26

Odp: Kierujecie się w życiu jakimś mottem?

pinkmause napisał/a:

Właśnie wyczytałam:

Kobieta zrobi z niczego kapelusz, sałatkę i scenę małżeńską.

Prawda!!!!!!!


oj,  jak mi się podoba! niestety, też się z tym zgadzam smile

27

Odp: Kierujecie się w życiu jakimś mottem?

Fajne! a co zrobi mężczyzna?

28

Odp: Kierujecie się w życiu jakimś mottem?

Mężczyzna żyje, aby osłodzić życie kobiecie,
a umiera - aby jej było do twarzy w żałobie  lol

29

Odp: Kierujecie się w życiu jakimś mottem?

Dobre.

30

Odp: Kierujecie się w życiu jakimś mottem?

pinkmause napisał/a:

Mężczyzna żyje, aby osłodzić życie kobiecie,
a umiera - aby jej było do twarzy w żałobie  lol


hi hi, napisała to na pewno mądra kobieta big_smile

31

Odp: Kierujecie się w życiu jakimś mottem?

Z tego co mi się pamięta, to autor był facetem smile

32

Odp: Kierujecie się w życiu jakimś mottem?

angelcity89 napisał/a:
pinkmause napisał/a:

Mężczyzna żyje, aby osłodzić życie kobiecie,
a umiera - aby jej było do twarzy w żałobie  lol


hi hi, napisała to na pewno mądra kobieta big_smile

To też jest dobre!

33

Odp: Kierujecie się w życiu jakimś mottem?

pinkmause napisał/a:

Z tego co mi się pamięta, to autor był facetem smile


to pewnie gej tongue
normalny facet by tak nie powiedział tongue

34

Odp: Kierujecie się w życiu jakimś mottem?

Kto wie, mądrzy się też czasami trafią jak gruszka na wierzbie lol

35

Odp: Kierujecie się w życiu jakimś mottem?

"raz się żyje"

36

Odp: Kierujecie się w życiu jakimś mottem?

Według mnie należy wyznaczać sobie w życiu cele i nimi podążać.

37

Odp: Kierujecie się w życiu jakimś mottem?

Ja najczęściej sobie powtarzam, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. W każdej beznadziejnej sytuacji szukam plusów. Czasem tylko to jest w stanie sprawić, że się człowiek nie załamie. Wszystko trzeba umieć obrócić na swoją korzyść.

Najtrudniej było  znaleźć plus poprzedniego związku. Aż w końcu znalazł się sam. Spałam sobie, a tu telefon dzwoni. Rozhisteryzowana koleżanka, zapłakana, było rozstanie i takie tam, pyta kiedy kiedy się możemy spotkać. Wyskakuję z łóżka, mówię: Już, gdzie jesteś? Tu i tu, nie wiem w którą stronę iść. Zaczekaj. Jak mi opowiedziała co i jak się stało, to wyszło, że sytuacja bardzo podobna u mnie była i jej facet miał z w związku identyczny problem jak miałam ja. Dzięki temu wiedziałam doskonale o co mu chodzi i mogłam jej to wytłumaczyć. Dlaczego tak, co można zrobić, czego nie robić i jak on się czuje. Kobitka zrozumiała i ... pogodzili się. Dziś są szczęśliwym małżeństwem. Pamiętam, że kiedy wracała do domu po naszej rozmowie, pomyślałam, że wreszcie stracone dwa lata na coś się komuś przydały. Zdobyłam doświadczenie, którym mogę dzielić się z innymi. Mogę pomóc koleżance zrozumieć faceta, z którym powinna być i nigdy si nie rozstawać, a kto wie ile jeszcze razy to doświadczenie przyda się komuś, a nawet mi samej.