Odp: jak wasze zwierzątka do was trafiły?
Ja dostałam kota w prezencie ślubnym:) Poważnie.
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Ja dostałam kota w prezencie ślubnym:) Poważnie.
Coś Ty? Ale jaja!
![]()
Ja zostałam obdarowana cudownym szczeniaczkiem na Boże Narodzenie. Okrucieństwo i bezmyślność ludzka nie zna granic, znalazłam ją wystraszoną, zgodniałą i zmarzniętą w garażu, który na szczęście był otwarty. Ktoś przerzucił mi ją za bramę. Nie chcę sobie nawet tego wyobrażać. Nie wiem ile dni spędziła w takich warunkach, ale wiem, że jest najbardziej radosnym, szczęśliwym i kochanym pieskiem, jakiego mogłam sobie tylko wymarzyć.
Ufff... szczęściara
Tak samo jak moje zwierzaki.
Wujek miał szczeniaczki i pojechaliśmy z tata po dwa pieski.Oba miały mieć gładkie futerko.Ale jeden z nich kudłaty sam do nas przybiegł, więc stwierdziliśmy, ze chyba dobrze wybrał i już z nami został.Stracił na tym jedynie nasz dywan,który trzeba non stop czyścić z kłębów futerka
trochę zwierzaków przewinęło się przez mój dom
no to chronologicznie
kanarka dostałam od rodziców
królika tata dostał od współpracownic "na zajączka"
pierwszego żółwia stepowego dostałam na urodziny, drugiego dokupiłam sama
jak żółwie urosły tak bardzo, że nie chciałam ich męczyc mieszkaniem w terrarium to zawiozłam je do zoo, a terrarium przerobiłam na akwarium i hodowałam rybki
kota wzięlismy od jakichś ludzi
po paru latach akwarium się rozszczelniło i zaczęło przeciekać, rybki oddałam
pierwszego myszoskoczka dostałam od kolegi, 3 następne kupiłam
jak ostatni myszoskoczek umarł po paru latach to przerobiłam terrarium na aquaterrarium i hodowałam kraba tęczowego
no a po krabie znowu rybki
drugiego kota wzięłam z ulicy, był zagłodzony i pogryziony przez psa
Hm... Bzeltynka, czy Ty nie masz przypadkiem na nazwisko Dolittle ?
ja od niedawna jestem szczęśliwą posiadaczką kota, który przejechał pół Europy na gapę. Znajomi wracali z Irlandii swoim samochodem dostawczym i dopiero przy rozpakowywaniu samochodu w Polsce zobaczyli w ciemności przestraszone ślipki - myśleli, że to jakiś szczur, ale okazało się to małym ślicznym i strasznie przestraszonym kociakiem. Nie wiedzą skąd się tam wziął, ale nie był na pewno zaproszony w tę podróż. Grunt, że teraz nie wybrzydza - bo obawiałam się, że będzie np preferował tylko jakąś francuską karmę... ![]()
To jest przemyt żywego zwierzęcia! ha ha
No to teraz musisz się starać, aby zaspokoić zagraniczne gusta.
Ja moją Kicię przywiozłam sobie z wakacji w górach
znajoma miała małe kotki. Kicia ma futro jak prawdziwy górski kot ![]()
ja swoją kotkę też dostałam od znajomej ![]()
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź