak kiedyś.
Ale nic to. Nie chodzi przecież o to, żeby się nad sobą użalać ale o to żeby korzystać z życia.

W końcu bądź co bądź życie jest piękne. :) 
Mr Big jest zajebisty :))) A ja z dnia na dzień pragnę Go coraz bardziej.:))))

"Kiedy Cię nie ma księżycowy tworzy się poemat..."
(dodano: 2011-12-01 13:01:25)

Są takie dni kiedy zaczynam się zapadać w sobie. Niby wszystko jest dobrze ale są takie chwile kiedy smutek wypływa. A ja chcę być szczęśliwa.


"Uspokój się, uspokój się teraz, kiedy już wiesz, o co w życiu chodzi, kiedy już wiesz, że o nic." — Marta Fox
(dodano: 2011-11-29 16:32:29)

Mam małe zaległości w pisaniu ale jakoś nie miałam kiedy. W pracy duży ruch a w domu wiadomo.

Dobrze, że chociaż do firmowego sprzętu mój facet nie ma dostępu. Strasznie mnie wpienia ostatnio. Bardziej niż zazwyczaj. Ale powtarzam sobie tak jak to powiedziała moja koleżanka „zawsze pozostają rozwody”. Wiem głupie założenie ale cóż. Mój 6 zmysł jak do tej pory mnie nie zawodzi. Ale nie będę złym prorokiem szczególnie w andrzejki. Kurcze zawsze jak zaczynam o tym pisać to popadam w jakąś melancholię. To trochę tak jak samospełniająca się wróżba. Dopóki się jej nie wypowie głośno to nic złego się nie stanie. Póki nie piszę albo nie mówię o tym to nie dociera do mnie jak to jest. Z zewnątrz wszystko jest idealnie - ktoś by powiedział, że powinnam być szczęśliwa. Ale...

Zaskoczył mnie ostatnio fakt ile może dawać radości praca. Choć może nie jest to praca „marzeń” bo w końcu trudno o taką. Ale nie wiem czy przez to, że nie znajduje zrozumienia w domu staram się czuć potrzebna w pracy? Kiedyś był to tylko przykry obowiązek. Nie bez znaczenia jest Mr Big. :) I choć nie zawsze ma dla mnie czas cieszę się jak mijam Go na korytarzu.

W pracy bardzo dużo różnych, ciekawych zagadnień. Nawet ostatnio zastanawiałam się, że tą część którą zajmuje się mój kolega mogłabym przejąć bo i tak 90 % tego robię ja a bez wątpienia byłoby mi łatwiej prowadzić całość. Lubię jak jest dużo spraw. Zastanawiam się te osoby, które tak opowiadają ile to one robią a tak naprawdę siedzą i udają – ja z nudów bym się przekręciła.

Dobrze ale skupmy się na Mr Bigu. Nie będę opisywać po raz kolejny, że zasypiam myśląc o Nim, i wyobrażając sobie nas – sam na sam. Nie muszę pisać, że śni mi się notorycznie!!! - a w tych snach robimy takie rzeczy :) że normalnie się rumienię po przebudzeniu. Ale cóż marzenia marzeniami. Jedno jest tylko, że nikt nie zabroni mi Mr Biga uwodzić. Tak więc czasem chodzę bez bielizny. A czasem zakładam moje ulubione stringi. Wiem, że tego nie widać ale ja się czuję z tym lepiej. Choć bardzo tęsknię za tymi pocałunkami na do widzenia. Cóż cieszę się z tego co mam.


"Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód."— Paulo Coelho
(dodano: 2011-11-17 15:48:00)

Strasznie się czuję od kilku dni. Powinnam iść się wychorować ale wiadomo kasy szkoda. Poza tym mam trochę pracy i nie mogłam sobie na to pozwolić. Niby ten koniec roku jest spokojniejszy niż ubiegły ale i tak jest co robić. A w moim zakresie się chyba wszystko mieści. :))) Niestety minął mój ulubiony dzień - wtorek. w ten dzień jestem najbliżej Mr Biga . A ostatnio tak mało mamy czasu dla siebie. Niby normalne w końcu jesteśmy w pracy ale czasem jest tego czasu troszkę więcej. Co prawda zazwyczaj we wtorki czuję pewien niedosyt. :) Jak wracam do swojego pokoju robi mi się tak strasznie, strasznie smutno. Oczywiście zaraz mi przechodzi ale nawet ten mały ułamek – tęsknoty ? - jest niezwykle przyjemny na swój sposób. Śmiać mi się z siebie chce jak sobie przypomnę moment kiedy nawet czułam się zazdrosna o Biga.:))) hihi

Czasem wspominając dawne czasy i obecne sytuacje to wydaje mi się, że jako powierniczka, przyjaciółka czy kochanka sprawdzam się. Niczego nie oczekuję w zamian, nie żądam, nie oczekuję – mało to egoistyczne ale tak jest. Może Big będzie miał okazję się o tym przekonać?? Zobaczymy.

Są chwile, że żałuję, że nie udało mi się załapać w tym roku na studia podyplomowe. Co prawda zacznę niedługo się przygotowywać do egzaminu na przyszły rok ale to nie to samo. Zbieram już sobie materiały. Nie bardzo wierzę, że mi się uda ale może tym razem. Wiem, już czego się spodziewać ale nie jest to proste. Śmieszne jest to, że w tym temacie mogę liczyć najbardziej na wsparcie Biga właśnie. Bo jak powiedziałam mojemu facetowi, że znowu chcę spróbować i że muszę się przyłożyć, bo poprzednio zawaliłam bo miałam za dużo na głowie to tylko westchnął. Nic na to nie poradzę. Czasem jak na Niego patrzę to mi się odechciewa nawet chcieć czegoś więcej. W końcu są ludzie, którym żyje się dobrze bez wykształcenia a mnie jak głupią pcha do zdobywania nowych wiadomości.

Przestaje się dziwić ludziom, którzy ze związków uciekają w pracę, romanse itp. Nie mogę powiedzieć, że jest mi bardzo źle. Ale nie mogę powiedzieć, że jest to szczyt moich marzeń. Nie liczę, że później się coś zmieni. Ale byle nie było gorzej. Staram się być egoistycznie szczęśliwa. Oczywiście na ile czas, pieniądze i możliwości pozwolą. Wiem monotematyczna się zrobiłam. Ale w sumie w życiu prywatnym bez zmian. Zawodowo też nie narzekam. Finansowo mogłoby być lepiej ale już niedługo wypłata :).


"(...) tak, to On, ten z mojego snu(...)"
(dodano: 2011-11-10 09:23:13)

Wkurzyłam się ostatnio na Biga. Ja wiem, że typowe dla facetów ale strasznie nie lubię jak ktoś zaczyna temat i nie kończy. A Mr Big – jednego dnia mówi, że chce ze mną porozmawiać tak normalnie, a że zazwyczaj już kończymy pracę więc nie ma czasu. A jak idę na drugi dzień bo przecież chciał pogadać to mówi, że już nic. Wkurza mnie to. Wiem, że nie byłoby to nie wiem jakie zwierzanie ale jest to sygnał dla mnie, że mi zaufał. I to, że kiedyś powiedział, że mi zaufał to nie były tylko słowa. Ja jestem dobrym słuchaczem. Może nie zawsze umiem rozwiązać problem ale chętnie wysłucham. A Mr Big mówiąc, że już nic że mu przeszła ochota sprawia, że wątpię. Ja wiem, że w pracy nie ma warunków ale to zawsze możemy wyrwać się gdzieś na pół godziny pogadać. A tak ja się potem zastanawiam, czy zrobiłam coś nie tak , że już nie chce ze mną rozmawiać? Ja przecież nie liczę, że zdradzi mi wszystkie sekrety. Zresztą w wypadku Mr Biga powiedzenie, że liczę na cokolwiek byłoby z mojej strony bardzo egoistyczne. Lubię patrzeć na Niego. Lubię z Nim rozmawiać. I tego mi brakuje. Czasem specjalnie wymyślam jakiś pretekst, żeby iść do Mr Biga. Nie zawsze jest to takie proste. Jasne, że czasem jak każda kobieta chciałabym, żeby wziął mnie za rękę, przytulił. A w ogóle czasem mam ochotę najzwyczajniej w świecie usiąść mu na kolanach.

Ja nie chcę przecież dużo. Raczej powiedziałabym, że dobrym cytatem jest tekst piosenki Anny Marii Jopek :

Przyjmę to, cokolwiek zechcesz dać,
milczenie dróg pod wiatr,
bliźniacze dni bez nazw,
przyjmę co zechcesz dać.

(...)a gdy nie znajdziesz nic,
to pozwól obok stać(..)”

Lubię jak są takie dni jak np. wczoraj kiedy w powietrzu unosi się pożądanie, seks i takie ciepło.

Jakiś czas temu Mr Big zaproponowała spędzenie całego dnia razem. Oczywiście trzeba by to było dobrze zaplanować. Ale niestety nic z tego nie wyszło. Zastanawiałam się czy będzie to możliwe. Pewnie w tym roku już nie. Szkoda, że Big nie jedzie na to szkolenia w najbliższych dniach.

A w domu – cóż – ciągle bez zmian. Wracamy do domu i każdy robi swoje. Ostatnio jedyne chyba co robimy razem to śpimy, jemy i pijemy. Wspomniałam któregoś dnia, że okazało się że moja leżanka jest w ciąży. Nie widziałam co prawda wyrazu twarzy mojego faceta ale potrafię ją sobie wyobrazić po sposobie w jaki zareagowało Jego całe ciało. I tak się zastanowiłam. Nie mówię, że od razu po ślubie chcę zajść w ciążę ale nie zamierzam czekać kolejne 5 lat. A mojemu facetowi wydaje się chyba, że odłoży ten temat na potem. Bo skoro ślub to dzieci potem. A tak nie będzie. Mogę jeszcze jakiś rok od ślubu poczekać ale nie dłużej. W końcu im później tym gorzej. Ale cały czas mam wrażenie, że on kombinuje tak, że jak przekroczy 40 lat to powie mi, że jest już za stary i mu się nie chce. Eh z tymi facetami.


"Najważniejsze spotkania odbywają się w duszy, na długo przed tym, nim spotkają się ciała. "— Paulo Coelho
(dodano: 2011-11-03 12:58:13)

Chodzi mi po głowie utwór Stanisława Sojki -

„(...)życie nie tylko po to jest, by brać
Życie nie po to, by bezczynnie trwać
I aby żyć siebie samego trzeba dać .”

I tak biorąc pod uwagę zadumę ostatnich dni wydaje mi się, że z życia trzeba czerpać ile się da. Dawać i brać na maksa. Bo jeśli nie teraz to kiedy? Dlatego staram się dawać z siebie jak najwięcej. Zawsze tak było. Nic nie sprawia większej frajdy niż widzieć czyjś uśmiech. Nie jest to prosta sprawa, żeby sprawić drugiemu człowiekowi przyjemność. Dlatego zawsze lubię dawac prezenty, nawet jeśli nie są to jakies bardzo wartościowe rzeczy. Liczy się symbol.Gest.



W pracy mieliśmy ostatnio mały kocioł. Dlatego nie pisałam przez kilka dni. A dodatkow motywacja do pisania mi siadła do Mr Big zajęty i nie w humorze.

Ale za to jest jedna prawidłowość – kiedy przestaję myśleć o Mr Bigu wtedy mi się śni. Miałam dziś piękny sen. Jechałam samochodem i okazało się, że przede mną jedzie On. Zjechaliśmy do jakiegoś magazynu. Było tam kilka osób. Jedna dziewczyna powiedziała, że mamy czas dla siebie a ona zostanie na czatach żeby nikt nam nie przeszkadzał. Siedziałam mu na kolanach. Co prawda do niczego nie doszło bo ktoś wszedł. Ale jak się przebudziłam w nocy to nawet na jawie czułam to podniecenie. Eh przynajmniej sny są piękne. :)

 

Zdjęcie to obraz Picasso - La femme qui pleure


„Bo ja codziennie wierzę, że jutro będzie lepiej....
(dodano: 2011-10-27 12:54:08)

....Na pewno. Bo jutro na pewno stanie się coś dobrego. Trzeba tylko przetrzymać dziś. I to nic, że najczęściej jutro nie było lepiej i jutro zamieniało się w kolejne jutro. Ale ja wiem, że kiedyś na pewno nastąpi to lepsze jutro. Trzeba tylko poczekać.”  Mariusz Maślanka "Jutro będzie lepiej".

Może to zabrzmi typowo dla kobiety ale żeby pozbyć się mojego stanu wczorajszego musiałam się wypłakać. Zaparkowałam sobie tak, żeby nikt nie widział, włączyłam muzykę i wyłam jak bóbr. Nie wiem dlaczego. Chyba nastąpiła kumulacja wszystkiego. Zmęczenia, myślenia. Ktoś mógłby powiedzieć, że mam faceta i jemu powinnam się wypłakać. Ale z nim jest tak, że w takich chwilach kiedy wszystko mnie przytłacza zazwyczaj zbywa mnie tekstem, że nie lubi jak jestem taka – więc jestem silna na zewnątrz. I dlatego zawsze płaczę w samotności. Zazwyczaj pod prysznicem ale ostatnio jakoś nawet tego nie mogłam. Dlatego tak się stało. Wyrzuciłam to co mnie gniotło i jest lepiej. Całe szczęście jest już dziś Mr Big. Co prawda On się kiepsko czuje a i czasu za bardzo nie będziemy mieli żeby pogadać. Czasem mam wrażenie, że łatwiej jest pisać. Ale przyznam, że i tak zaskakująco się przed Mr Bigiem otwieram. I nie tylko. To dla Niego albo raczej przez Niego (ale w pozytywnym sensie) znów zaczęłam chodzić w stringach i nosić pończochy.

A w domu – cóż bez zmian. Wracamy do domu, robię obiad a potem staram się znaleźć czas dla siebie.

Cały czas uczę się egoizmu choć przyznam, że nie bardzo mi wychodzi. Cóż to też jest jaka sztuka skoro myśli się zawsze o innych.

 

Może nie bardzo będzie wyglądało, że ateista cytuje Biblię ale trochę czuję się tak jak z listu do Koryntian, rozdział 13

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał. „

Zapytał mnie ktoś, co bym zrobiła w określonej, trudnej sytuacji. Powiedziała, że zrobiłabym tak aby wszyscy byli szczęśliwi. Więc zapytał a Ty? A ja powiedziała, że ja jestem nieważna. Ważni są inni ludzie. Mnie niewiele potrzeba do szczęścia. Przytulanie np. wyzwala w człowieku hormony szczęścia, jednocześnie pozwala poczuć się bezpiecznie. I czasem właśnie tego potrzebuje od Mr Biga. Bo w domu to nawet z tym bywa kiepsko. Nie chcę się nad sobą użalać bo to nie o to chodzi. Ale chyba nie chcę zbyt wiele od życia. Ale czasem zbiera się we mnie taka złość. Ale to może jakiś inny dzień.


"Jak na deszczu łza, cały ten świat nie znaczy nic....
(dodano: 2011-10-26 09:52:23)

...Chwila która trwa, może być najlepszą z twoich chwil. - Dżem „Do kołyski”

 

Brakuje mi Mr Biga. Tych naszych rozmów i spojrzeń. Wyrażających więcej niż tysiąc słów.

W ogóle dziś kiepsko się czuję. Bardzo źle spałam. Męczyły mnie koszmary. Szczęście, że chociaż pogoda się zrobiła taka jak lubię – deszczowa, mokra. Mam nadzieję, że już tak będzie. Jak byłam nastolatką i było mi źle gasiłam światło, parzyłam sobie herbatę earl grey przykrywałam kocem i czekałam aż przejdzie. Teraz najchętniej przytuliłabym się do Mr Biga. Ostatnio chyba za dużo myślę o wszystkim – o pracy, o życiu, o przyszłości. Wracając wczoraj z pracy uroniłam sobie łezkę (tłumaczyłam sobie, że to przez to że szłam pod wiatr). A mój facet nawet nie zauważył, że coś jest nie tak. No chyba, że była to moja oskarowa rola. Wszyscy kogoś gramy. Czasem siebie – a czasem udajemy kogoś kim chcielibyśmy być. I choć pewnie są osoby przed którymi potrafimy się otworzyć licząc, że nas nie zranią. Przed którymi nie będziemy grać kogoś innego. Ale czy umiemy sami przed sobą przyznać się kim jesteśmy? Jakie są nasze ideały, cele, marzenia? Aby spełniać marzenia trzeba mieć bardzo dużo odwagi. Podobnie jest w przypadku samobójstwa – czy odwagą jest żyć czy odwagą jest odebrać sobie życie? Czy uciekanie przed sobą jest tchórzostwem czy próbą życia na tym dziwnym świecie najlepiej jak potrafimy? Cholerny październik .... a do tego jeszcze znalazłam książkę, która w swoim opisie odzwierciedla mój stan ducha. Niestety nie mam jej przy sobie ale może jutro zacytuję.

Zdecydowanie nastąpiło zmęczenie „materiału” bo na jakieś dziwne refleksje mi się zbiera. A do najbliższego wolnego jeszcze tyle czasu (nie licząc Święta Zmarłych).

Próbuję sobie poprawić nastrój – seksownym ubiorem (czerwone stringi i pończochy). Fajne jest to, że ja się czuję lepiej a nikt o tym nie wie. Co prawda to tylko chwilowa poprawa. Ale zawsze coś.


"Człowiek nigdzie naprawdę nie był, póki nie wróci do domu. "— Terry Pratchett
(dodano: 2011-10-25 16:23:24)

W pracy zaczyna się gorączka przed końcem roku. Znów dużo spraw i wszystko na wczoraj. I znów od tego kręci mi się w głowie. Ale martwi mnie dziś coś zupełnie innego. Usłyszałam pewną rzecz na swój temat i zrobiło mi się dziwnie. Zakładałam, że wcześniej czy później to wyjdzie ale w głębi duszy liczyłam, że skoro przez 2 lata nikt nic nie mówił to będzie spokój (a tek kto wiedział – a pewnie wiedział – ma długi jęzor). Niestety na to co się stało nie miałam wpływu, nikt mnie nie pytał o zdanie a teraz może się to odbić dużą czkawką. Co prawda pewnie ta osoba, która to powiedziała nie wie wszystkiego. A może to czysty przypadek? Chociaż akurat w tym temacie nie wierzę w przypadki. Zresztą. Chyba mam to gdzieś. Będzie co ma być – zawsze to powtarzam. Nic się nie dzieje bez przyczyny. Gdybym wierzyła w boga to napisałaby, że jest jakiś boski plan. Co prawda staram się nie przejmować tym wszystkim. Najgorsze jest to, że nikt oczywiście nie będzie chciał wiedzieć z czego to wszystko wynika. Cóż nawet gdyby decyzją nowych szefów mnie zwolnili – trudno, jakoś sobie poradzę. Oczywiście brakowałoby mi Mr Biga i wszystkich (no może nie wszystkich:) współpracowników. Mam nadzieję, że przez te lata pokazałam się z dobrej strony ale każdy ma swoje odczucia. Takie chwile sprawiają, że jeszcze bardziej tracę pewność siebie i wiarę, że cokolwiek potrafię. A do tego wszystko przestaje mieć sens.

 

A zmieniając temat – cóż weekend zleciał. Nie powiem, że nie myślałam o Mr Bigu ale jeszcze muszę poczekać kilka dni aż wróci. Tęsknię za Jego oczami, głosem, bliskością.

W domu bez większych rewelacji. Ja robię swoje, mój facet swoje. A dziś najchętniej pojechałabym do domu rodzinnego. Ale dziś jest to nie możliwe.

 


"Brylant jest kawałkiem węgla, który zdołał zmienić swe marzenia w rzeczywistość. " Ramon Gomez de la Serna
(dodano: 2011-10-21 16:00:22)

Zaczynam wierzyć  to,  że marzenia mogą się spełniać (nie tylko we wtorki). Spełniały mi się marzenia już wcześniej ale nigdy nie czułam się w ten sposób. Nie przypuszczałam, że można w ogóle odczuwać tak skrajne emocje. Przyznam szczerze, że od jakiegoś czasu uśmiech nie schodzi mi z pysia. Czasem trudno mi jest opanować ten stan. Szczególnie w domu. Zawsze sprawiało mi dużą przyjemność i robiło mi się ciepło jak Mr Big zdrabniał moje imię. Uwielbiam jak to robi - szczególnie, że robi to zupełnie nieświadomie. Jak tak sobie pomyślę ile czasu spędziłam na układaniu w głowie scenariuszy, ile snów i ile rozmyślań. Mr Big spędził w moich marzeniach tyle nocy ze mną....patrząc na Jego dłonie zawsze chciałam sprawdzić jak pasowałaby moja pierś. To że Go nie ma w pracy i jeszcze nie będzie w przyszłym tygodniu powoduje, że wracają te wszystkie marzenia. I tylko się nakręcam. Nie ukrywam, że  chętnie popieściłabym Jego ciało. Zawsze podobało mi się to jak kobieta oddziaływuje na faceta i lubię dawać rozkosz.Oczywiście fajnie jest jeśli działa to w obie strony.:) Ostatnio Mr Big zwrócił się do mnie - pieszczotliwie tak powiem. Kurcze jaką frajdę mi tym sprawił.:) Niby nic wielkiego. Ale gdyby wiedział ile razy marzyło mi się, że właśnie tak do mnie mówi. :) Życie jednak potrafi zaskoczyć :)
Cóż weekend jak pisałam w samotności bo luby na szkolenie jedzie. Jeszcze kilka dni i Mr Big wróci zobaczymy co będzie dalej.

"Smutek kochanków jest pełen rozkoszy. " — Charles Louis de Montesquieu
(dodano: 2011-10-20 12:26:29)

Czasem przychodzi taki moment, że człowiek potrzebuje się przytulić, wyżalić może nawet wypłakać. Jechałam wczoraj na ćwiczenia bez szczególnego entuzjazmu. Dopadł mnie jakiś dół. Nie wiem czy to brak Mr Biga czy za dużo ostatnio myślę nad wszystkim. Same zajęcia ćwiczenia były super. Pozbyłam się wszystkich złych i negatywnych emocji i myśli. Została jedna – ta z Mr Bigniem. Zrobiło mi się lepiej na duszy. W domu zajęłam się tym co lubię a czego dawno nie robiłam. Było mi bardzo dobrze. Szkoda, że tego stanu nie dało się utrzymać. Pewna osoba wczoraj powiedziałam, że wewnętrzna harmonia jest stanem naszego umysłu i tylko od nas zależy jak się będziemy czuć. Starałam się trzymać tej myśli ale uciekła. Jak się szłam spać to tak bardzo chciało mi się płakać. Niestety nie mogłam. Okazuje się, że osobą która w danym momencie najbardziej mnie rozumie jest Mr Big a Jego nie ma. Nawet nie musiałby słuchać moich żali chciałabym tylko posiedzieć i pomilczeć.

Próbowałam wczoraj wyżalić się mojemu facetowi ale jakoś chyba jego problemy wzięły górę. Całe szczęście, że w weekend będę miała chwile dla siebie mój facet ma szkolenie.

 


"Tęsknota jest osadem w kielichu życia." - Ambrose Bierce
(dodano: 2011-10-19 10:12:59)

Czy mam wyrzuty sumienia?? Nie. Już dawno, dawno temu ktoś powiedział mi że nie mam sumienia. A to, że wcześniej takich rzeczy nie robiłam wynikało chyba głównie ze strachu. A może po prostu nie spotkałam wcześniej tak wyjątkowej osoby jak Mr Big? Ale zapytałam kiedyś kolegę, który od lat zdradza żonę jak on sobie radzi z wyrzutami sumienia i w ogóle – dlaczego to robi. Powiedział mi wtedy, że przecież on nie wie co żona robi jak wyjeżdża na plenery więc on też nie zamierza być wierny i mieć poczucie winy. Może coś w tym jest. Żadna z nas chyba nie wie co może robić facet za jej plecami. Ja też tego nie wiem. Jedno co wiem, że podoba się dziewczynom z pracy i to wiem nie od dziś. Nawet kiedyś miałam pewne podejrzenia ale wytłumaczył mi to na swój męski sposób. W życiu możemy być pewni tylko tego że umrzemy. A że według przepowiedni koniec świata ma być w piątek więc za dużo nam nie zostało czasu ;))) Poza tym chyba lepiej mieć co wspominać na starość niż żałować, że się czegoś nie zrobiło. Przemyciłam do pracy koc – nie wiem jeszcze w jakim celu ale jakoś czułam potrzebę. :))

W domu jakoś bez rewelacji – ostatnio jak poruszyłam temat „ślub” to skończyło się małą draką. Mr Biga nie ma cały tydzień. Smutne te dni bez Niego. Całe szczęście, że mam dużo pracy to nie mam czasu myśleć. Zastanawiałam się czy napisać do Mr Biga smsa i miałam już nawet napisanego … nawet nie pamiętam czy wcisnęłam wyślij... brałam też pod uwagę, że może nie zabrał telefonu a jak do tego wyobraziłam sobie, że żona mogłaby przeczytać – choć pewnie nie napisałabym nic strasznego. Ale pomyślałam, że nie warto ryzykować. I spotkała mnie miła niespodzianka. Mr Big przysłał mi dziś rano smsa. Zupełnie się tego nie spodziewałam. Bardzo miłe zaskoczenie :)


"- Proszę cię, narysuj mi baranka (..)" Mały Książę - Antoine de Saint-Exupéry
(dodano: 2011-10-14 15:55:36)

Są takie chwile kiedy staja się coś zupełnie nieoczekiwanego co poprawia humor na cały dzień. :) A zaczęło się od samego rana. Byłam u Mr Biga w pokoju. Poprosił żebym podała mu rękę po czym przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Bardzo zaskakujące i baaaardzo miłe. A już obstawiałam, że piątek będzie do kitu. Poza tym wizja, że Mr Biga nie ma cały przyszły tydzień jakoś nie napawała mnie optymizmem na weekend. A już po mijam, że weekend zapowiada tragicznie. Jakoś trzeba będzie przeżyć. Dodatkowo Mr Big zajrzał do mojego pokoju i powiedział, że zastanawia się jak się do mnie dobrać :) hmm. Ale przyjdzie na to czas.

Mały Książę - Antoine de Saint-Exupéry
" (...) Zaśmiał się znowu.

- Mały przyjacielu! Mały przyjacielu, twój śmiech sprawia mi tyle radości!
- To właśnie będzie mój prezent... W zamian za wodę...
- Nie rozumiem...
- Gwiazdy dla ludzi mają różne znaczenie. Dla tych, którzy podróżują, są drogowskazami. Dla innych są tylko małymi światełkami. Dla uczonych są zagadnieniami. Dla mego Bankiera są złotem. Lecz wszystkie te gwiazdy milczą. Ty będziesz miał takie gwiazdy, jakich nie ma nikt.
- Co chcesz przez to powiedzieć?
- Gdy popatrzysz nocą w niebo, wszystkie gwiazdy będą się śmiały do ciebie, ponieważ ja będę mieszkał i śmiał się na jednej z nich. Twoje gwiazdy będą się śmiały."

Wybrałam fragment tej kiążki bo jest to jedna z książek, które w jakiś sposób mnie ukształtowały. Po pierwszym razie kazałam ją spalić. Ale wracam do niej ilekroć jest mi źle lub dobrze. Jeśli tylko potrzebuję "przyjaciela". I tak chyba przyszedł moment, żeby wrócić do tej książki. W weekend co prawda nie będę miała czasu dlatego postanowiła sięgnąć po mój ulubiony fragment.

Z tą książką jest trochę jak z piosenką Dżemu "W życiu piękne są tylko chwile". To jedna z piosnek chociaż temat trudny zawsze pozwala odbić mi się od dna. W jakiś sposób kilka lat temu uratowała mnie od "zapomnienia".

"Łzy są kroplami krwi duszy. "— św. Augustyn
(dodano: 2011-10-13 12:19:52)

 Ostatnio myślałam nad tym jaki jest mój facet i co mi w nim nie pasuje. Nie chodzi o to że ma wady bo każdy ma. I nie ma ideałów. Ale On znacznie odbiega od tego o kim zawsze marzyłam. Zawsze chciałam- pewnie jak każda kobieta, żeby facet przede wszystkim mnie rozumiał. Chciałam, żeby miał w sobie chęć poznawania świata, próbowania nowych rzeczy. Tak mój facet właśnie jest przeciwnością tego opisu. Najchętniej nie ruszałby się z domu. Jeśli już to w miejsca znane – no może nie zawsze. I czasem mnie wkurza takie podejście. Bo rozumiem, że jeśli On nie chce to niech tego nie robi ale czemu a mnie zabraniać? Każdy ma przecież prawo do samorealizacji. A podcinanie skrzydeł nie jest dobre. Nie twierdzę, że jestem bóg wie jak mądra. Ale mam jeszcze ochotę na poznawanie nowych rzeczy. Czuję taką potrzebę. Potrzebę odnalezienia siebie.

Stąd też pewnie te ćwiczenia – basen, aerobik i joga. I właśnie po kolejnych zajęciach zaskoczona byłam, że nie ma we mnie gniewu. Zanim zaczęłam chodzić na jogę nie wyobrażałam sobie stanu kiedy umysł może być wolny od myśli. Nie oznacza to, że da się nie myśleć w ogóle. Ale robiliśmy takie ćwiczenie gdzie trzeba było wyrzucić z siebie krzycząc całą złość. I okazało się, że nie mam co wyrzucać mimo że starałam się wyobrazić osobę, której chętnie bym nawtykała. Zadziwiające. Kiedyś wewnątrz mnie była złość, nienawiść. Teraz w środku jest jakiś spokój – harmonia. Owszem – w tych myślach pojawia się Mr Big. Trudno żeby było inaczej. W końcu On ma bardzo duży udział w tej „harmonii” w mojej głowie i w sercu. Są to oczywiście bardzo pozytywne myśli.

Część tych myśli miała oczywiście zabarwienie erotyczne. Czasem chciałabym się nachylić nad Mr Bigiem i szepnąć jak bardzo marzę o tym, żeby we mnie wszedł. Ale to chyba przegięcie. :)

A czasem marzę o tym, żeby się do Niego przytulić. Uwielbiam te chwile spędzone z nim. Jest takie jedno zadanie u nas w pracy, którego nikt -oprócz osoby która to robi normalnie – nie chce robić. A ja z uwagi na fakt, że mogłam być blisko Mr Biga od początku sama się do tego zgłosiłam. Dodatkowo oczywiście przemawiał za tym fakt, że wtedy miałam czas na odpoczynek od moich zdań.


"Gdzieś między lękiem a seksem tkwi namiętność. "— Jeanette Winterson
(dodano: 2011-10-12 09:19:52)

Zacznę od tego, że Mr Big zrobił coś bardzo, bardzo miłego. Mieliśmy kilka chwil na rozmowę. I tak kilka razy po trochu nam się udawało. W pewnym momencie wszedł do mojego pokoju nachylił się nade mną i mnie pocałował. Był to chyba najsłodszy i najbardziej delikatny pocałunek w życiu. Zapytałam za co. Spojrzał na mnie i powiedział, że za to że jestem. Dawno nie słyszałam tak miłych słów. Ja wiem, że to w sumie nic takiego. Ale było to niezwykłe. Potem spojrzał mi głęboko w oczy. Poczułam jakby patrzył prosto w moją duszę. Poczułam w środku takie ciepło. Jak widać niewiele mi potrzeba do szczęścia – Jego spojrzenie, dotyk.

A i okazało się, że nie jest tak, że Mr Big nie myśli o tym jakby zostać sam na sam. :) Zaskoczył mnie tym. Co prawda udało nam się zostać chwilę po pracy w ubiegłym tygodniu. W pracy jednak o tej porze kręci się trochę ludzi z drugiej zmiany. A wiadomo, że w takiej atmosferze nie można się wyluzować. A tak bym chciała pokazać Mr Bigowi co potrafię ;) Ale wiem, że jak poczekam cierpliwie przyjdzie taki moment, że będziemy sami bo po ostatnim razie chcę jeszcze.

 


"Nigdy się nie jest mniej samotnym, niż gdy się jest samotny"— Cyceron
(dodano: 2011-10-11 09:09:01)

Pojechałam sobie na zakupy. Zamiast poprawić sobie nastrój tylko się zdołowałam. Co prawda nie tylko wynika to z cen i rozmiarów ubrań.

Wchodząc do galerii handlowej poczułam się jak powietrze. Minęłam swojego byłego faceta. Patrzył się na mnie a udał, że się nie znamy. Co prawda wynika to pewnie z tego, że wisi mi kasę więc na jego miejscu tez bym tak zrobiła. W pierwszej chwili nawet się ucieszyłam, że nie muszę z nim rozmawiać. Potem ogarnęło mnie straszne hmm przerażenie. Teraz napiszę kilka ostrych słów ale mam to gdzieś. Bo skoro taki „śmieć” traktuje mnie jak powietrze to czym ja tak naprawdę jestem? Jak postrzegają mnie ludzie? Czy w ogóle mnie dostrzegają??

I nie, moja depresja nie ma nic wspólnego z pogodą bo akurat w takie dni jak wczoraj i dzisiaj czuję się dobrze – jak jest tak ponuro, deszczowo.

No a potem te cholerne zakupy. Żałowałam, że jednak nie wróciłam do domu. Tak jak pisałam – to, że założę stringi, których od lat nie nosiłam, czy w ogóle ładnie się ubiorę nic nie zmienia. Stanęłam przed lustrem i ….cóż załamałam się. Wydawało mi się, że jest już lepiej. Ale moje postrzeganie siebie wcale się nie poprawiło. Wprost przeciwnie!! Doszłam do wniosku, że chyba w ogóle przestanę jeść cokolwiek. Rano zmusiłam się do śniadania. Wiem, że to nie jest metoda. Ale dobra mniejsza z tym.

Źle spałam. Męczyły mnie koszmary przeszłości i nie tylko. Dodatkowo boli mnie serducho. Czasem zastanawiam się
"Jak by było, gdyby mnie nie było, jak by to było gdyby się nie wydarzyło, co by się zmieniło, co by się skończyło, bo jak by to było, gdyby mnie nie było"  (...)

 


"Gdy namiętność dochodzi do głosu, rozsądek cicho przysiada w kącie. "
(dodano: 2011-10-10 13:07:27)

Wymyśliłam w weekend pewien plan. Z racji tego, że bardzo chciałabym zostać z Mr Bigiem sam na sam – a jak już ustaliliśmy w pracy nie ma warunków wpadł mi do głowy pomysł.

Cóż mogę poradzić, że uwielbiam patrzeć na Mr Biga. A jeszcze jak sobie przypomnę jak słodko mruczy kiedy jest podniecony :) Wiem, że wszystko ma swój czas i swoje miejsce ale z drugiej strony podobno jeżeli się czegoś chce to nie warto czekać na okazję tylko ją stworzyć.

Nie oznacza to, że zakładam że w sytuacji „sam na sam” dojdzie od razu do czegoś więcej. Chciałabym po prostu móc swobodnie pogadać, poznać Go lepiej. Jest w Nim coś niezwykłego.

Chociaż w zasadzie powinnam się zastanowić nad tym, o czym pisaliście komentarzach. Może On po prostu nie chce? Na pewno się boi ale ja też. Zawsze jak jest blisko serce mi chce wyskoczyć i trzęsą mi się nogi. Nie wiem czy z podniecenia czy też trochę ze strachu, że ktoś nas nakryje.

 

Zmieniając chwilowo temat. Cóż w moim związku nic szczególnego się nie dzieje. Żyjemy sobie razem, może czasem obok siebie. Ja robię swoje – tak żebym była zadowolona z życia. Już minęły te czasu kiedy za wszelką cenę starałam się żeby to facetowi było dobrze. Ktoś ostatnio powiedział, że w moim związku jest dobrze tylko miłości nie ma. A czym jest miłość? Mnie chyba wystarczy, że mój facet nie pije, nie bije, nie ma awantur. Można nazwać to szczęściem w jakimś sensie. Jakiś czas temu mało brakowało a rozstalibyśmy się ale – chyba przyszło mi do głowy, że nie umiem żyć bez niego. Teraz wiem, że tak nie jest. Jest to zasługa po części Mr Biga – nie powiem, że nie. Dodał mi jakiejś pewności siebie. Wiary. Co prawda to, że się ubiorę seksownie (z myślą o nim) żeby czuć się pewniej nie zmienia faktu, że nigdy nie wierzyłam w siebie. Wracając do tematu – to tylko nam kobietom się wydaje, że bez faceta jesteśmy niczym. Ale skoro podjęłam decyzję o tym, żeby zostać to postaram się żebyśmy oboje byli szczęśliwi w miarę możliwości.

 

Ale wracając do Mr Biga i mojego pociągu do Niego (nie tylko czysto fizycznego) i mojego pomysłu. Po pierwsze jak planuje się taką akcję to kłamstwo musi być wiarygodne. Więc w piątek wymyśliłam coś takiego. Ja co prawda nie muszę aż tak bardzo kombinować ale z Mr Bigiem jest większy problem. Ale coś da się zrobić. Co prawda zastanawiałam się czy już jesteśmy gotowi na takie sam na sam. Może jeszcze trochę poczekać? W sumie jakieś dwa lata czekam - moge jeszcze poczekać. Ale jak sobie przypomnę słowa Mr Biga to miękne.


"Rzeczywistość często przerasta najpiękniejszy nawet sen." Hans Christian Andersen — Baśń mojego życia
(dodano: 2011-10-07 10:05:40)

Muszę przyznać, że dawno się tak nie czułam. Trochę jak nastolatka. Zapewne jest to efekt chodzenia na yogę, basen itp. A po części jest to oddziaływanie Mr Biga. Siedzieliśmy ostatnio nad projektem i w zasadzie dotykaliśmy się tylko kolanami. Niespodziewanie Mr Big wszedł do mojego pokoju i powiedział, żebym Go nie podniecała. Zapytałam czym , przecież nic nie zrobiłam. I usłyszałam najmilszy komplement od bardzo bardzo dawna- że nie muszę nic robić wystarczy, że na mnie spojrzy. Fajne to było. Od kilku dni uśmiech nie schodzi mi z pysia. :)

Pewnie po części jest to wina mojego faceta, że się nie czuję tak jak kiedyś. A po części też moja bo trochę przestałam dbać o siebie tak jak kiedyś. Ale teraz jest już lepiej i nie wiele to zmienia. Kiedyś praktycznie wszędzie wychodziliśmy razem. A teraz ja się czuje lepiej ze sobą ale mój facet jakoś nie wykazuje większego zainteresowania. Kiedyś na wszystkie zajęcia by mnie zawoził teraz ....Dla mnie to lepiej bo mogę sobie od Niego odpocząc. Pomyśleć. Lubię te chwile samotności. 

Przyznam, że marzy mi się taki moment, żeby z Mr Bigiem zostać sam na sam. Nie bardzo wiem tylko jakby to zorganizować. W pracy to nie ma warunków nawet do rozmowy. Tak jak pisałam moja fascynacja Mr Bigiem nie wynika tylko z czysto seksualnych emocji. Przyszła mi jedna szalona rzecz do głowy. Ale muszę jeszcze trochę poszukać i pomyśleć. Mam nadzieję, że moja obecność i to co robię sprawia Mu przyjemność i podnosi na duchu.


"Seks jest jednym z dziewięciu argumentów za reinkarnacją. Pozostałe osiem można pominąć."Henry Miller
(dodano: 2011-10-04 12:27:01)

Byłam wczoraj na yodzę. Co prawda to taka dla bardzo początkujących. Ale klub fantastyczny, przemiła prowadzącą. Zaskoczona byłam miło swoim ciałem. Był to dodatkowo fantastyczny relaks. Dodatkowo ciepły prysznic poprawił mi samopoczucie. Rozmawiałam trochę z Tatą pewnie dlatego zrobiło mi się psychicznie lepiej.

Swoje zasługi ma też Mr Big. Wczoraj przed wyjściem z pracy z robił coś bardzo, bardzo miłego. Jego dotyk powoduje, że dzieję się w środku mnie. Nawet otarcie się, dotknięcie ręki. Zdarzyło mi się ostatnio jak byłam w spódniczce, że kilka minut w pracy chodziłam bez bielizny. Mr Big o tym nie wie :) Miałam Mu powiedzieć ale ….

Poczułam się tak tak pewnie i seksownie zarazem. Może dziś dla odmiany pozbędę się stanika ;)Hihi jutro mamy spotkanie w sprawie projektu hmm chyba założę spódniczkę :))))

Temu wszystkiemu dodaje pikanterii fakt, że wszystko się dzieje w pracy. Adrenalina się podnosi – i nie tylko ;)A mimo jesiennej pogody chodza mi po głowie lody ;))))

 Przez kilka dni nie będzie szefa bo idzie na urlop to będziemy mieli więcej swobody do "rozmów". Szkoda tylko, że Mr Big zawsze się spieszy. Bo ten jeden raz kiedy został dłużej był niezapomniany. I coraz częściej myślę jak by zrobic żeby powtorzyć chociaż to.:) W końcu małymi kroczkami....a od dziś zaczęłam brać tabletki to też gdyby coś to nie będzie chociaż "takich" konsekwencji.:) Zresztą tak jak pisałam to przed ślubem i tak byłoby nie fajne.

 


"Samotność jest jak ogród, w którym dusza usycha, a kwiaty przestają pachnieć. - Marc Levy
(dodano: 2011-10-03 10:45:27)

Październik – miesiąc, którego bezgranicznie nie lubię. Przywoływał zawsze złe wspomnienia. Przez to wszystko znów nie mogę spać. Męczą mnie koszmary. W weekend najchętniej nie wstałabym z łóżka. Po prostu nie widziałam takiej potrzeby. Ale niestety musiałam.

Próbowałam sobie poprawić nastrój kupując coś seksownego. Niestety zakupy nie na wszystko pomagają :(

Chyba wszystko zaczęło się w ubiegłym tygodniu. Przeglądałam z ciekawości ogłoszenia o pracę. Cóż najlepsze podsumowanie Ferdka Kiepskiego „ w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem”. Owszem trafiłam dwa czy trzy takie gdzie mogłabym spróbować. Ale doszłam do wniosku, że i tak nie mam szans. Czasem żałuję, że nie poszłam do zawodówki. Przynajmniej mogłabym zarabiać pracą rąk. A tak? Tyle lat nauki. Fakt, znam kogoś kto się dużo uczył, inwestował w siebie, potem inni w niego zainwestowali i teraz jest dyrektorem dużej, międzynarodowej firmy. Tylko On miał wsparcie najbliższych. A ja nawet gdybym się zawzięła to i tak w życiu nie osiągnę połowy tego co On. Nie chcę, żeby źle zabrzmiało to co za chwilę napiszę a zresztą wszystko mi jedno. Większość naszych znajomych ma wykształcenie średnie lub zawodowe, zdarza się licencjat. A i tak przy nich czasem czuję się jak …. nawet nie wiem jak to napisać.... Może przez to, że oni mogą namacalnie zobaczyć efekt swojej pracy? Staram się nie dopuszczać do takich stanów ale co zrobić skoro to silniejsze ode mnie? Traci sens każda rzecz którą zrobiłam lub robię. Najlepiej byłoby wyrzucić wszystko siebie. Tylko komu? Najchętniej spotkałabym się z Tatą. On o nic by nie pytał. Tylko, że to nie takie proste. Cóż może jutro będzie lepszy dzień. Chociaż jak to mawiał pewien koleś „Lepsze jutro było wczoraj”.


"Szczęście jest spełnieniem najskrytszych marzeń."
(dodano: 2011-09-30 15:34:26)

A przed weekendem postanowiłam napisać a co. Siedzę sobie w pracy, wyjątkowa cisza i spokój. Jakby cała firma poszła do domu. Niestety nie ma Mr Biga :( Szkoda. Ostatnie dwa dni jakoś się nie składało, żeby pogadać (i nie tylko). Co by nie powiedzieć Mr Big ma coś w sobie. Oczywiście nie jest tak, że myślę o nim bez przerwy. Ale czasem się zastanawiam czy to lub tamto by Mu się spodobało. Nie miałam okazji Go jeszcze zapytać o różne rzeczy. Tak więc dziś będę się musiała zdać na siebie. :) A czy Jemu się to spodoba to zobaczymy. :) Ostatnio Mr Big powiedział, że nie wie czego chce. I że w zasadzie powinien mi powiedzieć, żebym spadała ale nie robi tego. Tak sobie pomyślałam, że skoro nie wiemy czy chcielibyśmy „iść na całość” to można by było zacząć od początku. Pewnych rzeczy nie warto przyspieszać – zawsze twierdzę, że wszystko ma swój czas i swoje miejsce i nic nie dzieje się bez przyczyny. Ale wczoraj jakoś Mr Big wieczorem „przyszedł” mi do głowy i za nic nie chciał „wyjść”. Zastanawiałam, się czy (nie chcę być bezpośrednia) ale zastanawiałam się czy moje „pieszczoty „ tak to nazwijmy :) spodobałyby mu się.? A miałam ochotę ostatnio szepnąć coś Mr Bigowi na uszko – tak żeby mu „ciary” przeszły. Ale zabrakło mi trochę odwagi. Jest niedaleko naszej firmy taki mały hostel. Pomyślałam, że tam można by było spokojnie „porozmawiać”. Chociaż teraz pewnie nieprędko będzie okazja.

W przyszłym tygodniu zaczynam ćwiczyć yogę. Dla zdrowie oczywiście ale też żeby poprawić swoją elastyczność. A dodatkowo wspomóc odchudzanie. Zaczęłam pisać że wszystko ma swój czas bo tak sobie pomyślałam, że skoro i tak czekam na to, żeby nie zaliczyć wpadki to jeszcze trochę schudnę i będzie super.


"Życie bez miłości to czarodziejska latarnia bez światła" Johann Wolfgang Goethe
(dodano: 2011-09-28 13:54:40)

Miałam rano spotkanie. Miałam nadzieję, że to nie ja będe prezentować kwestie związane z projektem. Bo zawsze rpzy takich okazjach czuję sie jak  przed egzaminem. Niby wszystko wiem ale jak się denerwuję.  Uff po wszystkim .  Na szczęście Mr Biga ominęło moje "produkowanie się" chociaż podobno nie było źle. Śmiać mi się chciało bo przed wejściem jedna z koleżanek powiedziała, że ja jesetm od wszystkiego - więc Jej na to mówię, że jak ktoś jest od wszystkiego to jest do niczego. A Ona mi na to, że jestem wyjątkiem. Miłe to było bardzo nawet. Ale ja jakoś siebie tak nie potrafię postrzegać. Ma to związek z moimi komplekasami i brakiem wiary w siebie. Pewnie dlatego też nie lubię występować publicznie.

Usłyszałam ostatnio, że wszystko zaczyna się od marzeń.

Zadałam ostatnio Mr Bigowi pytanie czego On chce. Ale chyba po części sama nie wiem jak na nie odpowiedzieć. Kurcze bo to jest tak facet, który może mieć każdą kobietę jaką zechcę i ja. Czasem tego nie umiem ogarnąć. A wracając do tego czego bym chciała. Cóż to co się chce a to co można mieć to są dwie różne rzeczy. Na razie cieszy mnie każda chwila rozmowy i nie tylko ;) Ale gdyby rozważać czysto teoretycznie to pewnie chciałabym więcej niż jeden raz :) A mam nadzieję, że z moimi „umiejętnościami” w pewnej dziedzinie Mr Big też nie chciałby skończyć na jednym razie. :) Ostatnio na pokuszenie Mr Biga zdjęłam w pracy stanik. Zastanawiałam się co by było gdybym....

Mr Big po naszych rozmowach ostatnio zapytał czy podświadomie nie chcę mieć z nim dziecka. To bez seksu mogłoby być trudne ;) Zaskoczył mnie tym pytaniem. Ale przecież specjalnie poszłam do lekarza co by właśnie „w razie gdyby do czegoś doszło” nie zaliczyć wpadki i żeby nie było nieprzewidzianych konsekwencji. Szczególnie teraz przed ślubem ;) . Co prawda gdyby „w życiu mi nie wyszło” to Mr Big byłby idealnym kandydatem na ojca. Wysoki, silny, do tego ma cudowne oczy.

Czasem jak trzyma mnie za rękę czuję się tak bezpiecznie jak przy moim tacie. Mój ojciec też kawał chłopa był.

Cieszę się, że Mr Big nie zapytał co do niego czuję bo na to pytanie zdecydowanie trudniej odpowiedzieć.

Mimo tego co może będzie między nami a może nie to chciałabym aby w dniu mojego ślubu i wesela był obecny.

 

A w domu? Cóż bez większych rewelacji. Rozmawiałam z moim facetem o ślubie i o sukni ślubnej. Bądź co bądź chciałabym żeby była biała. Cóż z tego że ślub nie będzie kościelny? Ale wiadomo każdy facet bierze pod uwagę cenę i fakt, że przyda się ona tylko na jeden raz. Zresztą nawet gdyby miała inny kolor czy była to garsonka to i tak wszyscy będą wiedzieć, że brałam w niej ślub. Także mieliśmy małe nieporozumienie. Nie jedno w tym temacie. Ale nic jeszcze trochę czasu zostało także coś się wymyśli. Mam już co prawda swój typ ale zobaczymy.

Zastanawiałam się ostatnio jak życie wygląda po ślubie? Nie w senie wspólnego mieszkania bo to już wiem. Ale wspólnego obcowania. Co się dzieje potem z uczuciami? Nie mówię, że my nie mieliśmy „wspólnych” problemów ale zapewni inaczej wyglądają jak się jest małżeństwem.


"Nie próbuj zrozumieć wszystkiego, bo wszystko stanie się niezrozumiale... " Demokryt
(dodano: 2011-09-27 14:30:10)

Zarzucacie mi, że wezmę ślub choć nie chcę. Zastanawiałam się wczoraj nad taka kwestią. Od kilku tygodni mamy w domu kotka. Malutkiego. Mój partner choć przeciwny kotom zgodził się aby z nami został. Tak więc poczyniłam pewne inwestycje – kuweta, drapak, weterynarz. Wszystko było fajnie do dnia kiedy to kot podrapał – delikatnie mojego faceta. Od tego dnia kot dla niego nie istnieje. Sama go karmię, czyszczę kuwetę. Siedziałam wczoraj z kotem na kolanach i zastanowiłam się – a co jeśli to zamiast kota będzie dziecko?? Jeśli też przy pierwszym problemie powie, że chciałam dziecko to mam? Nawet wiem jak to będzie wyglądało. Założę się, że będzie godził się na wszystko do ślubu. Potem pojawi się dziecko i powie, że to nie dla niego i to będzie koniec. Myślę, że cała ta sytuacja dotycząca ślubu itp. to robi to bo tak wypada. Poza tym on już swoje lata ma. Ale jak przyjdzie co do czego to podejrzewam, że bardzo szybko się skończy nasza sielanka. Ale nie chcę być pesymistycznie nastawiona. Co ma być to będzie. Na pewno postaram się zabezpieczyć finansowo.

 

Zmieniając temat na bardziej was interesujący.

Zdradziłam Mr Bigowi dlaczego stał się taki ważny dla mnie. To, że tak jest nie wynika wprost ale został moją „pozytywną, szczęśliwą myślą”. Taką, która pozwoliła unieść się Piotrusiowi Panowi. Oczywiście nie jest tak, że tylko dlatego mnie do Niego ciągnie. Ale chyba od tego się zaczęło. Potem zaczęliśmy rozmawiać, mieć wspólne projekty. I z „kolegi z pracy” stal się kimś więcej. Tego o czym Mu powiedziałam nie wie nikt, nawet moi Rodzice chociaż ufam im bezgranicznie.

 

Gdyby Mr Big wiedział ile nocy spędził ze mną (w snach i marzeniach). Ile razy wyobrażałam sobie pewne sytuacje – co powiem itp. A potem spotykałam Go w pracy i słowa nie mogły się wydostać. Ale podobno jeśli się o czymś bardzo dużo i często myśli – zarówno o pozytywnych jak i negatywnych rzeczach to się je przyciąga. Tak było kiedyś z jednym sms-em. On nawet o tym nie wie. Jakiś czas temu bardzo chciałam, żeby do mnie napisał.... i jakie było moje zaskoczenie kiedy tak się stało. Nie wiem co mnie ciągnie – chemia, biologia?? Na pewno nie chęć udowodnienia sobie, że jeszcze mam w sobie odrobinę seksapilu (ale pewnie jak jeszcze trochę schudnę będzie go więcej) bo do tego wystarczy pierwszy lepszy.

A Mr Big jest kimś wyjątkowym. Kimś kogo nie chciałabym w żaden sposób zranić. Bo jest w nim „coś” takiego, czego nie umiem opisać słowami. Czasem między nami strasznie iskrzy. Ale jak już iskrzy tak jak ostatnio ... To przyznam szczerze, że bardzo mało brakowało....

Zastanawiałam się ostatnio czy gdybyśmy znaleźli się sami np. w jakimś hotelu to co by się wtedy stało? W taki dzień jak ostatnio....a mam taki jeden hotelik niedaleko pracy na oku teoretycznie oczywiście ;)

Ale pomijając całe to napięcie między nami. Bardzo lubię z Nim rozmawiać. Bardzo. To mądry i inteligentny facet. Wydaje mi się, że bardzo dużo mogę się od Niego nauczyć. Poza tym mam nadzieję, że nasze rozmowy zostają tylko dla nas. Bo bardzo nie chciałabym aby nasze sekrety wyszły poza nasz „związek”.



"Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście." Wacław Buryła


Zdjęcie pochodzi ze strony bankzdjec.com

"Uczę się Ciebie na pamięć, niecierpliwymi palcami..."
(dodano: 2011-09-26 15:10:38)

 Przez cały weekend zastanawiałam się jak zorganizować pewną rzecz.

Siedziałam wczoraj, przed telewizorem popijałam sobie wino (niestety nie moje ulubione) i rozmyślałam nad naszym życiem. Jesteśmy już jakiś czas razem – długi jak na mnie, a jednocześnie bardzo krótki. Było wiele sytuacji w których chciałam uciec do domu. Zawsze myślami czasem snami wracam do domu rodzinnego. Ostatnie kilka tygodni jestem tam częstym gościem może dlatego te wszystkie wspomnienia? A wracając do mojego faceta – schowałam głęboko gdzieś egoizm. Może dlatego jesteśmy tyle czasu razem? Choć zdarza się, że wracają myśli że zasługuję na więcej. Cały czas mam w głowie słowa mojej mamy, która mówi, żeby jeszcze poszukać. Teraz odpowiadając na zarzuty po co wychodzę za mąż skoro tego nie chcę -każdy chce mieć rodzinę. Kogoś na kogo można liczyć i kto będzie mógł liczyć na mnie. Bo w życiu nie jest tak że z rodziną wychodzi się najlepiej na zdjęciu. Ja mam cudownych Rodziców. Zawsze mogę na nich liczyć choć bywa, że mamy odmienne zdanie. Hmm właśnie sobie uświadomiłam, że mojego faceta nie do końca można zawsze liczyć. Ale widać sama do tego doprowadziłam Dobra zagalopowałam się. Może kiedyś wrzucę jakiś wiersz....to zrozumiecie.

A co do Mr Biga........śnił mi się (tak dla odmiany :). Byliśmy w moim rodzinnym domu, dotykał mnie i całował a za ścianą byli moi rodzice. Czułam się jak nastolatka chowająca się przed rodzicami.  Zastanawiałam się czy gdyby do czegoś między nami doszło to czy Mr Big nie poczułby się rozczarowany? Mną i moimi....hmm nazwijmy to umiejętnościami? Ale to tylko takie teoretyczne rozważania...


"To, co dziś jest rzeczywistością, wczoraj było nierealnym marzeniem. " Paolo Cohelo
(dodano: 2011-09-22 12:05:19)

Ehh. Gdyby Mr Big wiedział jak na mnie działa. Wystarczy jedno spojrzenie w Jego oczy a już się rozpływam a co dopiero jak jest blisko, bardzo blisko. Bardzo wczoraj żałowałam, że nie da się zatrzymać czasu choć na 5 minut. Najchętniej opisałabym każdą sekundę tego co się wczoraj wydarzyło...ale niech to zostanie moją tajemnicą. :) Napiszę tylko, że zasypiałam mając ślad Jego pocałunku na ustach i marzyłam o ciągu dalszym. Wszystko jest w naszych rękach (i ustach):) Zastanawiałam się ostatnio czy On też czasem o mnie myśli tak jak jak o Nim? Mr Big zapytał czy się boję. Powiedziałam, że tak. Bo tylko głupi się nie boi. A czego? Cóż boję się tego, żeby ktoś niepowołany nie dowiedział o naszych sekretach. Teraz tylko muszę zadbać o to by nie pojawiły sie nie przewidywane konsekwencje.

Szkoda, że tak mało czasu jest na przyjemne rzeczy. Lubię suchac ludzi - zawsze wolałam to niż opowiadać o sobie. Dlatego też sama jestem zaskoczona z jaką łatwościa  przychodzi mi opowiadanie o sobie Mr Bigowi. Co prawda liczę na to, że się odwzajemni i poznam Go lepiej.

Zmieniając temat – życie czasem podsuwa nam rozwiązania zupełnie nieoczekiwane i zaskakujące. Okazało się, że Szef zgłosił mnie na szkolenie :) Zaskakujące i miłe :).


Dzień za dniem...
(dodano: 2011-09-21 08:23:02)

Fatalnie się czuję. Nie mogę spać.

Ale zmieniając temat. Zazwyczaj wysyłam do Mr Biga rano smsa. Oczywiście jak jest już po odprawach itp. Ale ostatnio spotkania trwały długo a ja nie miałam czasu. I w końcu koło 11 jak wysłałam smska to dostałam odpowiedź, że czekał na to. Notorycznie mi się śni. Nie zawsze z podtekstami ale często się pojawia w tych snach.

Człowiek czasem robi coś instynktownie a potem przychodzi zastanowienie. Nie oznacza to, że żałuje się tego co się zrobiło. Bo zawsze żałuje się tego do czego brakło odwagi. Człowiek jest tylko zbiorem molekuł a jak się rozpadnie zostaną po nim tylko wspomnienia. Więc dlaczego rezygnować z dobrych wspomnień? Długo bym się musiała rozpisywać na temat mojej wczorajszej rozmowy z Mr Bigiem :) Otwieram się przed Nim jak przed nikim innym. Ale jest jeszcze dużo rzeczy których o mnie nie wie. Pewnie nawet gdyby przeczytał tego bloga to i tak nie dowiedziałby się wszystkiego o mnie. Sam stwierdził, że ludzie muszą rozmawiać ze sobą. Ale na to trzeba czasu. A co z tego wyjdzie?? Cóż – pożyjemy zobaczymy. Napiszę tylko tyle, że im mniej o Nim myślę tym częściej mi się śni.


"Nie wierz mi, nie ufaj mi, bo z rąk Ci się wywinę..."
(dodano: 2011-09-15 15:35:55)

Rozmawiałam wczoraj z Mr Bigiem. Zaczęło się oczywiście od podtekstów. W końcu zapytałam czego On chce – bo cały czas skupialiśmy się raczej na mnie. A On na to, że ustaliliśmy już, że oboje chcemy ale gorzej z czasem i miejscem. Zaskoczył mnie bo tego się nie spodziewałam. A potem zaczął pytać o różne rzeczy z mojego życia. Chyba pierwszy raz rozmawialiśmy tak od serca. Dawno się tak przed nikim nie otworzyłam (na trzeźwo :). Powiedziałam mu takie rzeczy o których nie wie nawet mój facet. Ale czułam, że tak trzeba. W końcu powiedział, że On mnie nie zna ani ja jego. Ale potem On musiał iść i stwierdził, że jeszcze pogadamy i to nie raz. Dziś powiedział, że zaskoczyła Go moja otwartość. Ale że to dobrze. Pogadaliśmy jeszcze chwilkę ale zaraz się zaczęły telefony. Stwierdził, że sprawiłam, że chce ze mną rozmawiać. Zaintrygowałam Go.Dużo jest jeszcze do powiedzenia. Ostatnio koleżanka zadała mi pytanie czemu jestem z moim facetem. Odpowiedziałam, że jest nam dobrze, że jestem szczęśliwa ale...Ale wydaje mi się, że sama siebie oszukuję. Jestem szczęśliwa na tyle ile szczęścia daje mi ten związek. Choć przyznam, że czasem mam wrażenie, że zasługuję na więcej. Przekonałam też siebie, że jest dobrze i to wystarczy. Denerwowałam się jak moja mama mówiła, żebym poszukała jeszcze. Ale mam już prawie 32 lata. Kogo ja mam szukać? Ile czasu? A jeśli nie ten to może już żaden? Może stąd moja fascynacja Mr Bigiem. Ma wszystko to czego nie ma mój facet. Czasem mam wrażenie, że On mnie bardziej rozumie. Oczywiście uprzedzając pytania i stwierdzenia wyjdę za mojego faceta i będę tego dnia najszczęśliwszą kobietą na ziemi. I będziemy żyli długo i szczęśliwie. Bo tego chcę.


Tak kocha się tylko w filmach ....
(dodano: 2011-09-13 09:31:53)

To był weekend!! Dużo się działo. Mieliśmy wyjazd z pracy taki integracyjny. Niestety nie było na nim Mr Biga. Ale gdyby był....Wyjazd ogólnie super. Nie sądziłam, że mam tak fajnych ludzi w pracy. Nawet jeden kolega po którym się tego nie spodziewałam okazał się bardzo fajnym kumplem. Druga kwestia była to okazja do poznania ludzi z innych placówek naszej firmy. Wiadomo jak to na takich wyjazdach. Wieczorem ognisko, śpiewy i tańce. Koleżanki z pracy mam super. Okazało się, że z jedną z nich łączy nas bardzo dużo. Ale co będę się rozpisywać. Przekonałam się za to, że nie wszystko jest takie jakie się wydaje. Koleżanka opowiadała mi, że zdarzało jej się zdradzić swojego partnera. Ale że potem była dla niego bardzo czuła, żeby mu to wynagrodzić. Jak wróciłam wczoraj do domu, to mój facet był wyjątkowo czuły i taki jakby inny. Jak mu opowiadałam, że dziewczyna z chłopakiem poszli razem na spacer i ich długo nie było to powiedział, że takie opowieści nie robią mu najlepiej – a ja mówię, że i ona i on wolni więc mogą sobie robić co chcą i mnie to nie obchodzi. Ale przyszło mi do głowy, że może on coś zrobił w ten weekend czym nie chciałby się chwalić?? Nie wydaj mi się ale... nigdy nic nie wiadomo. Ja nie powiem, że nie miałam okazji :)Był taki szalenie inteligentny facet. :)

Ale wracając do Mr Biga. W piątek jak wychodziłam z pracy życzyłam mu udanego weekendu bo miał mieć jakąś imprezę. I wychodząc dostałam całusa. Wczoraj dla odmiany jakoś dziwnie – inaczej na mnie patrzył. Jak przyszedł do mnie do pokoju to po raz pierwszy usiadł tak blisko. Fajne to było.


8 września - Dzień Marzyciela
(dodano: 2011-09-08 15:50:28)

Marzenia - te duże i te maleńkie niech się wszystkim spełnią.
Oglądałam ostatnio film "Jedz, módl się, kochaj". Czuję się trochę tak jak główna bohaterka - cały czas szukam swojego miejsca na ziemi. I jednocześnie sposobu na życie. Niestety okazało się też że mój partner nie bardzo chyba rozumie moje potrzeby np. potrzebę nieustannego kształcenia się - i to w różnych dziedzinach. Nic nie poradzę, że tak mam. Lubię nowe rzeczy. Stwierdził wczoraj, że chyba mi się nudzi i że za mało zmęczona wracam z pracy. Może ma trochę racji - ale kiedy mam to wszystko robić? Jak będziemy mieć dzieci? Potem nie będzie czasu ani pieniędzy. Tak mi źle ostatnio, że wczoraj jak zasnął to się popłakałam. Było mi to potrzebne już kilka dni mnie ściskało w dołku.
Ale dobrze - zobaczymy co będzie dalej. Zawsze można pomarzyć :)

Nawet ja smutek w sobie mam....
(dodano: 2011-09-07 10:01:58)

Kolejny dzień. Nie mam siły, chęci ani motywacji do czegokolwiek. Weekend zapowiada się całkiem miło - jedyne pocieszenie.
Mr Big przegapił moje imieniny. Tzn na ciahco się załapał ale był tak zakręcony, że nawet zapomniał o życzeniach.

Kiedy rozum śpi budzą się demony
(dodano: 2011-09-02 15:47:53)

Nie mam siły. Ten tydzień była wyjątkowo ciężki.  Wczoraj w sumie nie bardzo miałam możliwość pogadania z Mr Bigiem. Taki nawał roboty był na przełomie roku. A teraz sama nie wiem. Właśnie mój przełożony zasugerował, że może wskarłabym dział, który ma kłopoty kadrowe. Jakbym miała mało swojego. Oczywiście sprawy czekały aż wrócę z urlopu. Więc mam teraz juz 3 tygodniowe zaległości. Do tego jeszcze dziś bardzo źle się czułam. Mało brakowało a bym zasłabła.  Z jednej strony dobrze, że już weekend ale...nie mam nawet siły pisać.

Ciąg dalszy....
(dodano: 2011-09-01 15:50:43)

Coś mi nie poszło przy dodawaniu bloga. Ale może teraz się uda. Co do pocałunku. Nie był to jakiś ordynarny pocałunek z języczkiem ale mieliśmy rozchylone usta. Chyba na razie sprawdzamy na ile możemy sobie pozwolić. Napisałam smsa wczoraj że chętnie bym to powtórzyła a On na to czy tylko to? Długo wahałam się co odpisać. W końcu napisałam, że nie tylko. .... wiem bez komentarza. Ale mam cały czas wrażenie, że to jest taka zabawa. Że oboje gramy w "chciałabym/chciałbym a boję się". Albo jak dać dziecku cukierka a potem zabrać Jak już wcześniej pisałam nie zakończy się to romansikiem. Chociaż nigdy nic nie wiadomo. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony jak o Nim myślę to nogi mi miękną a z drugiej jak jestem z moim facetem to wiem, że nie umiałabym go skrzywdzić. Ale  moje mysli są zajęte innymi, ważniejszymi sprawami niż pocałunek Mr Biga - choć nie ukrywam, że przed zaśnięciem zdarza mi się o tymmysleć. I chyba z niecierpliwością czekam na dzisiejsze popołudnie bo ma wejść do mnie po pracy do pokoju :) Jak byłam na wakacjach to czytałam w gazecie opowieść dziewczyny, która działa na dwa fronty - z jednej strony mąż a z drugiej kochanek i było napisane czym się kieruje. Gdzieś chyba czuje podonie jak ona. Mam stabilny związek ale czegoś w nim brak - czegoś czego nigdy nie było i pewnie nie będzie. Wydawało mi się kiedyś, że nie warto sobie urozmaicać tylko brac to co "bóg dał". Ale w końcu co przeżyję to moje. Nie oznacza to że źle mi w związku. Ale każda marzyła o księciu - mój facet nim nie jest - ale jestem z nim szczęśliwa, rozumiemy się. Ale.... zawsze jakieś chyba jest???prawada??


Ciąg dalszy....
(dodano: 2011-09-01 07:55:50)


Po urlopie...
(dodano: 2011-08-31 16:06:20)

Witam po urlopie. Co prwada minął już tydzień ale wcześniej nie miałam czasu i sposobności żeby napisać. Urlop przeleciał ino mig. Było bardzo fajnie, pełen relaks. Po powrocie do pracy czekała na mnie masa papierów i spraw do załatwienia - normalnie jakby nie miał kto tego zrobić. No ale dobra - czuję się niezastąpiona. Niestety drugiego egzaminu nie zdałam. :( Przykre. Ale cóż zawsze mogę jeszcze raz spróbować. W pracy już mnie na tyle wyeksploatowali, że już mi się nie chce. Głowa mi pęka.
Ale za to czekał na mnie Mr Big. Oczywiście powiedział, że za mną  tesknił, że nie mógł się doczekać itp. Ale to wszystko nic. Wczoraj zostaliśmy już sami, bo szef wyszedł wcześniej, i jak Mr Big wychodził oczywiście podaliśmy sobie ręce a On patrząc na mnie schylił się i pocałował mnie. Widziałam wszystko jakby w zwolnionym tempie. Oczywiście odwzajemniłam pocałunek. Reszta jutro

Urlop czas zacząć !!!!!!!!!
(dodano: 2011-08-12 10:26:25)

Ostatni dzień przed urlopem. :) Potem dwa tygodznie mam dzadzieję  spokojnego odpoczynku od szefa, od pracy, od tego wszystkiego. Wysłałam wczoraj Mr Bigowi maila ze wszystkim co chciałabym mu powiedzieć ale nie mam odwagi. Skomentował to tak, że czasem brakuje słów ale czasem nie trzeba nic mówić. :)Ehhh rozmarzyłam się wczoraj. Ostatnio jak stwierdziłam, że jestem cierpliwa to powiedział, że to bardzo dobrze. Brzmiało to tak jakby chciał powiedzieć, że cierpliwość będzie wynagrodzona ;) A wczoraj wydawało mi się , że jak wychodziliśmy z pracy to chciał mnie pocałować.
Ale to wszystko to jest nic. Jest u nas w pracy nowy pracownik - dla ułatwienia nazwijmy go Pan Z. Zastąpił innego Pana A, którego wszyscy lubili.  Pan A był dość specyficzny. Witał się z każdym serdeczne - szczególnie z kobietkami. Miało to swój urok - taki był. A Pan Z mam wrażenie, że wiedząc jaki był Pan A i że go wszystkie Panie lubił chce być taki sam. Pan A rozdawał cukierki, uściski i buziaki ale był w tym szczery. A Pan Z przychodzi codziennie rano po rozpoczęciu pracy i na zakończenie. Dziś się naciął na szefa i się musiał tłumaczyć. Ale wracając wczoraj przyszedł też na zakończenie się pożegnać i podał mi rękę i mówi do mnie, że skoro nikogo nie ma to może buziak na pożegnanie. Normalnie dobrze, że siedziałam bo chyba bym się przewróciła. A ja mu na to, że tak dobrze to się nie znamy. Pocałował mnie w rękę i poszedł. Dziś od rana mnie przepraszał za to. Hehe. Myślał chyba, że skoro zastępuje Pana A to od razu ze wszystkimi jego przywilejami ;))))
No dobrze tak więc nie będzie mnie ponad 2 tygodnie. Raczej nie będę miała możliwości pisania więc relacja z urlopu po powrocie. Będzie mi Was brakowało.

Oby do soboty
(dodano: 2011-08-11 10:35:34)

Jakaś chandra przed urlopowa mnie dopadła. W pracy przed urlopem mam zamieszanie. Mój szef chyba próbuje mnie wykończyć i psychicznie i fizycznie przed urlopem. Wczoraj miałam taki ładny post stworzony ale się nie dodał. Co do Mr Big-a wstępnie zaprosiłam go na imprezę i się zgodził. Powiedziałam mu też o ślubie. Sama nie wiem co mnie do Niego ciągnie. Z jednej strony gdzieś chciałabym, żeby wziął mnie za rękę, może nawet pocałował. A z drugiej...cóż traktuję Go jak brata, którego nigdy nie miałam. Sama nie wiem. Mam mieszane uczucia. Właśnie uczucia – których nie umiem rozpracować. Nadal.

Zauważyłam natomiast (i żeby to źle nie było odczytana), że zwracam uwagę na innych facetów. Chyba przez to że schudłam czuje się bardziej atrakcyjna (no może jeszcze nie tak baardzo). Ale zaczyna wracać do mnie to co kiedyś czułam. Jakaś pewność siebie. Nie oznacza to, że mam zamiar podrywać facetów na prawo i na lewo. Ale fajne są czasem takie muśnięcia dłoni itp. Zauważyłam też seks z moim szczęściem jest fajniejszy.

Niedługo urlop choć pogoda za oknem nie zachęca. Szczególnie, że wybieram się w Polskę. Nawet myśl o urlopie mnie nie cieszy. I wcale nie ma to związku, że Mr Biga nie będę widzieć przez tak długi czas. Boję się raczej ile roboty zastanę jak wrócę z urlopu. A no i poza tym dieta. Wiadomo, że na wakacjach się nie uważa. A tu niestety.


Moje sukcesy:)
(dodano: 2011-08-05 12:26:02)

Schudłam 5 kg :)) w ciągu miesiąca. Jest to chyba w miarę bezpieczne tempo odchudzania. Ja jestem z siebie bardzo zadowolona. Usłyszałam ostatnio, że widać. Jestem ciekawa co powiedzą znajomi jak mnie zobaczą za miesiąc.:))
Mr Big wrócił, więc o tyle jest lepiej. Przynajmniej można do kogoś sympatycznego się odezwać (nie licząc koleżanek z pracy ale to co innego). Mój Narzeczony poznał ostanio Mr Biga. Całkiem miłe spotkanie. Zastanawiamy się nad taką imprezą My, Mr Big i jeszcze jedna para naszych wspólnych znajomych. Ale to po powrocie z urlopu.
Znowu wszystkich zastępuję.  Ale ... za tydzien ja idę na urlop. Zobaczymy kto mnie wtedy zastąpi. Zobaczymy.

O sobie i o Nim słów parę:)))
(dodano: 2011-07-28 10:05:15)

No to chyba muszę coś wyjasnić co do Mr Biga. To że o Nim myślę, czy flirtujemy nie oznacza, że do czegoś więcej dojdzie. Poza tym nie wszystkie marzenia są po to żeby je realizować. Myśle, że "nasz układ" jest fajny właśnie dlatego że jest tylko w takiej formie. Gdyby doszło do czegoś więcej wszystko by się rozleciało. Nie jest tak że analizuje każde słowo czy zdanie. Nawet powiem, że jak Go nie było to nie myślałam o Nim (aż tak często) jak w ubiegłym roku. Jest to jest, nie ma to nie ma. Owszczem gdy jest blisko zaczyna mi serce bić mocniej (oczywiście nie zawsze) bo z uwagi na pracę - gdzie Go bardzo często widuję, to powinnam już mieć zawała :)) Jak wyjeżdzał na urlop wysłał mi smsa w nocy - wczoraj powiedział, że chciał żebym miała niespodziankę. W sumie nie musiał tego robić, tak. I zawsze jest tak, że jak przestaje ...hmm nazwijmy to kusić, to robić coś - tak jakby dawał znak, że też lubi tą naszą grę. Ale tak jak pisałam - co innego jest taki flirt a co innego, teoretycznie, rzucić wszystko. Może to nie zabrzmi dobrze ale nie jest tego wart. Uważam, że skoro nasza "gra" cieszy nas oboje i nikogo nie rani to jest dobrze. Mam swoje granice. Chociaż czasem zdarza mi się pomyśleć o czymś więcej. Ale na myśleniu się kończy.

Życie jest piękne....i do tego nawet pić nie trzeba :))))
(dodano: 2011-07-27 11:44:55)

Był dziś u mnie Mr Big. Pogadaliśmy chwilkę bo o czywiście już Go ktoś szukał. Rozmawialiśmy o tym, że jak się czegoś bardzo pragnie i się o tym myśli to może się to spełnić. Więc zapytałam czemu to nie dotyczy wszystkiego (w domyśle Jego) a On na to, że zależy o co się prosi.Bardzo miła pogawędka. Napisałam mu, że może kiedyś się doważe powiedziec mu o czym marzę.
A tak poza tym to jakoś leci. Ciągle pada. Pracy dużo.  Ja nadal sama. Załatwiam dalej sprawy związane z organizacją. Mamy już termin zaklepany. I chyba wszystko się uda.

Kolejny dzień przynosi nam nową szansę
(dodano: 2011-07-20 11:06:27)

Zapowiadają się straszne dwa tygodnie!! Zastępuję dwie osoby w pracy (bo są na urlopach) i na nic nie mam czasu. Na dodatek po jednej z koleżanek która odeszła wychodzą gluty. Mam dużo swojej roboty i jeszcze po kimś coś muszę robić.
Sala, którą sobie wybraliśmy się nie nadaje na wesele :( Za mało miejsca. Jutro jedziemy oglądać  następne. Mam nadzieję, że coś się uda trafić. Powiedziałam mojej "przyjaciółce" że mamy datę ślubu i że się pobiramy to zapytała co nas tak przypiliło i praktycznie skończyła rozmowę - że jak się spotkamy to pogadamy. A ja chciałam, żeby została moim
Nawet nie mam czasu żeby z Mr Bigiem pogadać.  A no i najważniejsze - dowiedziałam się, że zdałam jeden z tych egzaminów co to się do nich uczyłam. :)))

Poniedziałek....
(dodano: 2011-07-18 10:05:15)

Nie pisałam ostatnio bo dużo pracy miałam i dni mijały tak szybko, że nie miałam czasu skrobnąć. Popołudnia wypełniają mi ćwiczenia. Dietę trzymam nadal. Właśnie założyłam dziś spodnie i stwierdziłam, że są za luźne :)))) Mr Big wrócił z urlopu. Nawet nie miałam czasu pomyśleć o tym, że Go nie było. Albo się wyleczyłam ? :) Przyszedł się przywitać ale zajęta byłam tak więc nawet nie pogadaliśmy. Może później się uda.
Jutro jade oglądać salę. Bo to czas najwyższy. Nie mogę się doczekać urlopu już jestem zmęczona. Bardzo.


Oby do wakacji...
(dodano: 2011-07-07 11:42:24)

Jestem po kolejnym dniu ćwiczeń. Jutro chyba nie wstanę. Ale jak wczoraj się ze mnie lało i miałam dość to pomyślałam, żę warto. Chcę, żeby Ci koledzy mojego narzeczonego, którzy mnie nie widzieli mogli Mu powiedzieć, że ma bardzo fajną żonę.:)))Taka mała fantazja. Zastępuję dziś koleżankę i nie mogę nic ze swoich rzecy zrobić. Kurczę a trochę tego mam. No nic jutro będę musiała nadrobić. Stasznie mi się spać zachciało. Pogoda się zmienia. Wreszcie. Całe szczęście, że jeszcze jutro i weekend. Muszę się wreszcie wyspać.

Dzień za dniem...
(dodano: 2011-07-06 10:27:12)

Te tygodnie się tak ciągną. Strasznie. Jeszcze ta pogoda.  Nie mogę narzekać na brak zajęć ale się ciągną. Od wczoraj zaczęłam dietę - poszłam do dietetyka, który zaproponował dietę dopasowaną do moich potrzeb i przepisał odpowiednie leki i zioła. No i ćwiczę. Chodzę na zajęcia na rowerach. Pierwszy raz jak byłam a wybrałam się na zajęcia dla bardziej zaawansowanych muślałam, że nie dam rady. Ale całą godzinę udało mi się jechać w takim tempie jak wszyscy - może z mniejszym obciążeniem. Ale jednak. W planach mam też pilates. Mam miesiąc do urlopu a dwa, że do ślubu jeszcze trochę czasu więc muszę się odchudzić :))).  A propos śłubu to szukam sali. Mam kilka na oku i muszę podzwonić.
W pracy jak zawsze chaos. Wszyscy się do urlopów szykują. Teraz będę miała dwa tygodnie zastępstwa za kolegę. Potem koleżanka idzie. Wczoraj się śmiałam, że ślub to nic - nie mogę się doczekać kiedy zajdę w ciążę i pójdę na zwolnienie odpocząć :)Nie wiem co wtedy mój szef zrobi :) chyba się załamie biedak. :) Mr Big też na urlopie. Też nic się nie dzieje.


Zdjęcie pochodzi ze strony http://foto.fvd.pl/foto.html?id=7928&gmode=2

Czas przygotowań...
(dodano: 2011-06-29 11:15:22)

Ustaliliśmy datę ślubu. Normalnie w szoku jestem. Przypuszczałam, że mój facet teraz będzie dłuuugo się zbierał do tematu. A tu szok. Także teraz jeszcze większą motywację mam do odchudzania. Bo przecież nie mogę wyglądać jak beza. Prawda? Także zapisałam się na fitness - teraz muszę w domu poćwiczyć żeby nie było wstydu, że nie daję rady. Poza tym urlop się zbliża więc trzeba jakoś wyglądać w kostiumie.
Także lipiec i sierpień będą pod znakiem intensywnych ćwiczeń i diety bardzo restrykcyjnej.
Tak więc trzymajcie kciuki.Będę opisywać co i jak. Dziś pozwoliłam sobie zjeść coś mało dietetycznego ale co tam. Wczoraj też ale nawet nie mam wyrzutów sumienia. Skusiłam się na loda z podwójną czekoladą i musem czekoladowym między warstwami (wszyscy wiemy jakiej firmy) :))

Po przerwie
(dodano: 2011-06-28 15:24:12)

Trochę mnie nie było ale to przez te egzaminy. Ale już po. Teraz czekam na wyniki. Nie sądzę żeby mi się udało zdać ale zawsze trzeba wierzyć. Mr Big bardzo mi w tym czasie duchomo pomógł. Ale ja jemu też. Ogólnie jakoś tak bez rewelacji - skupiłam się tylko na nauce a Mr Big miał swoje zmartwienia. Więc nie było za bardzo czasu. Co prawda nie mogę go cały czas rozpracować. Z jdenej strony ten zawodowy dystans. Z drugiej puszczanie oczek i takie tam. Po za tym jakby o mnie nie myślał to by mi nie pisał smsów.

Bo życie jest jak wiatr.....przemija
(dodano: 2011-06-14 12:36:20)

W pryszłym tygodniu zaczynam egzaminy Strasznie się boję. Dużo na siebie wzięłam w tym roku. Duchowo wspierał mnie Mr Big ale ma jakieś kłopoty i zamknął się w sobie. Co prawda próbowałam zaoferować mu swoją pomoc .... ale wiadomo jak to z facetami jest.  Także sama muszę się ze stresem zmagać. Ale nic to dam radę. Jak zawsze bo nie bardzo mam inne wyjście. Chociaż z niecierpliwością czekam może coś napisze.Szczęście że mamy razem z grupą i Mr Bigiem projekt do zrobienia to zawsze chwilkę z Nim spędzę.

Poniedziałek....
(dodano: 2011-06-13 12:43:05)

Ostatnio mam trudne dni. Psychicznie trudne. Nie mam z kim pogadać i wczoraj oświeciło mnie dlaczego tak jest. Zawsze staram się być niezależna. Ze swojej strony przyjaciołom daje z siebie wszystko nie oczekując nic w zamian. Wydaje mi się że właśnie w tym jest problem. Że wiecąc że jestem samodzielna nie oferują mi swojej pomocy bo ja sobie poradzę. Ale w rozterkach duchowych trudno radzić sobie samemu. Co prawda nie sądzę, żeby udało mi się to zmienić widzać tak już w moim życiu jest. Zawsze mogę liczyć na rodziców. I to chyba jest najfajniejsze.

Poszukiwania motywacji ciąg dalszy...
(dodano: 2011-06-10 14:57:41)

Czuję się jakby ktoś wyssał ze mnie całą energię i chęć do życia. Co prawda dziś już piątek ale jakoś nawet to mnie nie cieszy. Mam tyle pracy w domu, że aż mi się nie chce wracać. A dodatkowo jakoś przez to że Mr Big nie bardzo ma czas nawet na szybko kawę trochę mnie zasmuca. Może to głupio zabrzmi ale tęsknię za tym, żeby trochę o nim pomyśleć. Tak jakbym miała ostatnio zakaz. Kiedy ja lubiłam myśleś o Nim. Odstresowywało mnie to. Nie musiałam wtedy myśleć o innych rzeczach. Poza tym chyba lubiłam myśl, że mogę się komuś podobać. I teraz czuję się jakaś opuszczona. Wiem, głupie.  w pracy dla odmiany znów duuuużo roboty.  A przy moim braku chęci do czegokolwiek jest mi dość trudno. Dodatkowo czeka mnie bardzo trudny egzamin i chyba chciałabym, żeby Mr Big mnie przytulił i powiedział, że sobie poradzę. Wiem, wiem mam od tego faceta. Ale mam wrażenie, że On tego nie rozumie. Wspiera mnie ale chyba nie tego oczeuję. Cóż jakoś muszę sobie dać radę sama.

Szukam motywacji....
(dodano: 2011-06-09 12:36:07)

Fatalnie się dziś czuję. To ta pogoda. Myślałam, że dziś pójdę oddać krew ale mogłoby to się źle skończyć. Ale nie pisałam, że zgłosiłam się do bazy dawców szpiku. Zawsze chciałam to zrobić ale jakoś zawsze było coś innego. A stwierdziłam, że może mój nędzny żywot się na coś przyda.
Poza tym trochę schudłam mogę już zapiąć pasek na jedną dziurkę więcej.
Mr Big zajęty bardzo. A szkoda bo brakuje mi rozmów z Nim, są takie motywujace a dziś tego bardzo mi potrzeba. Najgorsze jest to, że wszyscy przychodzą do mnie z problemami w pracy a ja mam się niby rozdwoić. Wiem, że jest ciężko i nie ma rąk do pracy ale chyba zaczynam mieć dość, że mam robić za kilka osób a za jedną pensję. Grrr

Obrazek pochodzi ze strony demotywatory.pl

"Życie to ciągłe pożądanie - im mniej pragnień, tym mniej życia."— Feliks Chwalibóg
(dodano: 2011-06-08 08:25:32)

Pewnie coś w tym co pisze Paweł jest. Ale z drugiej strony gdyby mój blog zawierał tylko informacje o pogodzie byłby nudny. POza tym to co do Mr Biga "czuję" jest tylko we mnie w środku, a że zdarzyło się coś takiego to widiocznie On też tego chciał. A czy to oznacza, że coś więcej nas łączy?? Nie. A to że pociąga mnie nie tylko intelektualnie...nie oznacza, że kiedyś do czegoś więcej dojdzie. Pocieszające jest to, że taki stan  dotyka kobiety w różnym wieku i w różnej sytuacji rodzinnej. Nie tak dawno moja znajoma opowiadała, że na imprezie pozała faceta (dodam,że jest szczęśliwą mężatką z dziećmi). Facet podobno był tak niesamowity (żonaty zresztą), że stwierdziła, że dobrze że mieszka daleko bo mogłaby się dla niego zapomnieć.Więc poziom szczęścia ani spełnienia nie ma nic do rzeczy z tym czy się kogoś pożąda czy nie. Moje życie nie zawsze było tak poukładane. Nie zawsze było szczęśliwe.A teraz jestem szczęśliwa a do tego zaczynam czuć się atrakcyjnie (dieta zaczyna działać) :) I znów nabieram pewności siebie.
Dlatego będę robić to co robię :) Bo każdy może marzyć:) - jak to śpiewał zespół disco polo - więc warto żyć, warto kochać, warto śnić :))))

Całkiem niewinnie...
(dodano: 2011-06-07 14:13:57)

W odpowiedzi na komentarz Pawła - czasem mam wyrzuty sumienia że myślę o Mr Bigu ale czy mężczyzną nie zdarza się myśleć o koleżankach?? Jest to czysto platoniczne uczucie poza tym doszłam do wnisoku, że po rozmowach z Mr Bigiem czy flircie bardziej doceniam mojego faceta. Inaczej na Niego patrzę. I wiem, że nie zrobię niczego świadomie co mogłoby Go zranić. Poza tym w końcu ja też nie wiem co mój narzeczony robi w pracy. A z tego co wiem jest dość "popularny" - dziewczyny go uwielbiają. A wiadomo czy on tego nie wykorzystuje??

 A Mr Big to taka odskocznia. Takie duchowe wsparcie. Wiadomo, że z osobą z którą chce się spędzić życie inaczej się rozmawia niż z kolegą. I muszę powiedzieć, że wierzę w przyjaźń między kobietą a mężczyzną.


Wszystko się może zdarzyć...
(dodano: 2011-06-07 09:45:06)

Wczoraj jak wiecie był dzień pocałunku. I Mr Bigowi wysłałam wirtualnego buziaka. Jak wychodziliśmu z pracy to wpadliśmy na siebie i zapytałam czy mogę coś zrobić i dałam mu prawdziwego buziaka. Zaskoczył mnie bo wyjątkowo nie był to buziak w policzek. W takim szoku byłam że się odsunęłam. I mówię, że dziś dzień całuśny a On na to że wie i dlatego nie oponował. Jak zasotałam sama ręcę trzęsły mi się jakbym pierwszy raz w życiu się całowała. Dopiero po dłuższej chwili doszłam do siebie. Niestety dziś raczej nie zanosi się na powtórkę bo Mr Big jakiś nie w humorze... ale nie uprzedzajmy faktów. Przyznam, że było to tak nieoczekiwane - tyle czasu na to czekałam a jak się stało to sama nie wiem co powiedzieć.
Wiem, wiem pojedziecie zaraz po mnie że tu narzeczony a tu .... ale co tam :) W końcu to tylko niewinny buziak:)


Dzień pocałunku....
(dodano: 2011-06-06 13:22:18)

Strasznie gorąco. Siedzę w pracy - na szczęście działa wiatrak bo inaczej można zdechnąć. Zaczęła kolejne podejście do diety. Niby oczyszczająca - ale zobaczymy. Koleżance udało się 6 kg zjechać więc te kilka dni na początek dam radę.  Dodatkowo nabyłam pakiet 6 zabiegów elektrostymulacji. W końcu skoro mam się przyszykowac do ślubu to przecież nie mogę wyglądać jak beza :))) Także jak tylko czerwiec się skończy idę na aerobiki i inne takie.  Teraz mam za dużo nauki więc ten miesiąc będzie z dietą i ewentulanie rowerami.
Ostatnio coś nie bardzo mam okazję widywać się z Mr Bigiem. A jeśli już to tylko służbowo. Szkoda bo bardzo lubiłam nasze rozmowy.
Ale widać wszystko się kończy...co prawda nie omieszkałam wysłać mu biziaka z okazji dzisiejszego dnia.. a co:)
Poza tym przzez ten upał nic mi się nie chce. Najchętniej położyłabym się i nic nie robiła. A tu do urlopu jeszcze tyle czasu.

Wszystko już jasne....
(dodano: 2011-05-31 08:15:37)

No i niestety. Mój organizm zrobił mnie w konia. Wynik wyszedł negatywny a dziś rano dostałam okres. :( Wczoraj jeszcze miałam nadzieję, że może za  wcześnie...ale nic z tego. Cóż....widać tak miało być...chociaż szkoda...

Niepewność...
(dodano: 2011-05-30 08:53:05)

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują że jednak jestem w ciąży. Albo mam urojenia. Zrobiłam ostatnio test i jakaś blada druga kreseczka była. Poszłam dziś rano z duszą na ramieniu do laboratorium i po południu będę wiedzieć. Zastanawiam się nad tym tylko jaka będzie reakacja. Nie tylko mojego faceta ale innych. Ja wiem, że jesteśmy dorośli itp. ale .... On zaraz powie, że nie tak to widział i planował. A ja nie mogę spać... bo raz zastanawiam się jak Jemu to powiedzieć a dwa co będzie dalej - jesli oczywiście dzisiejszy wynik potwierdzi moje przypuszczenia.??? Nie wiem :((( nie mam nawet się komu wyżalić. Mam koleżanki z którymi pogłabym pogadać ale obie bardzo chcą mieć dzieci i im nie wychodzi więc jak z taką osobą rozmawiać o moich zmartwieniach?? Szłam dziś na te badania i tak strasznie mi było smutno....Pomyślałam sobie a co jeśli nie jestem w ciąży??? I nie wiem która myśl bardziej mnie przytłoczyła? :(

Odpowiadając na pytania...
(dodano: 2011-05-25 08:28:06)

Do Gabrysi - cieszę się na samą myśla, że może to być prawda:)
fiona nie mam pojęcia co by było i jak On by zareagował. Lubi mieć wszystko pod kontrolą więc byłby szok. Zastanawiałam się też jaka byłaby reakcja w pracy? Co prawda czas to już najwyższy ale... u mnie w pracy plaga ciąż:) Jakieś zaraźliwe się to stało czy co?? ;)))
asadroka, czyli ja :) na powtórkę testu z krwi poczekam jeszcze kilka dni bo w sumie im później tym lepiej wyjdzie :)
Marta -  zrób test będziesz wiedziała -  co prawda nie jest tak jak piszą że testy od razu wykrywają ciążę -no chyba, że z krwi. Myślę, że każda kobieta da sobie radę sama. A może będzie do powód, żebyście do siebie wrócili?

"Musisz odnaleźć nadzieję i nieważne, że nazwą ciebie głupcem. "— Katarzyna Nosowska
(dodano: 2011-05-24 16:26:22)

Powiem Wam, że ta niepewność mnie zabija. Teoretycznie powinnam dostać okres. Ale... nie dostałam. Co prawda z moich wyliczeń opóźnienie to tylko 4 dni a moje okresy nie są regularne więc mogę się mylić. Robiłam badanie bhcg z krwi ale było negatywne. Ale wszystkie znaki na niebie i ziemi....tylko czy to możliwe? Teortycznie tak. Ale praktycznie? Podobno jest jeszcze za wcześnie i może ewentualnie coś wyjść za tydzień. Miewałam takie sytuacje, że okres miałam co 43 dni nawet 66 dni. Tylko najgorsze w tym jest to czekanie. Wolałabym wiedzieć niż nie wiedzieć. Staram się dbać o siebie i w ogóle - tak na wszelki wypadek;) W sumie to nie wiem czy bym chciała czy nie. Chciałabym. A z drugiej strony zaczyna mnie ogarniać panika.Ale zobaczymy. W każdym bądź razie będę Was informować.

"Rozum jest naszym bogiem - sprawcą szczęścia i nieszczęścia. "— Menander
(dodano: 2011-05-20 09:00:30)

Jestem wykończona tym bieganiem. Mr Big wrócił z delegacji, dawno w sumie nie mieliśmy okazji porozmawiać spokojnie. Może dziś się uda. Śnił mi się dzisiaj. Chyba po raz pierwszy bez podtekstów:) Chociaż takie z podtekstami tez lubię.
Co prawda nie ma czasu. Człowiek na nic nie ma czasu w dzisiejszym świecie.A życie ucieka.

Robiłam wczoraj badania krwi dziś będę miał wyniki. Poprzednio miałam za wysoki cholesterol. W związku z tym też, przeszłam na dietę (no i żeby schudnąć oczywiście).Wczoraj byłam z siebie dumna bo nie dałam się skusić na słodkie. Zresztą ja i tak mało słodyczy jem. Ale za to smażone kotlety czy frytki albo takie ziemniaczki opiekane to chętnie. W sumie w zbilansowanej diecie ziemniaki też się pojawiają ale oczywiście nie pod postacią frytek.
No to na razie tyle - resztę jak odbiorę wyniki.


"Życie, życie jest nowelą..."
(dodano: 2011-05-17 08:58:47)

Muszę przyznać, że mój narzeczony mnie zaskakuje. W weekend rozmawialiśmy o przyszłości ślubie itp ale wydawało mi się, że może to mieć związek z tym, że jesteśmy po imprezie i po prostu nie wie co mówi. Ale wczoraj mówił podobnie także, chyba jest dobrze.
Mr Big jest w delegacji - trochę szkoda bo to jest taki dzień kiedy razem działamy w jednym temacie.Cóż za tydzień też jest dzień.A na razie praca, praca i nauka. Mam w czerwcu egzaminy i aż się boję. Mam wrażenie, że za dużo na siebie wzięłam. Ale cóż. Dam radę - chyba?:)

Kolejny poniedziałek....
(dodano: 2011-05-16 12:37:15)

Byliśmy nad naszym morzem :)W zasadzie nie zakazał ale po mału już się wszyscy dowiadaują. Sam powiedział, że każdy musi dorosnąć. I nawet ostatnio sam zaczął o ślubie mówić.
Tak każdy musi dorosnąć. Wydaje mi się, że On po mału dorasta. Generalnie wszystko jest na dobrej drodze.Przyznam, że się bałam, że nic z tego nie wyjdzie. Ale jestem dobrej myśłi. Teraz czas zacząć planować ślub. Chciałam schudną do tego czasu ale strasznie opornie mi to idzie. Jak się już ucieszę, że 2kg w dół jest to potem nagle wraca. Mimo, że nie jest ani dużo ani tłusto. Tak więc w najbliższym czasie skupiać się będę na planowaniu ślubu (choć data jeszcze nie jest pewna na 100 %- bo mam dwa koncepty) . Ale zobaczymy co nasi rodzice na to.
A w pracy - cóż - w związku ze zlbiżającymi się wakacjami jakoś jest spokojniej. Mr Big ma dużo zajęć i ostatnio nie ma dla mnie czasu. W ogóle po tym moim urlopie jakoś tak....dziwnie.

Po urlopie....
(dodano: 2011-05-13 16:09:40)

Wczoraj wróciłam do pracy po urlopie. Nie ukrywam, że bardzo mi się nie chciało. W ogóle zaczynam się zastanawiać jak fajnie jest być sobie samym szefem. Wiąże się to oczywiście z dużymi obowiązkami ale nikt człowiekowi nie mówi co i kiedy ma robić.

O wczasach mogę powiedzieć tyle, że generalnie było super. Co prawda troszkę wiało ale generalnie super. Co prawda chyba w całej tej miejscowości byliśmy tylko my i tubylcy :) Ale fajnie.

Z racji tego, że mnie nie było nie miałam kontaktu z Mr Bigiem. Fajnie było go zobaczyć po powrocie ale przez to, że od Niego odpoczęłam. Chyba nawet nie tęskniłam. Choć nie ukrywam, że troszkę mi było przykro, że nic nie napisał. Co do mojego faceta – a raczej mogę JUŻ mówić Narzeczonego – oświadczył się. Chciałoby się powiedzieć wreszcie. Tak na to czekałam a jak to się stało to nie wiem czy się cieszyć. Ja najchętniej powiedziałabym wszystkim. A jak go zapytałam ostatnio co dalej (wiem, może trochę za szybko) to się strasznie pokłóciliśmy tak, że prawie się rozstaliśmy. I teraz nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony mam wrażenie, że zrobił to abym się odczepiła. Z drugiej – powiedział, że do wszystkiego trzeba dojrzeć. Ale jest jeszcze jedno – ostatnio powiedział, że zrobił to min. dlatego, że mi to obiecał. I dziwnie się poszułam. Niby to prawda – obiecał.


"Dziś żegnam...sen co się przyśnił"
(dodano: 2011-04-28 14:59:36)

Cóż od jutra mnie nie będzie więc postanowiłam coś skrobnąć jeszcze. Może uda mi się coś z wyjazdu napisać ale nie wiem.
Doszłam do wniosku, że przestanę o moim koledze pisać On - zacznę pisać Mr Big co całkiem dobrze Go odzwierciedli. W końcu Carrie Bradshaw miała swojego Mr Biga więc czemu ja nie mogę?? :)))
Tak więc Mr Big jeszcze nic nie odpowiedział na moje pytanie. Ale mam nadzieję, że uda nam się jeszcze dziś sam na sam porozmawiać.
Ostatnio jak się zastanawiałam nad tym co powoduje to co czuję to mogłabym określić to takim stwierdzeniem zaczerpniętym z serialu dr House
"z ewolucyjnego punktu widzienia moja kora przedczołowa podpowiada mi, że powinnam się z nim przespać":)))
 Bladego pojęcia nie mam czy akurat kora przedczołowa odpowiada za popęd seksualny(w sensie za dobór partnera do rozrodu) ale tekst bardzo mi się spodobał.:)
Oczywiście nie znaczy to że Mr Biga mam zamiar uwiść (choć kto wie;)) Może przy sprzyjających warunkach?? W każdym bądź razie im mniej o Nim myślę tym częściej mi się śni. Dziś też mi się śnił...ehhh inne moje sny się spełniają czemu ten nie może??


"Przyjaciel to ktoś, kto daje Ci totalną swobodę bycia sobą. "— Jim Morrison
(dodano: 2011-04-28 08:15:24)

W związku z tym, że od dziś po raz kolejny przechodzę na dietę to może w tym temacie się wypowiem.
Przerabiałam już różne diety. Oczywiście z dietą dr Dukana na czele. Efekt? Cóż owszem był. Ale jak to ja - brak silnej woli. I powrót do normalnej wagi. Największe efekty w moim życiu uzyskałam zmieniając styl życia.Udało mi się wtedy zrzucić 15 kg. Dlatego też postanowiłam do tego wrócić. Zaczęłam wczoraj - jak to kobieta - od zakupu butów - takich co to niby mają dobrze wpływać na kręgosłup itp. (co prawda nie są to te modelujace znanej, reklamowanej formy) ale jak się nie ma co się lubi.
Tak więc zjadłam pożywne śniadanko pod postacią płatków z jogurtem i banana. Co prawda to trochę za dużo jak dla mnie bo zazwyczaj jem mniej. Ale w końcu dietetyk układał więc chyba wie  jak to powinno wyglądać.
Zaraz zrobię coś czego się nie powinno robić - czyli wypiję kawę. Co prawda nie słodzę ale leję mleko.
A zmieniając temat. Postanowiłam Jego zapytać czego się wystraszył. Tak więc jak tylko coś mi odpowie to dam Wam znać. Ale przyznać muszę, że miło, że tęskniłyście za mną :)


Wiosna, wiosna...
(dodano: 2011-04-27 09:53:41)

Miała problemy techniczne i dlatego mnie nie było od dłuższeg czasu. Ale teraz działa.
Cóż przez ten czas wiele się działo. Mój kolega z pracy troszkę zgasił moją...jakby to nazwać otwartość. Wydawało mi się, że jemu też podoba się nasza "gra". Ale cóż. Potem stwierdził sam, że powiedział zanim pomyślał. Tak więc teraz znów jest ok. Uwielbiam jak zdrabnia moje imię. Nikt tego nie robi w taki sposób. A w ostatnim czasie robi to dość często. Takie to milutkie. Ale to tylko słowa...może to zabrzmi śmiesznie ale bardzo, ale to bardzo chciałabym, żeby mnie pocałował....pom
Cóż poza tym. Bardzo dużo pracy, strasznie jestem zmęczona, na szczęście mam zamiar odpocząć w dłuugi majowy weekend.
A mój facet - cóż - nadal jestem panną i na razie nic nie wskazuje, żeby to się miało zmienić. Co prawda obiecywał, że jak pojedziemy nad morze....ale...może tak a może nie...
Spotkałam się ostatnio z kuzynką i przykro mi się zrobiło bo rozmawiając z nią uświadomiłam sobie, że nie mam przyjaciół (nie chodzi mi to o ekipę z którą się spotykamy bo na nich zawsze można liczyć) ale chodzi mi o kogoś takiego, komu bym ufała. Komu mogłabym powiedzieć to czego nikomu nie mówię (poza Wami oczywiście). Zawsze to ja byłam dla kogoś - zawsze wysłucham, pomogę, doradzę - ale gdybym teraz miałam powiedzieć, że jest osoba do której mogę zawdzwonić w środku nocy zeby się wygadać...to nie ma kogoś takiego. Przykre to. Nawet nie mogę mieć do siebie pretensji bo zawsze do ludzi stoję frontem.  Owszem zawsze mam faceta ale z nim nie o wszystkim da się pogadać.
Także uprzedzam, że przez najbliższy tydzień mnie nie będzie..ale jak tylko uda mi się to coś napiszę.

"Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i niezastąpionym. " Phil Bosmans
(dodano: 2011-03-25 11:27:28)

Postanowiłam się zabrać za siebie. I to tak na poważnie. Bo owszem od 2 miesięcy odżywiam się zdrowo i nawet troszkę schudłam ale to wszystko mało. W każdym bądź razie stwierdziłam, że nie można oglądać się na facetów.

Więc tak – zaczynam od poniedziałku ćwiczyć intensywnie. I jeszcze bardziej ograniczyć tuczące produkty. I w ogóle.

Wiem, że to co napiszę za chwilę nie będzie popularne i może mądre. Z racji tego, że mój partner nie pali się do ślubu (wiem, ślub nie jest najważniejszy) to może napiszę – do zakładania rodziny – a ja wszystkimi zmysłami jestem na to gotowa – postanowiłam coś. Zobaczę do końca wakacji czy tak jak powiedział oświadczy się – lub złoży inną propozycję związaną z zakładaniem rodziny. Jeśli tak to ok – dam mu czas na załatwienie wszystkiego. Ale jeśli nie to wydaje mi się, że czas najwyższy postawić go przed faktem dokonanym. Zastanawiałam się wczoraj nad tym i mam wrażenie, że jeśli tego nie zrobię to On się nigdy nie zdecyduje. Tylko jeśli nawet mówi, że chce a nic nie robi w tym kierunku?? Boję się, że potem powie mi że jest za stary i już nie chce mieć dzieci. A czas ucieka i ja się starzeję. Jedno mnie tylko martwi, że „zaliczenie wpadki” nie będzie takie łatwe z uwagi na stosowane środki antykoncepcyjne. Ale coś pomyślimy.
Myślę, że chyba dlatego też interesują mnie inni faceci bo gdzieś podświadomie szukam jakiegoś „wyjścia awaryjnego”???
Czasem mam wrażenie, że chyba jestem skazana na samotność. Bo nawet jak się zastanowić nad przyjaźniami - ja jestem powiernikiem innych - każdy może przyjść i się wygadać - wysłucham, pomogę - ale działa to tylko w jedną stronę. Smutne to trochę ale prawdziwe.


"Człowiek we własnym życiu gra zaledwie mały epizod." Stanisław Jerzy Lec
(dodano: 2011-03-23 11:48:25)

Śniło mi się dzisiaj, że jestem śmiertelnie chora. Obudził mnie dziwny ból nogi...Ale zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad taką rzeczą - czego najbardziej żałowałabym, gdyby się okazało, że został mi jeden dzień życia? Na pewno, żałuje się tego czego się nie zrobiło więc - tego, że nie mam jeszcze dzieci (co do ślubu - cóż każda dziewczyna chce w takiej czy innej formie), pewnie tego, że niektórym osobom nie powiedziałam pewnych rzeczy, albo że nie zrobiłam czegoś. Nie ukrywam, że Jego też mam na myśli. Jest przecież w życiu tyle rzeczy do zrobienia. Ale przeszło mi też przez myśl ile rzeczy bym nie zrobiła – z uwagi na brak czasu, kasy albo odkładanie tego na „kiedyś”. Człowiek nie zdaje sobie sprawy, że tego czasu nie jest wcale tak wiele. Czas przecieka nam między palcami a my nie potrafimy go zatrzymać ale nie potrafimy czerpać z tego co nam życie niesie. Nie chodzi mi o jakieś robinie głupot ale człowiek czasem się zastanawia zamiast korzystać. Eh taka ładna pogoda za oknem a mnie wzięło na jakieś rozmyślania filozoficzne.

A umówiłam się do fryzjera na przyszły tydzień na wiosenną rewolucję na głowie. W sobotę za tydzień idziemy na imprezę więc akurat przy Prima Aprilisie zmienię wygląd a co:)


Wiosna, wiosna...czas miłości
(dodano: 2011-03-22 14:24:06)

Cóż jeśli chodzi o facetów nic się nie zmieniło. Ten w domu bez zmian. A w pracy - cóż w czwartek jakbyśmy zrobili krok do przodu - nie było mnie teraz kilka dni a On dziś jakby troszkę wycofany. Ja na razie  nadrabiam zaległości z tych kilku dni nieobecności tak więc nie bardzo mam czas się Nim zainteresować. Choć czasem wydaje mi się, że jest mi wszystko jedno to za chwilę robi mi się smutno, że jest cisza w eterze. A potem nagle radość, że jest od Niego odzew. Dziecinada:) ale w końcu przecież nie traktuję tego poważnie:)
Muszę przyznać, że ostatnio przestałam się przejmować drobiazgami. Zapewne miał na to wpływ czas spędzony tylko ze sobą. Czasem wydaje mi się, że to co kiedyś powiedziała, że w zasadzie mnie facet potrzebny jest do "zrobienia dziecka" coś w sobie miało. Czasem mam wrażenie, że kobiety doskonale sobie radzą same i nie zgodzę się z powiedzeniem "słaba płeć". Czasem nawet żałuję, że nadal nie jestem singielką. Ale z drugiej strony jak sobie przypomnę jak się czułam jak byłam sama.... nie wiem co lepsze.


Bo w życiu piękne są tylko chwile....
(dodano: 2011-03-22 10:50:10)

Nie było mnie ostatnio więc nie mogłam pisać na bieżąco.
A więc tak - w piątek przeniosłam się z szarej rzeczywistości do edenu. Znalazłam się w miejscu tak magicznym i tak niezwykłym a jednocześnie znajdujacym się w samym centrum tego ponurego miasta jakim jest Łódź. Stało się to za pośrednictwem naszego portalu w przecudownym miejscu jakim jest Shanti Spa. Umówiona byłam na godz. 13 więc prawie samo południe tego ponurego piątku. Po wejściu do Shanti przeniosłam się w niezwykłe mniejsce - kolory, muzyka, systrój, jak również przesympatyczna obsługa...wszystko było tak niesamowite. Sam zabieg - Czekoladowa pokusa - masaż wykonany ciepłą czekoladą. Sam zapach sprawia, że człowiekowi robi się przyjemnie... a jeśli dodać do tego cudowne, niezwykłę dłonie Pana Maćka...rozpłynąć się można. Przez ten czas jaki tam spędziłam czułam się wyjątkowa. I nawet ta paskudna pogoda nie była w stanie popsuć mi humoru. Cały weekend chodził za mną zapch czekolady...Z pewnością jeszcze tam wrócę....(jak tylko poodkładam troszkę kasy). Postanowiłam sobie, że jeśli uda mi się schudną 5 kg będzie to moja nagroda. I teraz mam bardzo silną motywację.
Weekend niestety zleciał...szybko...troszkę pod kątek spotkań przyjacielskich i rodzinnych.
Wczoraj troszkę się leczyłam a dziś trzeba było wrócić do pracy.


Człowiek człowiekowi wilkiem...
(dodano: 2011-03-10 15:09:23)

Kiepsko się dziś czuję, mam straszny kaszel. Oczywiście mój facet nadal się nie odzywa - wymieniliśmy kilka zdań ale generalnie On sobie ja sobie. Ciekawe ile to potrwa.
Za to mój Kolega z pracy ... czasem wydaje mi się, że z tych naszych rozmów itp zrobiłam sobie koło ratunkowe. Myślę o Nim, żeby nie myśleć o moim życiu. Wolę zatopić się czasem w marzenia niż myśleć - dręczyć się przyszłością - czy mój facet chce czy nie chce się wiązać. Mój facet tłumaczył się kiedyś, że większość par się rozwodzi, potem że na ślub potrzebna kasa a On spłaca samochód, potem, że spłaca pożyczę. A teraz, że nie chce nic od rodziców więc sam musi zapewnić kasę. Ale trudno się dowiedzieć o co chodzi. Ktoś mi powiedział, że może to jest przez to że długo mieszkał sam i jest lub chce nadal być wolny.

Ależ mnie właśnie wkurzyła jedna kobieta. No aż się chce użyć brzydkich słów. To ja jej zawsze na rękę szłam a ona szefowi przedstawiła w taki sposób, że wyszło, że to przeze mnie coś jej nie poszło. No szlag mnie trafia i normalnie aż ze złości wyć mi się chce. Że ja tak nie potrafię szefowi moich gorzkich żali wylać. A ta kłapie dziobem, że mało zarabia, że nie jest doceniana. I są potem reakcje. Żesz ja nie umiem tak!! Nie lubię ludzi, którzy mówią ile robią a w rzeczywistości robię więcej tylko się tym nie przechwalam. No strasznie mnie zjeżyła. Już wcześniej zwróciłam uwagę, że nie raz szefowi pluła do ucha żale ale wcześniej nie brał tego do serca. A teraz ............grrrrr.......Wiem, wiem zaraz złość mi przejdzie....ale normalnie małpę bym za te blond kłaki wyszarpała.
A ja głupia jeszcze jak jej nie było załatwiałam jej zastępstwo. Ot głupi człowiek!!! Aż żałuję, że nie umiem być jak moja mama – zawsze potrafiła powiedzieć co myśli.


"Najgorszym naszym grzechem nie jest nienawiść, ale obojętność, bo jest nieludzka." — George Bernard Shaw
(dodano: 2011-03-09 10:26:46)

Wieczór z moim facetem w Dzień Kobiet to porażka. Obraził się na mnie za pierdołę i cały wieczór się nie odzywał. I tak dziś nadal się do mnie nie odzywa. Ale stwierdziłam, nie chce to niech się nie odzywa. Nie zrobiłam nic za co mógłby mnie „karać milczeniem”.. Minęły te czasu że za wszelką cenę musieliśmy się odzywać i czy była to moja wina czy nie to Go przepraszałam. Niby za co? Postanowiłam, że tym razem poczekam i zobaczę jak to się skończy. Czy zacznie się odzywać czy nie. I jak długo potrwa ten stan. Niech mu się nie wydaje, że jest jakimś bogiem i jak coś jest nie po jego myśli to będę się przed nim kajać.
Poza tym odnoszę coraz częściej wrażenie, że On robi wszystko, żeby jednak nie brać ślubu ani nie mieć dzieci. Co prawda mówi, że chce. Ale postanowiłam poczekać jeszcze te 2-3 miesiące i zobaczyć, czy tak jak obiecał się oświadczy. Wiem, wiem powiecie że jestem stukniętą kobietą, która za wszelką cenę chcę ślubu – ale to nie jest tak. Ja mogę nie mieć ślubu ale niech mi to powie a nie zwodzi mnie. Tak samo będzie z dzieckiem – że jeszcze nie teraz bo teraz to czy tamto trzeba spłacić i jak się pożyczka skończy. Z jednej strony mówi jedno a robi coś innego. Ale zobaczymy – za 3 miesiące się okaże jak On to widzi.

 

A teraz milszy aspekt wczorajszego dnia. Oczywiście od Kolegów z pracy dostałam kwiatki. Ale troszkę byłam zawiedziona bo od Tego Konkretnego nie. Ale życzenia mi złożył jak najbardziej zaraz z rana.

Siedziałam potem sama i zupełnie niespodziewanie On wszedł i również dostałam tulipanka (dokładnie takiego jak na zdjęciu). Zrobił to bardzo dyskretnie. Tak żeby nikt nie widział. Bardzo to było miłe – bo żadna inna kobieta w pracy nie dostała kwiatka od Niego. Zostawiłam wszystkie kwiatki w pracy co by nie musieć się tłumaczyć od kogo.


"Piękne kobiety wierzą w swoją inteligencję; kobiety inteligentne nie wierzą w swoją urodę. " - Pablo Ruiz Picasso
(dodano: 2011-03-08 09:28:50)

W telwizji podawali informacje jak wygląda przeciętna kobieta. Więc należy się cieszyć bo wyszło, że nie jestem taka przeciętna- znak więcej niż jeden język obcy, mam wyższe wykształcenie :) Ale żarty, żartami. Wcale jakoś nie czuję się wyjątkowa.
W ogóle się nie czuję. Wczoraj jak już mój facet spał to dopadł mnie dół. Ale to tak głęboki, że się popłakałam.Cóż nie to żeby się użalać nad sobą...ale czasem tak jest, że człowiek musi odreagować.
W każdym bądź razie dziś Panie nasze święto, co prawda to nie to co kiedyś gdzie kobiety dostwałay goździk i paczkę rajstop. Teraz królują tulipany :)))
Miło dostać od kolegów kwiatka - od jednego usłyszałam, że kobietom należą się codziennie.
Także miłego Dnia Kobiet życzę.


Piątek...
(dodano: 2011-03-04 15:52:47)

Mam wrażenie, że oboje igramy z ogniem. Jak ostatnie dwa dni odpuściłam tak On wczoraj odtworzył jedną piosenkę, którą sama mu wysłałam. Zupełnie tak jakby mi dawał do zrozumienia, że brakuje mu tego??? Dziś za dużo czasu nie mieliśmy na pogawędkę. Poza tym mam swoją strategię. Trochę odpuszczę temat i zobaczę co On na to. Pracuję nad tym ponda rok, a cierpliwość ponoć popłaca:)))Nie wiem na co liczę...ale "w życiu chodzi o to by być troszeczkę niemożliwym"

"Przegrać to nie znaczy nie mieć racji." Lord Hailsham
(dodano: 2011-03-03 09:22:07)

Chyba się starzeję bo taki dni jak dziś nie bawią mnie tak ja za czasów kiedy byłam młodsza - nie mówię, że dzieckiem. Poza tym chyba mam chandrę. Jeszcze jak patrzę na koleżanki, które mogą zjeść....
Na dodatek wczoraj w pracy miałam scysję z szefem i nie mam weny do pracy.
Mam dość tego wszystkiego!!Jestem zmęczona. Wszystko jest na mojej głowie - nie tylko w pracy. W domu też ja mam o wszystkim pamiętać.Dlatego czasem mam taki żal. chciałabym, żeby ktoś czasem pomyślał o mnie!! Zadbał o mnie. Wczoraj jak mi było źle w pracy miałam ochotę Jemu powiedzieć, żeby mnie przytulił. Oczywiście byłoby to głupie.
Ostatnio jakoś wszystko traci sens dla mnie.Cała moja nauka, praca... co z tego. I tak jestem ciągle w tym samym miejscu w którym nie wiem czy chcę być. Może to egoistyczne ale czuję ciągle taki niedosyt czasem złość, że to wszystko nie tak powinno wyglądać. Czasem mam ochotę wrócić do domu. Zaszyć się. Bardzo mi brakuje samotności.No nic trzeba jakoś żyć.

"Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko ochodzą"
(dodano: 2011-03-02 12:45:49)

Bliskiemu koledze zmarł tata. Dziś jak na niego potrzyłam widać było w jego oczach, że coś w nim zgasło razem ze śmiercią taty. Co prawda powiedział, że trzeba żyć dalej bo takie są koleje losu ale trudno się z tym pogodzić.
Słyszałam dziś, że nie tylko koledze tata umarł tak więc wszsytkim, którzy stracili kogoś bliskiego w ostatnich dniach składam wyrazy współczucia.

"Gdzie dochodzi do miłości bez małżeństwa , może dojść do małżeństwa bez miłości."
(dodano: 2011-02-28 10:35:23)

Obiecałam, że napiszę co sie zadziało w piątek. Więc wszystko zacząło się od słówek. Była taka rozmowa, że coś tam odbiorę sobie w naturze a On na to że chciałaby dusza do raju więc w mailu mu napisałam "że pomarzyć można". Stąd jego odpowiedź  o marzycielce.Staliśmy długo i patrzyliśmy na siebie - On się zapytał i co? a ja idiotka na to że nic, a potem dodałam że pyta o mnie coś co niezależy ode mnie. Nie czekałam już na to co powie.:)))
Wychodząc staliśmy i patrzyliśmy na siebie i chyba każde bało się zrobić krok dalej:)))
Ale zobaczymy.Tak to w dużym skrócie wyglądało.
Nie od razu Kraków zbudowano:)))

"Jestem sama, taki los. Niekochana???"
(dodano: 2011-02-25 09:35:25)

Kolejny krok zrobiony....Cóż w końcu żyje się raz.Przecież jak będę stara i pomarszczona to będzie za późno na czerpanie z życia garściami. A w sumie dużo w życiu osiągnęłam. Mam wykształcenie, dalej się kształcę, mam pracę - może mogłaby być lepsza ale jest jak jest.
W końcu to czy dojdzie do czegoś zależy od nas.:)))
Muszę popracować nad poczuciem własnej wartości:)) bo czuję, że znów opuszcza mnie to nadczym pracowałam ostatnie 3 lata.
Poza tym On mi się podoba - mimo, że w sumie chyba nie jest przystojny dla większości kobiet. Ma chyba w sobie to coś. Może to jakim jest człowiekiem??

Trzeba brać to co daje los.
(dodano: 2011-02-24 10:50:33)

No wczoraj zrobiłam mały krok na przód. Powiedziałam Mu, że chciałabym, żeby czasem o mnie pomyślał. Może to niewiele. Ale od czegoś trzeba zacząć. W sumie to się wczoraj wystraszyłam troszkę, że może do czegoś więcej dojść.
Może wynika to z tego, że ostatnio.... z moim facetem nie uprawiamy seksu?? NIe to że nie mam ochoty bo mam ale on jakoś tak nie bardzo. Może też przez to interesuje się kimś innym.?? W każdym bądź razie życie się toczy dalej. I zobaczymy co będzie dalej.


"Życie to nie paczka czekoladek tylko beczka gówna"- cytat z serialu "Szpilki na Giewoncie"
(dodano: 2011-02-23 11:48:13)

Nawiązując do komentarzy - ja też swojego faceta kiedyś kontrolowałam - ale doszłam do wniosku, że to nie ma sensu.Po pierwsze - jak będzie chciał to i tak mnie zdradzi, po drugie czułam się upokorzona tym co robię. I tak jak coś nie zatrzymam go na siłę, a nie jesten jest facet. Jak nie ten to będzie inny. Poza tym zadręczałam sama siebie. Pprzeczytałam np jakiego smsa czy dzownił jakiś dziwny numer - potrafiłam sprawdac czy to kobieta czy mężczyzna. A jak była kobieta - to myślałam nad tym, dęczyłam własny umysł. Aż powiedziałam - DOŚĆ. Skoro ani mnie nie przynosi to szczęścia - bo przecież go nie zapytam... bo bym musiała się przyznać co robiłam to po co mi to.
A co do tego kto częściej zdardza?? Cóż myślę, że to wszystko zależy. Ale obstawiałabym, że raczej jest po równo. Przecież jesteśmy ludzmi - nie tylko kobiety w życiu  o seksie.

Z życia trzeba czerpać całymi garściami....
(dodano: 2011-02-21 14:28:00)

Od czego by tu zacząć? Każdy ma wady - On pewnie też, chociaż trudno się wypowiadać na temat faceta, którego się nie zna. Tak więc raczej nie da się stwierdzić, że to ten jedyny. Pewnie jakiś tam ślad zauroczenia jest ale ten stan trwa już od roku :) i nic się nie zmienia w tym temacie.
Co do mojego Mężczyzny....nie ma możliwości zabawy z programem szpiegowskim, gdyż tak samo jak bloga piszę tylko w pracy tak samo korespondencję z kolegami prowadzę tylko w pracy.:)))
Wiem, że nie ma rzeczy nie możliwych ale też nie ma powodów, żeby kontrolował korespondencję. Przynajmniej tak mi się wydaje.
A trudno udowaniać coś czego nie ma.

W życiu piękne są tylko chwile....
(dodano: 2011-02-19 13:31:40)

Zobaczyłam dziś Jego smochód i aż serce mi szybciej zabiło. Co prawda Jego nie widziałam ale.... Wczoraj właśnie tak się zastanawiałam jaka jest szansa, że "coś" nas połączy. Przy Nim czuję się taka....hmm nie wiem jak to opisać - tak jakbym nagle straciła głos - nie umiem się wysłowić. Wczoraj jak staliśmy obok siebie bardzo bardzo blisko - pokazywałam mu coś w dokumentach jakoś tak się obtarliśmy o sibie. Dziwnie się poczułam. Z jednej strony się wystraszyłam a z drugiej... Wiem, że to głupie.Cóż ale skoro mężczyźni mogą mięć chęć na kobietę to pewnie kobieta ma podobnie. Daleka jestem od tego żeby do czegoś doszło bo w końcu każdy kogoś ma a dwa że przecież pracujemy razem. Jakby to potem  wyglądało. Ale czasem chciałabym żeby mnie pocałował... Cóż zawsze trzeba mieć jakieś marzenie, fantazję. A jak wiadomo nie każde marzenie się spełnia.
Nie bardzo mam z kim o tym pogadać. Ostatnio co prawda rozmawiałam z pewną osobą o zdradach itp i dosżłyśmy do wniosku, że skoro dwoje ludzi tego chce to ich sprawa. Nigdy bym tej osoby nie podejrzewała o takie poglądy.

"Życie to tęskona za czymś, co trudno nazwać"- Mariusz Maślanka
(dodano: 2011-02-17 09:55:29)

Czuję, że życie przecieka mi między palcami.Nie cofam się, ale nie posuwam się na przód. Wszyscy znajomi mają rodziny, dzieci. A jeśli nie mają to planują. A ja?? A ja czekam aż mój "łaskawca" zdecydyje się na tak poważny krok. Jednakże coraz częściej zaczynam myśleć, że to się może nie zdarzyć. A dość mam już rozmów i pytania go co zamierza.
Cóż zatem robić? Boję się, że jak poczekam jeszcze rok czy dwa to będzie za późno. I co mi przyjdzie potym że kariera się rozwijała?
Strasznie mnie to denerwuje. Wiem, że faceci myślą innymi kategoriami ale....
Mojego nawet denerwuje ostatnio jak opowiadam mu o pracy. Wczoraj jak zapytałam czemu nic nie mówi to odparł "a o czym mam mówić". Wiem, że to będzie czepianie się ale należałoby zapytać czy w takim razie w ogóle mamy o czym rozmawiać?? Ehh
A może ja powinnam być sama? Nikomu bym nie sprawiała przykrości, nie musiałabym namwiać nikogo na zakładanie rodziny. Może faktycznie taka samotna dusza ze mnie.  Tylko co potem? Co na starość?
Źle mi z tym wszystkim, że wszyscy wkoło mają to szczęście - a czy ja na nie nie zasługuję

Walentynki
(dodano: 2011-02-14 10:35:02)

nigdy nie lubiłam Walentynek i szczerze powiem, że wstałam dziś w nienajelpszym nastroju. Miałam co prawda zaplanowane coś na dzisiejszy dzień i dla mojego faceta i dla Niego ale jakoś szczególnie bez przekoanania. Weekend też miałam taki.... smętny. I nawet zastanawiałam się jaki ma sens to, że On jest, że Go lubię itp. Czy w ogóle zrobić to co zaplanowałam. Co prawda to drobnostka bo serduszka z czekolady dla wszystkich kolegów z pracy mam. On dodatkowo dostał kartkę z życzeniami i to wszystko. I generalnie ten dzień byłby do bani. Ale On tez przysłał mi życzneia. I zrobiło mi się bardzo miło. Nie wiem co prawda co przygotował mój facet. Ale troszkę mi lepiej.
Ogólnie weekend był do bani - bo miałam sobotę rozmyślań i już zaczynam rozumieć czemu faceci potrzebują dnia dla siebie. Jak ja chciałam zostać sama w sobotę. Sama ze sobą z moimi myślami. Tęskniłę za takim momentem. Jakaś dusza samotności wyła we mnie. I tak jakoś nie mogę się pozbierać.

"Marność nad marnościami i wszystko marność"
(dodano: 2011-02-10 10:08:19)

Zastanawiając się nad Waszymi wpisami - mam ostatnio taki mętlik w głowie, że sama nie wiem co mam myśleć. Przecież nikt nie wie jak potoczy się życie. Ale prawdziwe jest stwierdzenie, że żałuje się tego, czego się nie zrobiło.  Ale z drugiej strony czy odchodząc od Mojego faceta pół roku temu byłabym szczęśliwsza?? Kto to może wiedzieć? A czy będę szczęśliwa jeśli daje będę trwać? Wcale nie rozważam wyboru między kimś a kimś. Raczej byłby to wybór między tym co mam a zostaniem samą. Tylko chyba żał mi tego czasu, który zainwestowałam w ten związek. Ale za to coraz lepiej rozumiem ludzi, którzy zdradzają. To wcale nie wynika z braku uczuć do osoby, z którą się jest. Bo ja skoro jestem z Moim facete i nie potrafię odejść to wydaje mi się że to ze względu na to że go kocham. Mam przyjaciela - takiego bez podtekstów- który przed ślubem mówił, że on nigdy nie zdradzi żony bo obrączka to świętość. A jak z nim rozmawiałam jakiś czas po ślubie (nie pamiętam dokładnie ok 1,5 - 2 lata po) to się okazało że tą "świętość" można schować do kieszeni i jest po sprawie. A co do Niego - hmm?? może to tylko pożądanie?? Kobiety też potrafią tylko pożąć.

Przyjaźń damsko-męska :)
(dodano: 2011-02-08 16:37:10)

Euforia miesza się ze smutkiem. Czasem chciałabym coś powiedzieć, ale boję się że będzie to o jedno zdanie za dużo, że On się spłoszy.A ja potrzebuję takiego przyjaciela, który może o tym nie wie ale dodaje mi sił i chęci do działania. Nie oznacza to że mój facet mnie nie zachęca- choć czasem mam wrażenie, że gdzieś podświadomie mnie zniechęca. Może boi się, że odejdę? O przyjacół - takich prawdziwych bardzo trudno w tych czasach. Nie łatwo spotkać osobę czystą i bezinteresowną. I wcale nie jest tak, że nie można się przyjaźnić z mężczynzą. Można - tylko trzeba wiedzieć jak.

Życie to pożądanie. Cała reszta to tylko szczegół.
(dodano: 2011-02-08 10:07:52)

To wszystko nie tak.  Moje rozważania to nie jest zastanawianie się jeden czy drugi. Jest jak jest i tak już chyba będzie. A On raczej nie napisze wieczorem :) W smsie nie było nic takiego - napisł tylko inofmrację dotycząca herbatu, którą poczęstowałam Go w pracy. Nic szczególnego.
Cóż - Samotna Dusza ze mnie - zawsze tak było mimo, że nie raz byłam szczęśliwa. Ostatnio doszłam do wniosku, że chyba wiem czemu ludzie zostają singlami. Co prawda człowiek jest zwierzęciem stanim...ale czasem ...ehhh.
Każda kobieta - albo nawet każdy człowiek czasem zastanawia się "jakby to było gdyby..." - jakby to było z kimś innym? Nie mam w naturze zdardy - zazwyczaj byłam i jestem wierna. Ale czasem.....czasem chyba każdy tak ma. W końcu w życiu to jest piękne, że jest wielką niewiadomą.
Poza tym pewnie każda kobieta byłaby wstanie poznać kogoś nowego, poderwać. Teraz nie potrafię powiedzieć czy te 3 lata temu dobrze się stało, że zaczęliśmy się znów spotykać. W moim żeyciu nie tylko to się wtedy zmieniło. Teraz patrzę wstecz....widzę dużo bólu...jak patrzę w przyszłość poza dużą niewiadomą...cóż ....pewne rzeczy jestem wstanie przewidzieć. W końcu znam już cżłowieka z którym jestem. Może dlatego tak ciągnie mnie żeby w tej kwesti moje życie było niespodzianką. Bo reczta już wiem jak będzie wyglądać. Oczywiście nie mogę powiedzieć, że Mój się oświadczy czy też nie, czy będzie śłub czy nie. Ale wiem jak ja sobie wyobrażam ten rok. Jak pisałam to będzie mój rok czy się to komuś podoba czy nie.

"Bezpieczniej jest pozostać w sferze marzeń, niż ryzykować popełnienie błędu." Paolo Cohelo
(dodano: 2011-02-07 08:48:02)

Kolejny poniedziałek. Cóż nie powiem żebym bardzo odpoczęła w weekend. Pochłonięta byłam lekturą. Z racji tego, że zbliżają się Walentynki chciałabym jakoś Jemu wyrazić, że go lubię. Mam już jeden pomysł ale zastanawiałam się nad jakimś drobiazgiem. Nie chodzi o wyznanie miłości bo to chyba byłoby dużo łatwiejsze a w sklepach głównie są rzeczy związane z miłością. A przecież Walentynki to też czas pokaznia komuś, że się go lubi. Kupiłam już pocztówkę, taką zabawną dość. Ale coś jeszcze chciałam wymyśleć i nie wiem co.
Zaskoczył mnie w piątek - byliśmy już po pracy a ja dostałam od niego sms-a. Było to bardzo bardzo miłe - bo nie oczekiwane- treść nie ma tu żadnego znaczenia. A na dodatek jechałam samochodę z moim facetem. Na szczęście przyją moje tłumaczenie, że to nic. Ale uff ciepło m się zrobiło. Tak czy inaczej może coś podpowiecie??

"Żyj tak jakby każdy dizeń był Twoim ostatnim"
(dodano: 2011-02-03 14:03:24)

Czasem czuję się taka samotna - rozmawiam sama ze sobą - sama sobie jestem psychologiem. Nie zawsze to przynosi pożądane rezultaty.
Ale żeby nie popadać w taką depresję - nie chcę się usprawiedliwiać - bo przez to że jest ON jakoś mi lepiej. Wiem, wiem nic nas nie łączy ale ..... Może to kwestia dowartościowania siebie. Choć jak patrzę na siebie np oczami mężczyzny to nie zawsze się sobie podobam. Ale przecież to bardziej chodzi i podobanie się umysłu - chociaż z racji tego że faceci to wzrokowcy nie twierdzę, że nie wykorzystuję tego faktu. Wczoraj stwierdził, że każdy zdrowy facet zareagowałby na pewne rzeczy. Tak czy inaczej miło jest myśleć? mieć jakiś cień nadziei że ktoś o mnie myśli i komuś (poza oczywiście moim facetem) mogę się podobać. Miło jest dostać taki dwuznaczny uśmiech – jednocześnie nie znaczący nic.?

Bardzo trudne dwa tygodnie miałam, dlatego też nie pisałam nic. Nie mam siły – z chęcią poszłabym chociaż na jeden dzień urlopu. Ale jest tyle spraw, że nie dam rady. Na szczęście weekend sobie odpocznę. Może jakieś zakupy??

Co do Niego to wiem, że znów się rozpiszecie, że tak nie można itp. Ale czy małe flirty to jest coś złego.? Skoro to tylko taka „zabawa” dorosłych, świadomych ludzi... Może to jest trochę stan podobny do zakochania – podobna adrenalina, nie ma aż takich „motyli” ale przecież nie o to chodzi. Czasem myślę, że oboje próbujemy się uwieść – może troszkę na zasadzie – chciałabym ale boję się co będzie jak się uda?? Przynajmniej pomaga mi to zapomnieć o wszystkim innym – nie myślę o pracy, nie myślę o tym czy mój facet w końcu się ze mną ożeni, nie myślę o dzieciach itp. Myślę o sobie – o tym, żeby ładnie wyglądać, czuć się dobrze w swoi ciele.

A zbliżają się Walentynki - tak wiem, wiele napisze, że to takie nie nasze święto, ale czasem miło dostać jakiś dowód sympatii...


"Przez pracę - dzień krótszy; przez lenistwo - życie"- Władysław Grzeszczyk — Parada paradoksów
(dodano: 2011-01-14 09:16:31)

Ehh ciężki tydzień nawet nie miałam czasu napisać dwóch zdań. Na szczęście dziś już piątek. Cóż prac, praca, praca. Człowiek nic tylko się stara. I najgorsze jest to że brak na wszystko czasu.  Normalnie przydałyby się jakieś nadgodziny żeby to wszystko ogarnąć.
Ale nic to trzeba się zabrać do pracy. W tym tygodniu nic spektakularnego się nie wydarzyło.


"Samotność, to taka straszna trwoga, ogarnia mnie, przenika mnie..."
(dodano: 2011-01-10 10:05:54)

Tak - chyba tak jest. Samotna, niedowartościowana. Z kompleksami, bez pewności siebie. Ale przecież jakoś trzeba żyć, funkcjownować.
Dlatego człowiek robi wszystko żeby się ze sobą poczuć lepiej. Zdaje egzaminy, żeby udowodnić sobie wiedzę. Szuka w spojrzeniachj mężczyzn akceptacji. Co nie oznacza, że mój mężczyzna mnie nie akceptuje.
Mój facet nie jest ideałem - wiem nie ma takich. Ale czasem wplałabym żeby inaczej się zachowywał. W sumie jestem szczęśliwa - ale ....
Ktoś kiedyś poradził mi jak "przetestować" faceta - czy nadaje się na partnera. Ta dziewczyna uwielbia góry. Więc takiego chłopaka zabierała w góry i patrzyła jak się sprawdza jako opiekun - czy wchodząc do schroniska dba o siebieczy o nią. Myślę, że po części jest to jakiś sposób. Oczywiście każda dziewczyna musi znaleść swój sposób.
Ja mam wrażenie, że mój facet nie zdał egzaminu w jednej bardzo trudnej sytuacji. Ale co z tego skoro nie umiem i nie chcę odejść?? Dlatego  też robię swoje.I czekam. Wiem, że on się nie zmieni. NIGDY. NIestety.
A bardzo łatwo jest kogoś osądzać. Należałoby się zastanowić czemu ludzie uzewnętrzniają się "anonimoow" w sieci?? Nie szukają chyba tylko krytyki ale trochę zrozumienia i akceptacj. Jakbym chciała krytyki to bym porozmawiała z moją matką.

"Mężczyźni - zabić nie można, chodować się nie opłaca"
(dodano: 2011-01-04 13:20:16)

Czasem zastanawiam, że czemu my kobiety tak marzymy o facetach, o miłości. Przecież teraz już coraz mniej jest szczęśliwych par. Wszystko się rozpada. A kobieta coraz częściej sama musi o siebie dbać- być silna i umieć poradzić sobie w każdej sytuacji.
Ja też kiedyś taka byłam. Może nie zawsze - ale starałam się być silna i niezależna. A potem wierząć, że trafiłam na faceta u boku którego nie będę się musiała o nic martwić - stało się wręcz odwrotnie. Poddałam się mu. Zatraciłam w dużej części siebie. Ale przy tym wcale nie czułam się, że ktoś się mną opiekuje. W połowie ubiegłego roku coś we mnie drgnęło - zaczęłam robić swoje...po trochu zaczęłam robić to co chcę. Nie jestem jeszcze soobą do końca - część mnie nadal jest uśpiona. A nadal czuję się samotna. Staram się zarażać wszystkich optymizmem. Ale dziś nawet tego nie mam. Przyszłam wczoraj do pracy - w koło sami smutni ludzie, pesymiści. Czuję się dziś strasznie.
A do tego głupota ludzka mnie dobija

Szczęśliwego Nowego Roku
(dodano: 2010-12-30 15:59:01)

Z racji tego, że jutro mnie nie ma w pracy i czas świętowania życzę wszystkim szczęścia w Nowym Roku, optymizmu i zadowolenia ze świata (choć czasem nie ma z czego się cieszyć) - należy mieć na względzie fakt, że inni mają gorzej.

Żeby w nadchodzącym roku spełniły się Wasze marzenia - bo one - mimo wszystko - czasem się spełniają.

Pozdrawiam

Samotna Dusza

"Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie jak go wskrzesić. — Albert Einstein
(dodano: 2010-12-28 13:01:10)

"Marzę o cofnięciu czasu. Chciałbym wrócić na pewne rozstaje dróg w swoim życiu, jeszcze raz przeczytać uważnie napisy na drogowskazach i pójść w innym kierunku."— Janusz Leon Wiśniewski -  "188 dni i nocy"

Nawiązując do poprzednieg wpisu. Cały czas uświadamiam sobie jak szybkobiegnie czas. Jeszcze nie tak dawno cieszyłam się z wiosny. A teraz czekam na następną.
Cały czas człowiek za czymś goni. Nie ma czasu przystanąć na chwilkę nawet w święta. A potem okazuje się, że coś uciekło i na coś jest za późno.

Zmieniając temat bo pojawiają się pytania itp. jeśli chodzi o Niego. to jest hmmm nawet nie flirt. Ja lubię Jego, On lubi mnie. Łączą nas jakieś wspólne zainteresowania. I nic więcej. Nie zawsze "przyjaźń damsko-męska" kończy się tylko w jeden sposób.
Ale, że nikt nie wiem o tej naszej sympatii to jedynie mogę sobie na blogu napisać co i jak.

Zresztą nie tylko o Nim nie rozmawiam z nikim.

A pryzpominam, że dziś jest Międzynarodowy Dzień Pocałunku - więc buziaczki.


...lecz nie wiedzą o tym, że najgorzej w życiu to samotnym być... Ryszard Riedel
(dodano: 2010-12-27 13:53:42)

Jeszcze tylko kilka dni i koniec roku. Pewnie jak większość znów będę miała "noworoczne postanowienie". Koniec roku to taki czas podsumowania. Zastanowienia się nad osiągnięciami - sukcesami i porażkami. Z jednej strony miałam w tym roku mały sukces ale była też wielka porażka. I w ogólnym podsumowaniu nie wypada to zbyt dobrze. Ale co zrobić - życie to nie tylko pasmo samych sukcesów.
Siedzę i patrzę w podłogę - wkoło cisz - jedynie szum faksu. 
Nic szczególnego się nie dzieje. Całe szczęście bo potym świątecznym czasie ....  aż boję się pomyśleć co by było jakby było tak jak przed świętami. Teraz czas na Sylwetra. Jakoś nie mam weny na imprezowanie.


"Dum spiro, spero. - Dopóki oddycham, mam nadzieję."
(dodano: 2010-12-24 08:27:06)

Wigilia- Święta - czas miłości, nadziei i wybaczania. Tylko na ile ten czas jest faktycznie duchowym przeżyciem a na ile tylko czystą konsumpcją? Przecież jak wszyscy wiemy święta w marketach zaczynają się tu po Święcie Zmarłych.
Ale dobrze niech i tak będzie.

Siedzę w pracy ale nawet tu nie czuje się atmosfery świąt. W ubiegłym roku chociaż chciało się ludziom postawić stroik czy jakieś igliwie przystroić a teraz?

w każdym bądź razie życzę wszystkim sypatykom Urody i Zdrowia Wesołych Świąt

"Kiedy o sobie zapomniałam, odnalazłam samą siebie. " Paulo Coelho- 11 minut
(dodano: 2010-12-23 11:38:53)

Wczoraj przyszedł znajomy i opodiadał historię jak jego kolega chodzić za dziewczyną(mężatką) chodził i wreszcie dostał to co chciał. I tak się zastanawiałam czy faktycznie tak jest, że wszystarczy się bardzo postarać, żeby dostać do co się chce. Nie koniecznie mam tu na myśli to co dostał ten kolega. Czy jest to możliwe, że kobieta/mężczyzna ulega? Może wbrew sobie? Może ktoś tak miał z Was? że uległ pokusie. I czy żałował.
Siedzę w pracy się zastanawiam. Nie to żebym nie miała co robić ale jakoś tak mi wczoraj utnkęło w głowie. A tu wszyscy w koło o świętach - jakoś ich nie czuję - to raptem weekend.


"Ten jeden raz - dziś czuję, że brak mi sił"
(dodano: 2010-12-21 10:57:33)

Wielka mi sensacja - założyłam sukienkę i co.Wszyscy patrzą - ja wiem, wiem niecodzienny  widok - chociaż podobno nogi to mój atut. Ciekawe co On powie - bo jeszcze mnie nie widział.
A tak ogólnie jakaś przybita jestem. Taa święta idą - nigdy nie lubiłam świąt - zawsze wtedy czuję się bardziej samotna. Mimo, że nie jestem sama. Ale zawsze się tak czułam. Reszta potem bo muszę lecieć


"Bądź miły dla swoich wrogów, nic bardziej ich nie wyprowadzi z równowagi"
(dodano: 2010-12-20 08:51:37)

W piątek na koniec dnia stało się "coś". Rozmawiałam z Nim zupełnieo rzeczach codziennych. Zwierzęta itp. a że Jego pupil mieł być poddany kastracji więc stwierdziłam, że biedne zwiarzątko. A On że wcale nie- więc zapytałam jak On by się czuł gdyby Go ktoś pozbawił męskości. A On mi na to, że było by ciekawie - że nie byłabym wtedy dla niego atrakcyjna. Aż chciało by się zapytać "A jestem?" Ale wystraszyłam się i nic się nie odezwałam.Tak jak już pisałam wcześniej mam wrażenie, że i On i ja troszkę się bawimy tym, czego nie ma między nami. Co prawda to co powiedział było miłe.- Chociaż tak naprawdę nic nie powiedział :) Ale chyba nie jest to w ten sposób, że cała ta sytuacja to moja wyobraźnia. No nic na razie trzeba się skupić na świętach. Dziś kontrolnie idę do lekarza - zobaczymy co geniusz wymysli.

A zastanawiałam się nad marzeniami. Czy jak się spełnia marzenie to nie zostaje taka pustka??Z jednej strony fajnie jest - bo przecież marzyło się o tym. Ale przecież człowiek bez marzeń jest jak kwiat bez wody. Ja właśnie tak się poczułam - w ramach prezentu gwiazdkowego dostałam to o czym zawsze marzyłam. Bardzo się cieszyłam - ale....co teraz??

"Żeby być Egoistą, trzeba mieć Ego." Oscar Wilde
(dodano: 2010-12-16 09:00:40)

Patrzę na swoje odbicie w lustrze i widzę pustkę. Przez ostatni rok zatraciłam siebie - swoje ja. Robię wszystko dla wszystkich (a czasem za wszystkich) a nic dla siebie. Cały czas powtarzam sobie, że nie jest mi to czy tamto potrzebne, że przecież mogę się bez tego obejść. Sama do tego doprowadziłam i teraz nie bardzo chyba umiem to zmienić. Choć czasem mam taką chęć wydać na siebie jakąś większą kwotę (oczywiście pamiętając o rachunkahc i innych takich wydatkach stałych).
Człowiek tyle rzeczy odkłąda na potem. A co będzie jeśli nie będzie potem?? Albo powtarza sobie "kiedyś to zrobię". Nie chcę dłużej odkładać na "potem" i na "kiedyś". Chcę żyć pełnią życia tu i teraz. Nie musieć się martwić co będzie jutro.Wiem, że to tylko marzenia. Poza tym pewnych rzeczy lub osób trzymamy się kurczowo wierząc, że to jest nam dane i nie zasługujemy na nic więcej. I tracąc szacunek dla samych siebie pogrążamy się w nicości bytu.
Patrząc w lustro zadaję sobe pytanie kim tak na prawdę jestem??Czy to jeszcze ja?? Czy tylko osoba, którą gram codziennie udając sczęście i zadowolenie z życia??Czasem samej siebie mi żal.
Oczywiście nie piszę tego dla współczucia po prostu potrzebowałam z siebie wyrzucić to co mi leży na sercu.

"Marność nad marnościami i wszystko marność"
(dodano: 2010-12-15 16:06:01)

Jak nie cierpię Świąt tak marzą mi się świeta - wolne!! Odpoczynek!! Nawet nie mam czasu na myślenie o niczym. Co do Niego też nie mam czasu. On też chodzi zmęczony i nie bardzo ma ochotę na flirty i inne takie. Może po nowym roku będzie lepiej. A jak nie też nie ma dramatu. W końcu każdy ma swoje życie. Ostatnio doszłam do wniosku, że nic nie trwa wiecznie i mało mnie obchodzi co się stanie dalej.


"Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś" Czarowinica z Porto Bello - Paolo Cohelo
(dodano: 2010-12-14 15:19:37)

Czemu tak desperacko oczekuję Jego zainteresowania, akceptacji i pożądania? Przecież tak na prawdę mam prawie wszystko? Na razie staram się działać w myśl zasady "przez żołądek do serca". Tylko zastanawiam się po co? On jest szczęśliwy (podobno) ja raczej też bywam. Czy to jest tylko czysta chęć zdobycia? Choć z drugiej strony ja nie chcę (chyba) zaciągnąć go do łóźka. To takiej platoniczne? zauroczenie? Kiedy myślę o Nim robi mi się ciepło, czuję motylki, i w ogóle mam cichą nadzieję, że on też czasem o mnie myśli. Tak, wiem posypią się gromy. Ale ja nie jestem jakąś siksą, która chce się zabawić. Nigdy nie miałam tego we krwi. Ktoś by mógł powiedzieć że się zakochałam. Ale czy miłość nie jest tylko chemią, która po czasie zanika?? Więc nawet jeśli i tak będę twić w swoim życiu a On w swoim.

Ale przecież kiedyś kochała. Tak bardzo, że to bolało. Czasem jak o tym myślę wydaje mi się, że to był tylko sen. Czasem jak sięgnę głęboko do dna serca - odnajduję jeszcze wspomnienia tamtych czasów. Zarówno te dobre jak i te bolesne. Nie powiem, że można się odkochać - ale można spróbować zapomnieć - ukryć gdzieś w przepaści. Ja tak zrobiłam. Czy żałowałam?? Wiele razy. Czy cierpiałam? Ogromnie. Czy tęskniłam?? Nadal czasem tęsknię.
Ale żebysmy mogli oboje żyć własnym życiem trzeba było tak zrobić. Zastanawiałam się czy dało by się to jeszcze raz zacząć, zbudować to czego się wtedy nie dało. Coż.....tego nie wiem...

"Eh życie, życie co z tego masz, że dwoje ludzi w dwie drogi masz"
(dodano: 2010-12-10 09:09:55)

Jestem winna. Winna zdrady. Wiem, posypią się zaraz wpisy, że nie można nikogo zdradzać itp. ale to jest zdrada emocjonalna. Ale czy coś takiego jest możliwe? Patrząc na to wsystko stwierdzam, że zawsze dwie strony mają swój udział. Co można pomyśleć o facecie, który poszcza piosenkę "girl you know it is true, i love you"?? Kiedy nic nas nie łączy? Taka mała prowokacja? Do czego to może nas doprowadzić? Normalnie przecież takie rzeczy zdarzają się tylko w filmach. Bo w sumie nie jestem miss a i tak chyba coś w sobie mam skoro facet, który może mieć każdą jedną kobietę...a może to moja wyobraźnia?? taka mała fantazja dla lepszego samopoczucia??
Dziś mam bardzo dobry humor. Wyjątkowo!! Choć w pracy ciężkie dni. Na dworze śnieg. A mnie dziś uśmiech nie schodzi z pysia:)))
A co raz się w sumie żyje. Przecież jeżeli nikt nie cierpi to wszyscy są zadowoleni:)

Samotna Dusza

Samotna Dusza








Ostatnie komentarze do blogu


przez: facet
dn.: 2012-05-22 09:43:37
KOBIETY ja was chyba nigdy nie zrozumiem !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

przez: Samotna Dusza
dn.: 2012-05-21 09:10:10
Hej hej dziś coś napiszę :)

przez: hellenka
dn.: 2012-05-14 15:38:50
Hej, co u Ciebie? Nic nie piszesz, czy mamy już gratulować zmiany stanu cywilnego?

przez: Agnes
dn.: 2012-03-22 14:13:28
Jak nie będziesz maiła pracy to tak to będzie wyglądało niestety... A z małym dzieckiem trzeba trochę posiedzieć w domu...

przez: Samotna Dusza
dn.: 2012-02-06 13:37:55
To nie rezygnacja - ja wiele rzeczy zmieniam w swoim życiu.


Ostatnie komentarze do galerii

przez: Kacha
dn.: 2011-03-22 12:16:02
to twoje mieszkanie?
statystyka
Strona główna | O nas | Regulamin | Kontakt | Reklama | dodatkowy zarobek |
ZOSTAŃ REDAKTOREM |
Wszelkie prawa zastrzeżone urodaizdrowie.pl © 2007-2012