Odp: samoobrona
Przed rolnikami zamachowcami.
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Przed rolnikami zamachowcami.
Taaaa.... Też by się mieli na kogo zasadzać - na polskiego mulata?!?
Co do samoobrony - czy którejś z Was zdarzyła się taka sytuacja, w której okazały się przydatne techniki samoobrony (nie tej politycznej) ?
na szczęście nie... raz zostałam napadnięta wiele lat temu (jeszcze przed kursem), ale na szczęście jakiś pan się znalazł i pomógł - nie było to dla niego trudne zważywszy że napadły mnie dwie laseczki... a że ja byłam w szoku, to i obronić się nie potrafiłam ... niestety nasz szok w pierwszej chwili daje ogromną przewagę napastnikowi ![]()
Mi się raz zdarzyło, ale krzywdy nie zrobili, bo ścignął ich gość z psem.
Nosicie ze sobą coś co obrony? Ja wracam ze szkoły przez nieciekawe osiedle, w związku z czym mam ze sobą gaz. No i latarkę, bo inaczej musiałabym iść baaardzo naokoło, a wolę na skróty przez ciemny las za stadionem. Niestety tam często, nawet w zimie schodzą się typy na wódkę, nie tylko stare żule, ale tacy bardziej wyfikani i młodsi też. Kiedyś nie nosiłam, ale zaczepił mnie raz frajer i coś tam gada, czy się nie boję itd., a ja odruchowo do niego niecenzuralnie, no i gdyby się tak zastanowić to ich było dwóch, więc teraz noszę gaz.
Ja nie noszę nic ze sobą... Ale czasem jak idę wieczorem czy nocą przez osiedle to też mi tak nieswojo... I wyciągam wtedy klucze... Niby niewiele, ale lepsze to niż nic
Na szczęście nie zostałam nigdy napadnięta i mam nadzieję, że nie przydarzy mi się to nigdy...
Moją koleżankę napadli na sąsiednim osiedlu. Podjechał samochód, wyskoczyło trzech z bejsbolami i zaczęli ją lać, bo myśleli że jest chłopakiem (chłopięca figura, króciutkie włosy, kaptur na głowie i ciemny wieczór). Kiedy się zorientowali po krzykach, że to kobieta jest, uciekli. Od tej pory dziewczyna nie rozstaje się z gazem.
Mądry Polak po szkodzie...
Ja na szczęście nie musiałam użyć, ale dość często noszę przy sobie. Przezorny zawsze zabezpieczony ![]()
Kupiłam sobie książkę "samoobrona dla kobiet" Lavinii Soo-Warr. Jej ojciec był pół Chińczykiem - pół Anglikiem świetnie znającym sztuki walki i doskonale ich ją wyuczył. Sama jest instruktorem, a wraz z mężem prowadzą federację Wu-Kung, cokolwiek to jest.
Setki razy pokazywano mi jakieś chwyty i nie pamiętam żadnego. Z tej książki opanowałam jeden, trochę... i tak naprawdę i tak mnie to nie interesuje, bo w sytuacji ekstremalnej zachowałabym się inaczej. Odruchowo zazwyczaj rzucam się z pazurami na oczy. Żeby w takiej chwili działać zgodnie z tymi wszystkimi technikami, trzeba się ich nie tylko nauczyć - trzeba je ciągle ćwiczyć, żeby stały się odruchem, nawykiem.
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź